(Nie)bezpieczne szusowanie

Luty to czas ferii, wyjazdów na narty i snowboard. O czym warto pamiętać, aby nie wrócić z nich z niechcianą kontuzją?


No właśnie, na jakie urazy jesteśmy narażeni podczas szaleństwa na stoku? I czy w ogóle można ich jakoś uniknąć


Zwichnięcia i naciągnięcia


Urazów, które mogą nam skutecznie zepsuć radość z szusowania, jest wiele. Wśród najczęstszych lekarze wymieniają:

  • naciągnięcie i naderwanie więzadła stawu kolanowego – do takiego urazu dochodzi np. przy zbyt mocnym wygięciu kolana; na szczęście są to urazy stosunkowo niegroźne – naciągnięte, a nawet naderwane więzadła same się zregenerują po odciążeniu stawu kolanowego;
  • zerwanie więzadeł stawu kolanowego – to poważny uraz, o wiele poważniejszy niż naciągnięcie czy naderwanie więzadła, pomoże tylko operacja, a dokładniej rekonstrukcja, ponieważ zerwane więzadło samo się nie zregeneruje;
  • zmiażdżenie chrząstek w stawie kolanowym – dochodzi do niego na skutek nacisku kości piszczelowej na kość udową, a leczy się je operacyjnie;
  • zmiażdżenie łąkotki – uszkodzoną łąkotkę zszywa się, a jeśli nie jest to możliwe, usuwa się ją i zastępuje implantem (funkcją łąkotki jest odciążanie – dzięki dwóm łąkotkom umiejscowionym między kością piszczelową a udową kolano może znosić duże obciążenia); rehabilitacja pooperacyjna trwa zazwyczaj rok;
  • zwichnięcie stawu barkowo-obojczykowego – do takiego zwichnięcia najczęściej dochodzi, gdy podczas upadku narciarze czy snowboardziści próbują go amortyzować, podpierając się ręką; kiedy dojdzie do zwichnięcia, lekarz musi nastawić zwichnięty staw (im szybciej, tym lepiej), następnie założyć pacjentowi na miesiąc opaskę unieruchamiającą (np. gipsową) i skierować go na rehabilitację, która zazwyczaj trwa kilka tygodni.


Ochrona? Jest możliwa


Po pierwsze, wybierając się na stok, warto pamiętać o zabezpieczeniu głowy kaskiem (kask nie powinien być najtańszy, najtańsze modele zazwyczaj nie są wykonane z tak dobrego i trwałego materiału jak te droższe) oraz o ochronie innych części ciała. Przydatne są zwłaszcza ochraniacze na nadgarstki, gogle oraz ochraniacze bioder, goleni i kręgosłupa. O takich zabezpieczeniach powinni pomyśleć przede wszystkim snowboardziści, choć i narciarzom one nie zaszkodzą.


Po drugie, nie powinniśmy już pierwszego dnia nadmiernie się forsować, ale stopniowo przyzwyczajać organizm do coraz większego wysiłku przez pierwsze dwa, trzy dni. Największym grzechem jest podejście: „Przyjechałem tylko na kilka dni, muszę to maksymalnie wykorzystać”. Dlaczego to takie ważne? Otóż zbyt dużego i nagłego wysiłku może nie wytrzymać nasze serce. Są na to dowody. Kardiolodzy z Innsbrucku wzięli pod lupę narciarzy, którzy na stoku dostali ataku serca. I co się okazało? 56 proc. z nich przeszło atak serca podczas pierwszych dwóch dni intensywnej aktywności fizycznej, choć tylko 19 proc. miało stwierdzoną wcześniej wadę serca!


Trzecia rzecz to przygotowanie fizyczne. Jeśli na stok wybierzemy się „prosto zza biurka”, nierozciągnięci i nieprzygotowani kondycyjnie, a na dodatek nie jesteśmy na co dzień zbyt aktywni fizycznie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że doznamy któregoś z wyżej wymienionych urazów. A jeśli jakimś cudem unikniemy kontuzji, na pewno zafundujemy sobie ogromne zmęczenie i zakwasy, co też nie jest przyjemne. Co więc robić? Jak przygotować ciało do dużego wysiłku? To proste – ćwicząc. A od czego zacząć? Najlepiej od poprawy kondycji, by później przejść do ćwiczeń.


Ćwiczenia proste i efektywne


Podczas uprawiania sportów zimowych mięśnie i ścięgna nóg pracują dwa razy bardziej intensywnie. By je wzmocnić, oprócz wchodzenia po schodach, spacerów, joggingu, jazdy na rolkach, łyżwach i rowerze (która przyczyni się do wzmocnienia kolan) warto dodatkowo wykonywać kilka ćwiczeń.


Przysiady. Róbmy je jak najczęściej, systematycznie i gdzie się da, bo to doskonałe ćwiczenie na wzmocnienie ud, ścięgien, pośladków i mięśni łydek.


Przysiady i podskoki. To kolejny, bardziej intensywny trening dla naszych nóg. Możemy je wykonywać w domu lub podczas spacerów.


Wypady w przód. Lewą nogą robimy krok do przodu i zachowując równowagę, uginamy obydwie nogi; później wracamy do pozycji wyjściowej, zmieniamy nogę i powtarzamy ćwiczenie. Wypady, podobnie jak przysiady, angażują większość mięśni nóg.


Wypady w bok. Stoimy wyprostowani ze złączonymi stopami, następnie powoli przechylamy wyprostowane ciało w prawą stronę i odstawiamy prawą nogę w bok, uginając ją. Po powrocie do pozycji wyjściowej robimy wypad w lewą stronę. Dodatkowo możemy w rękach trzymać kij od szczotki w pozycji równoległej do podłogi (ręce w pozycji wyjściowej opuszczone, w czasie wypadu wyprostowane i uniesione na wysokość klatki piersiowej).

Ćwiczenia najlepiej wykonywać seriami, stosując powtórzenia, i nie zapominać przy tym o rozciąganiu ramion, które pomagają zachować odpowiednią pozycję podczas jazdy na nartach i snowboardzie.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM MAGAZYNIE "ŚWIAT ZDROWIA"

SZUKAJ W APTEKACH