Na kurze łapki, dolinę łez i chomiki

Bożenna Szymańska rozmawia z dr Krzysztofem Widerkiewiczem, specjalistą medycyny estetycznej.

- Panie doktorze, do czego stosowany był botoks zanim zaczęto nim wygładzać zmarszczki?


- Nazwa międzynarodowa preparatu to toksyna botulinowa. Potocznie używa się też określenia botulina. Na polskim rynku dostępne są dwa preparaty toksyny botulinowej różnych producentów. Jest ona stosowana choćby do leczenia zeza. Na przykład takiego rodzaju, w którym występuje wzmożone napięcie mięśnia poruszającego gałką oczną, gdy się go osłabi, wówczas oko się "prostuje". Używana jest także przez neurologów w schorzeniach o zwiększonym napięciu mięśniowym, jak choćby przy kręczu karku, napadowym kurczu powiek, połowiczym skurczu twarzy, bo powoduje rozluźnienie nieprawidłowo napiętych mięśni.


- I dlatego botulina tak znakomicie odnalazła się w medycynie estetycznej?


- Ta substancja hamuje przewodzenie impulsów w nerwach ruchowych i dzięki temu osłabia precyzyjnie wybrane fragmenty mięśni mimicznych twarzy. To sprawia, że skóra leżąca nad mięśniem nie marszczy się, jest zrelaksowana, lepiej ukrwiona i odżywiona. Ma wspaniałe wakacje od marszczenia się. A poza tym botulina
daje znakomite efekty przy nadpotliwości. Hamuje wydzielanie potu więc znika problem zimnych, mokrych
dłoni oraz przepoconych pach.


- Czasami jednak kobiety skarżą się, że efekty wstrzyknięcia botoksu okazały się mizerne.


- Preparat w stanie suchym jest przechowywany w fiolce, po rozpuszczeniu należy go zużyć w ciągu kilku godzin. Po otwarciu fiolki nie można go przetrzymywać, bo rzeczywiście po wstrzyknięciu zleżałego preparatu lub zbyt małej jego dawki rezultat może rozczarować. Preparat nie jest też panaceum na wszelkie niedoskonałości twarzy.


- A najbardziej przykre jest to, że te gładkie twarze są na krótko. Efekty nie utrzymują się dłużej niż cztery, pięć miesięcy. Podobno, jeśli twarz z natury jest silnie mimiczna, to zmarszczki wybijają, a to gładkie czoło ponownie zaczyna się marszczyć niczym stare jabłuszko i znowu trzeba wysupłać te kilka setek na kolejny zabieg.


- No tak. Najczęściej jednak skuteczność leku wydłuża się po kolejnych wstrzykiwaniach i to nawet do pół roku. A poza tym preparat wstrzykiwany w młodym wieku zapobiega powstawaniu zmarszczek, bowiem działa profilaktycznie.


- Namawia pan nastolatki na zabieg wstrzyknięcia botuliny?!


- Oczywiście osoba powinna być pełnoletnia. Można zacząć dość wcześnie, bo wtedy nie dopuszcza się do powstawania zmarszczek.


- Jednak mówi się, że niektóre kobiety po botoksie starzeją się nienaturalnie, twarz przybiera wygląd maski, jest dziwnie napięta i zbyt gładka.


- Ze wszystkim można przesadzić. Są okolice twarzy, gdzie pod żadnym względem nie można wstrzykiwać botuliny, aby nie zburzyć naturalnej mimiki twarzy i uśmiechu. Można również zaszkodzić, powodując niewłaściwy efekt wizualny, ale nie można uszkodzić zdrowia.


- Mówi pan, że botulina zdrowiu nie szkodzi? To przecież jad kiełbasiany w czystej postaci! Bardzo trujący i występujący w zepsutej żywności.


- Tajemnicą jest dobór odpowiedniej dawki. Porażamy tylko wybrane fragmenty mięśni, więc nie ma żadnego zagrożenia. Tak naprawdę większość leków zadziała toksycznie na organizm, jeśli podamy zbyt dużą dawkę.


- Usta też się poprawia? Jakoś nie mam do tego przekonania, gdy widzę te zdeformowane uśmiechy niektórych aktorek czy modelek...


- Do modelowania ust nie stosuje się toksyny botulinowej, najlepszy jest tu kwas hialuronowy. Jest to krystalicznie czysty żel, który jest składnikiem choćby gałki ocznej. Gałka oczna składa się wyłącznie z kwasu hialuronowego. A wstrzyknięty w twarz zwiększa elastyczność skóry, zmniejsza jej szorstkość oraz stymuluje komórki skóry do produkcji kolagenu. Kwas pełni rolę nie tylko wypełniacza, ale także środka rewitalizującego skórę.


- Wiem, czytałam... Dzięki niemu można zlikwidować dolinę łez, czyli tę fałdę biegnącą od oczu przez policzek. Można poprawić płaską twarz, zlikwidować tak zwane chomiczki, fałdy nosowo - wargowe, bruzdę między brwiami i w kącikach ust, a także usunąć zmarszczki wokół ust i znacząco powiększyć wargi. Wiele można zrobić... A na jak długo takie wstrzyknięcie kwasu poprawi urodę?


- Modelowanie twarzy kwasem wystarczy na około rok. Kwas ujędrnia także większe powierzchnie skóry: dekolt, szyję, policzki. Można nim także znakomicie poprawić piersi. Ma wielką przewagą nad innymi wypełniaczami, bo w razie potrzeby można go z łatwością rozpuścić odpowiednim enzymem. Czyli jak się przesadzi z powiększeniem ust, albo pojawią się grudki, to można to szybko skorygować.


- I jeśli kobieta zdecyduje na te wszystkie zabiegi, to musi się liczyć z tym, że trzeba je systematycznie powtarzać. A to kosztuje. I to niezłe pieniądze.


- No tak... 1 ml kwasu to koszt od 1000 do 1200 zł w zależności od gabinetu, a wstrzyknięcie botuliny około 400 - 600 zł za jedną okolicę, choć są kliniki, które liczą sobie i 800 zł.


- I za trzy miesiące powtórzyć trzeba botoks na czole, a za rok te usta. A potem chce się dalej i więcej. Bo uciążliwe się stają kurze łapki, a i piersi nie wolno zaniedbać... I tak stał się pan rzeźbiarzem nowych twarzy, nowej urody... Jak jakiś szalony twórca...


- Najważniejsze - nie przedobrzyć. A są pacjentki, które muszę zniechęcać do wstrzykiwań. Niektóre osoby chciały jak najwięcej i jak najczęściej. To może wywołać odwrotny od zamierzonego efekt. I muszę też dodać, że zabiegi medycyny estetycznej nie zastąpią pełnego liftingu, bo botulina i kwas są jednak wybiórczo stosowane, a lifting jest niezawodny przy opadających fałdach. Jednak one z sukcesem opóźniają operację naciągania twarzy.

Autor: Bożenna Szymańska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Jesli chodzi o mnie to kremy jednak nie dawały sobie rady z tym problemem.I tutaj jednak najlepszy okazał sie zabieg u dr Dmytrzaka w Warszawie-z wygładzaniem własnie kurzych łapek.

  • 2016-03-31 gość

    Jesli chodzi o mnie to kremy jednak nie dawały sobie rady z tym problemem.I tutaj jednak najlepszy okazał sie zabieg u dr Turczyńskiej-z wygładzaniem własnie kurzych łapek.