Nawilżaj rozsądnie

Parowe, ewaporacyjne i ultradźwiękowe. Tanie i drogie. Nawilżacze powietrza – czy to urządzenie niezbędne, czy da się bez niego żyć?

I pomyśleć, że kiedyś ludziom udawało się przeżyć bez podobnych urządzeń – okazuje się, że bez nawilżacza ani rusz. Jeśli masz suche zatoki albo nosisz soczewki kontaktowe, nie możesz się skoncentrować albo masz problemy z zasypianiem, to natychmiast biegnij do sklepu AGD po nawilżacz powietrza. W przeciwnym wypadku infekcje i choroby układu oddechowego gwarantowane.


Dlaczego i za ile?

Nawilżacze powietrza można kupić już za kilkadziesiąt złotych, ale najbardziej wyszukane modele do użytku domowego czy biurowego kosztują nawet powyżej 1000 zł. Wszystko zależy od funkcji (sam nawilżacz czy też z funkcją oczyszczania powietrza), metod nawilżania (urządzenia parowe, ewaporacyjne, ultradźwiękowe) i powierzchni, jaką ma „obsłużyć”.


Nawilżacze parowe – zwane też termicznymi lub grzewczymi, doprowadzają wodę w nawilżaczu do temperatury wrzenia, a para, która wydostaje się na zewnątrz, nawilża powietrze. Ich zaletą jest niska cena, ok. 125 zł do 1245 zł (nawilżacz z oczyszczaczem), a wadą wysoki pobór energii, niebezpieczeństwo poparzenia, a także konieczność częstego czyszczenia.


Nawilżacze ewaporacyjne – zasysają wodę z otoczenia (mają wkład wewnątrz obudowy) i oddają (odparowują) ją na zimno. Zasysana woda przechodzi przez filtr, gdzie przed „oddaniem” jest oczyszczana. Wadą tych urządzeń jest głośna praca, uciążliwe jest też wymienianie nietanich filtrów co dwa, trzy miesiące. Do zalet można zaliczyć niskie zużycie energii oraz możliwość dodawania olejków zapachowych, które później rozpylane są przez urządzenie. Cena od 108 zł do 1690 zł (nawilżacz z oczyszczaczem).


Nawilżacze ultradźwiękowe – ultradźwięki w urządzeniu rozbijają wodę na cząsteczki – w ten sposób powstaje mgiełka wydostająca się na zewnątrz nawilżacza. Pracują cicho, zużywają niewiele energii, posiadają czujniki wilgotności powietrza, które sterują (włączają i wyłączają) urządzeniem. Wadą jest częsta wymiana filtrów i czyszczenie nawilżacza. Ceny wahają się od ok. 97 zł do 1262 zł.

Do zakupu nawilżaczy zachęcani są alergicy, rodzice niemowląt, właściciele parkietów drewnianych i paneli podłogowych, osoby korzystające z pomieszczeń klimatyzowanych. Trzeba pamiętać, że alergicy, jeśli już zdecydują się na nawilżacz, powinni kupić ten z funkcją oczyszczania powietrza, by unikać rozpylania alergenów. Właściciele zwierząt, jeśli je kochają, powinni zapomnieć o zakupie nawilżacza ultradźwiękowego – dla psa czy kota nadawane przez urządzenie ultradźwięki mogą być nie do zniesienia.


Nie dajmy się zwariować

Żyjemy w czasach superszczelnych okien, klimatyzacji i ogrzewania centralnego. Pozbawiliśmy się tym samym naturalnej wentylacji. Dawniej odpowiednią wilgotność zapewniały szpary w drzwiach i framugach okien, wietrzenie pomieszczeń i rośliny na parapetach. Nasze babki i matki stawiały na rośliny w pomieszczeniach, ustawiały w mieszkaniach naczynia z wodą, kładły czyste mokre ręczniki na kaloryfery i piece. Dziś przecież możemy robić to samo.

By zapewnić sobie zdrowe powietrze w domu, wystarczy, że kilka razy dziennie będziemy wietrzyć pomieszczenie przez kilka, kilkanaście minut, bez względu na pogodę, nawet zimą. Pamiętajmy, że niska temperatura niszczy roztocza.

Popularnym sposobem nawilżania powietrza jest także wieszanie na kaloryferach kamionkowych pojemników na wodę. Naczynia z wypalanej gliny, o porowatej powierzchni stwarzają dobre warunki do parowania wody, sprzyjają temu prądy konwekcyjne powietrza tworzące się między żeberkami kaloryferów starego typu. Pod i nad kaloryferami nowego typu (blaszane konwektory) można ustawiać naczynia z wodą.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Najlepiej zakpić nawilżacz powietrza, bo wtedy mamy pewność, że powietrze jest dobrze nawilżone. Mój nawilżacz powietrza Air-o-swiss nie dość, że nawilża to jeszcze oczyszcza powietrze z nadmiaru brudu, kurzu i innych zanieczyszczeń.