Nastolatka u ginekologa

Gabinety ginekologiczne nie są przyjazne dla nastolatek, lekarze nie mają odpowiedniego podejścia, usiłują narzucać im własne przekonania, a nie przekazują informacji o zdrowiu, podczas gdy to właśnie wiedzy najbardziej młodzieży brakuje  - wynika z raportu "Nastolatka u ginekologa".

Jak wynika z telefonu zaufania, prowadzonego przez Grupę Edukatorów Seksualnych "Ponton", nastolatki w gabinetach ginekologicznych spotyka wiele przykrości. "Pierwsza wizyta u ginekologa to dla każdej dziewczyny stresujący moment, bardzo się tego boją i chcą ją odwlec jak najpóźniej. Niestety, nierzadko spotykają się z lekceważeniem i protekcjonalnym traktowaniem ze strony lekarzy. Często komentowane są ich decyzje o podjęciu współżycia, są nakłaniane do zmiany tej decyzji" - mówiła Kamila Raczyńska z "Pontonu".

Jak podkreśliła, młode dziewczyny mają też problem z dostępem do antykoncepcji hormonalnej. Choć w świetle prawa nastolatki mogą być aktywne seksualnie od 15. roku życia, dopóki nie skończą 18 lat, lekarze nie mogą przepisać im środków antykoncepcyjnych bez zgody rodziców.

Dr Tomasz Leonowicz, ginekolog i seksuolog, zaznaczył, że osoby do 16. roku życia nie mają prawa do decydowania o swoim zdrowiu i leczeniu, wszystkie decyzje, także o podawanych lekach, należą do rodziców lub opiekunów; w przypadku młodzieży od 16 do 18 lat wymagana jest zgoda i rodzica, i dziecka, dopiero po osiągnięciu pełnoletniości można samodzielnie decydować o swoim zdrowiu. Jednak, jak podkreślił, ok. 80 proc. nastolatek rozpoczyna współżycie przed ukończeniem 18. roku życia.

Zaznaczył, że przepisy nie mówią, iż zgoda rodzica musi być wyrażona osobiście, więc lekarz może udzielić świadczenia na podstawie domniemanej zgody, czyli oświadczenia pacjenta, że rodzic się zgadza, jednak w praktyce lekarze rzadko korzystają z tej możliwości.

Dr Anna Włodarczak, ginekolog dziecięca za szpitala Bielańskiego, zwróciła uwagę, że ponad 90 proc. wizyt w jej gabinecie wynika z niewiedzy. "Dziewczętom brakuje podstawowych informacji o swoim ciele, rozwoju. Każda wizyta sprowadza się do edukacji, ale to nie jest moja rola jako lekarza. Tę wiedzę dzieci i młodzież powinny wynieść z domu i ze szkoły" - mówiła. Dodała, że choć obecnie dziewczęta dbają o higienę i wygląd okolic intymnych, wciąż brakuje im podstawowych informacji. Jak podkreśliła Aleksandra Józefowska z "Pontonu" świadczy to o tym, że nastolatki czerpią wiedzę na temat seksualności z internetu i pornografii. "Mają wygolone wzgórki łonowe, kolczyki w sromie, ale nie wiedzą, jak przebiega owulacja" - mówiła.

Dr Leonowicz przekonywał, że brak wiedzy na temat seksualności jest przyczyną nie tylko przedwczesnych ciąż, ale również zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową, np. HIV, czy prowadzącą często do niepłodności chlamydią. Według danych Federacji na Rzecz Kobiet i Rozwoju Rodziny w 2008 r. ponad 21,3 tys. nastolatek urodziło dzieci.

Zdaniem dr Włodarczak lekarze boją się badać dzieci i młodzież, ponieważ często brakuje im doświadczenia, nie czują się też odpowiednio przygotowani. Tymczasem pacjentki często są zbyt onieśmielone by zadawać pytania. W jej opinii podczas pierwszej wizyty u ginekologa, dziewczynie, niezależnie od tego, ile ma lat, powinna towarzyszyć matka. Zawsze w gabinecie powinna być też osoba trzecia, najlepiej pielęgniarka.

Autor: Świat Zdrowia, PAP

Komentarze