Najpierw odsuwamy książkę - wzrok po czterdziestce

Około czterdziestki większość z nas zauważa, że widzi trochę gorzej niż kiedyś.

Najpierw czytając książkę lub gazetę musimy trzymać ją w innej odległości niż do tej pory. Zwykle – odsuwamy ją coraz dalej. Odkrywamy to ze zdziwieniem, a to wyciągając ręce nieco dalej przed siebie, a to odchylając do tyłu głowę. Często zmianie tej towarzyszy odczucie, że mamy zmęczone oczy, czasem dochodzi jeszcze ból głowy. Coraz trudniej jest też nam szybko przeskoczyć wzrokiem z komputera lub książki na coś bardziej odległego, na przykład, by zobaczyć coś w telewizorze. Wszystko to są objawy starczowzroczności – wady, która jak sama jej nazwa wskazuje, wiąże się ze starzeniem organizmu. W przypadku oczu starzenie przejawia się twardnieniem soczewki, co pogarsza akomodację oka, czyli jego zdolność dostosowania się do widzenia wyraźnie z różnej odległości.


Sięgamy po stare szkła

Objawy te obserwujemy u siebie bez względu na to, czy wcześniej okulista zapisał nam już okulary, czy jeszcze obywamy się bez nich. Okulary nie uchronią nas bowiem przed pogorszeniem wzroku i starzeniem się oka. Pozwalają jednak dłużej pracować bez uczucia dyskomfortu i zmęczenia oczu.

Później może zacząć dziać się z naszym oczami coś jeszcze dziwniejszego. Właściciele okularów do czytania odkrywają nagle, że… wzrok im się poprawił. Sięgają po stare szkła, a te okazują się w sam raz. Nowsze, mocniejsze lądują więc na dnie szuflady. Niestety, ta poprawa jest złudna. W rzeczywistości jest to bowiem objaw rozwijającej się zaćmy. Do krótkowzroczności soczewkowej, która ją zwiastuje dochodzi potem przymglenie soczewki i rozmazanie obrazu niemożliwe do skorygowania okularami.

Oprócz wieku i związanego z nim procesu starzenia, pojawieniu się zaćmy sprzyjają obciążenia genetyczne, długie stosowanie niektórych leków (między innymi sterydów) i cukrzyca. Może być ona także wtórnym efektem innej choroby oczu – jaskry.

Zaćmę leczy się chirurgicznie od dziesiątek lat, bo – co szalenie ważne – jest to jedyna metoda leczenia tej choroby. Zabieg polega na usunięciu soczewki i zastąpieniu jej sztuczną. Niestety, starzenie się społeczeństwa powoduje, że coraz więcej osób wymaga takiego leczenia. Kolejki w klinikach są więc długie.


Długo bez objawów

Starszy wiek to również sprzymierzeniec innej choroby oczu – jaskry. Jest ona bardziej podstępna od zaćmy, bo długo przebiega bez żadnych objawów. Polega na obumieraniu kolejnych włókien nerwu wzrokowego, co w konsekwencji prowadzi do zawężenia pola widzenia. Chorego nic jednak nie boli, a zachodzące zmiany są na tyle powolne, że ich nie zauważa. Ponadto, jeśli uszkodzony jest nerw tylko jednego oka, drugie uzupełnia obraz, a to również skutkuje niezauważeniem zmian. Dlatego tak ważne są systematyczne wizyty u okulisty. Osoba, u której w rodzinie, choćby dalszej, ktoś choruje na jaskrę, powinna badać się raz do roku począwszy od 35. roku życia. Obciążenie genetyczne występuje bowiem i w tym przypadku.


Nadciśnienie i zimne dłonie

Kontrolować powinny się zwłaszcza te osoby, które oprócz obciążenia genetycznego mają nadciśnienie lub niskie ciśnienie krwi, prowadzące do niedokrwienia oka, migreny, marznące ręce lub stopy, a także palacze papierosów. Badanie ujawni zmiany, jeśli obumarło 30-50 procent włókien nerwu wzrokowego, a więc, gdy choroba jest już dość mocno zaawansowana. Leczenie polega przede wszystkim na stosowaniu kropli, które obniżają ciśnienie wewnątrz oka, co jest najskuteczniejszym sposobem hamowania postępów choroby. W leczeniu tym niezmiernie ważna jest systematyczność. Konieczne jest codzienne zakraplanie chorego oka. W przypadkach, gdy taka terapia nie pomaga, ciśnienie w oku obniża się chirurgicznie lub za pomocą lasera.


Ciemnozielone pomogą

Powolne, stopniowe pogorszenie widzenia wiąże się także ze zwyrodnieniem żółtej plamki oka. Chory nie dostrzega więc pierwszych zmian, które zwykle pojawiają się około pięćdziesiątki. Problem w tym, że plamka żółta odpowiada za ostrość widzenia, więc przegapienie początkowej fazy choroby oznaczać może dopuszczenie do mocnego zaawansowania zmian.

Szybkie wychwycenie zwyrodnienia jest szczególnie ważne, gdy ma ono postać wysiękową, która przebiega bardzo dynamicznie. Na szczęście około 80 procent zwyrodnień plamki ma postać suchą, łagodniejszą. Zmiany chorobowe w oku zachodzą w tym przypadku wolniej, a leczenie koncentruje się przede wszystkim na hamowaniu postępów choroby, w czym pomocne są preparaty zawierające luteinę. Substancji tej nasze organizmy nie wytwarzają, ale dostarczamy ją sobie w pożywieniu, na przykład w ciemnozielonych warzywach, takich jak szpinak i brokuły, we wszystkich paprykach, czarnych jagodach. Warto o tym pamiętać zanim sięgnie się po leki.

Wysiękowe zwyrodnienie plamki żółtej wymaga natomiast leczenia bardziej intensywnego i kosztownego. Jest ono możliwe od niedawna, gdy opracowano nowy specyfik, podawany w formie zastrzyku do oka. Lek ten ma więc również i ten mankament, że jest aplikowany w bardzo nieprzyjemny sposób, budzący obawy pacjentów i stwarzający ogromne poczucie dyskomfortu. Intensywne prace koncernów farmaceutycznych nad innymi, równie skutecznymi preparatami mogą jednak w krótkim czasie ułatwić leczenie tej choroby.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    jakbym o sobie czytała u mnie czytanie czegokolwiek wyglądało jak gra na puzonie. łapałam ostrość. Ale ile się można męczyć poszłam do okulisty. Teraz jestem zaopatrzona w okulary z soczewkami progresywnymi jzo i jestem z nich bardzo zadowolona, wszystko dokładnie widzę, nie muszę już machać ręką.