Nie bój się stomii

Nikt nie chce o niej mówić, choć faktem jest, że coraz więcej osób ją ma. A jeszcze więcej w ogóle nie wie, czym ona jest.

Wokół tego tematu panuje zmowa milczenia. Niechętnie jest podejmowany przez kolorowe magazyny. A przecież najbardziej boimy się nieznanego.


Co to właściwie jest ta stomia?

- To chirurgicznie wykonane połączenie światła przewodu pokarmowego lub dróg moczowych z powierzchnią skóry. Przez powstały otwór na brzuchu wydostaje się kał lub mocz. Przylepia się na niego specjalne, jednorazowe worki stomijne, które pacjent stale opróżnia - tłumaczy prof. Krzysztof Bielecki z Kliniki Chirurgii Ogólnej Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. - Inaczej mówiąc, to nowy odbyt, bo ten naturalny nie funkcjonuje.


Czy to boli?

Stomia na jelicie grubym - najczęstsza - to kolostomia. Stomia na jelicie cienkim to ileostomia. Jest też stomia na drogach moczowych, nazywa się urostomia.

Lekarz lub pielęgniarka stomijna powinni przed operacją wyznaczyć najlepsze miejsce dla stomii, uwzględniając życzenia pacjenta, np. preferencje ubioru (czy nosi pasek czy szelki), wykonywany zawód czy praktykowany rodzaj wiary (muzułmanie muszą mieć stomię po lewej stronie, gdyż nie wolno im prawą ręką dotykać nieczystych miejsc), budowę ciała (ludzie otyli powinni mieć stomię w pępku, gdzie jest najmniej tłuszczu). Stomia sama z siebie nie boli, jednak nie znajduje się w naturalnym środowisku, stąd istnieje potrzeba stałej pielęgnacji.


Godnie żyć

Dzięki używanemu dziś sprzętowi stomicy mogą żyć godnie. Niektórzy nawet nie zauważają problemu.
W zaakceptowaniu stomii pomaga wsparcie psychologiczne, zwłaszcza dotyczy to młodych ludzi.
- Mam przed oczami mężczyznę, któremu 15 lat temu wyciąłem całkowicie jelito grube i operacja zakończyła się wyłonieniem ileostomii, czyli wprowadzeniem jelita cienkiego na powierzchnię brzucha. Ten człowiek, wybitny śpiewak, doskonały tenor, założył po kilku latach od wykonania operacji nową rodzinę, ma dwoje dzieci. Fizycznie i psychicznie funkcjonuje znakomicie. Znalazł kobietę, która go kocha razem z jego stomią - opowiada prof. Krzysztof Bielecki. - Przekonuję swoich pacjentów, że stomię można polubić i żyć normalnie. To tylko kwestia zmiany, odblokowania pewnego stereotypu, który jest w głowie.

Aby życie stomika było mniej uciążliwe, potrzebne mu dobre woreczki na odchody, dopasowane i szczelne oraz wiedza, jak pielęgnować stomię. Służą do tego specjalne pasty, gaziki, sprzęt do irygacji, produkty służące do neutralizacji przykrych zapachów. Większość chorych nie wymaga specjalnej diety, choć warto wiedzieć, że picie alkoholu znacznie przyspiesza perystaltykę jelit, a więc i wydalanie. Chorzy muszą być też świadomi, że pijąc alkohol, mogą się odwodnić. Po wyjściu ze szpitala najlepiej zgłosić się do poradni stomijnej, gdzie pacjent zostanie dokładnie poinstruowany, jak żyć ze swoją przypadłością.


Bez limitu

Utrudnieniem może być brak refundacji odpowiedniej liczby woreczków. Każdy chory otrzymuje ich na miesiąc 30, resztę musi dokupić sam. Niestety, nie wszystkich na to stać, zwłaszcza rencistów. Próbują zatem zmieniać woreczki rzadziej niż trzeba, a to z kolei prowadzi do powikłań skórnych. Pacjenci zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Stomijnym POL-ILKO domagają się polepszenia swojej sytuacji, wprowadzenia nieograniczonego limitu woreczków albo, co najmniej, 60 na miesiąc, jak to jest w innych krajach UE, a także darmowego dostępu do środków pielęgnacyjnych. Niestety, póki co walczą bezskutecznie.


Jak nie zachorować

W ramach profilaktyki chorób jelit i odbytu lekarze zalecają samoobserwację rytmu wypróżnień. Zdrowy człowiek nie powinien się wypróżniać częściej niż 3 razy dziennie i rzadziej niż raz na 3 dni. Biegunki na zmianę z zaparciami nie rokują najlepiej. Warto też zwrócić uwagę na wygląd stolca. Jeśli zauważymy krew, to trzeba natychmiast udać się do lekarza. To jeden z objawów raka jelita grubego. Konieczne jest poddanie się badaniu palcem i wykonanie kolonoskopii. WHO zaleca kolonoskopię u każdej zdrowej osoby po 50. roku życia w celu wykrycia polipów i gruczolaków. Ich usunięcie zmniejsza ryzyko wystąpienia raka.


A do tego wszystkiego warto zdrowo się odżywiać, nie przejadać się, jeść warzywa, owoce, nie dopuszczać do zaparć. Być aktywnym fizycznie, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Tylko jak to zrobić w tym dziwnym świecie, gdzie coraz więcej czasu spędzamy w bezruchu, przy komputerach, w sztucznym oświetleniu, jedząc chipsy lub kruche ciasteczka zamiast normalnego obiadu? Niemniej - warto próbować.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    nie da się tego nie bać :( przecież to obciążenie do końca życia, lepiej dbać o jelita za wczasu