Mole pod kontrolą

Gdy pierwszy raz zetknęłam się z molami parę lat temu, myślałam, że w mojej szafce zamieszkała jakaś ćmia rodzina. Co otworzyłam drzwiczki, by sięgnąć po kubek, wyfruwał jeden albo dwa owady. Zwłaszcza wieczorem, do światła. Zupełnie mi nie przeszkadzały. Dopiero koleżanka, która przyszła z wizytą i zaobserwowała to zjawisko, uświadomiła mi, że to z pewnością są mole.

Od tej pory żadnemu nie przepuszczę! Zresztą, na szczęście, nie muszę. Bo mól, choć dość przykry i trudny do pozbycia, da się jednak z domu wyrzucić. Trzeba się jednak uzbroić w wiedzę i cierpliwość! Gorzej, gdy ktoś cierpi na entomofobię (lęk przed owadami) i panicznie boi się robactwa. Wtedy niech wezwie specjalistów. W większości przypadków świetnie poradzimy sobie sami.


Mól molowi nierówny

Ja też myślałam, że mole są głównie książkowe i sympatycznie kojarzyłam je z miłośnikami książek. Ale te, które sympatyczne nie są, dzielą się, generalnie, na spożywcze i odzieżowe. Mól odzieżowy żeruje na naszych ubraniach, zwłaszcza tych szlachetnych, z naturalnych tkanin, takich jak wełna, bawełna, jedwab – zjadają futra, kapelusze i pióra – więc możemy nie mieć w czym pójść do opery, ale nie pogardzą też dywanem, obiciem mebli czy papierem. Mól spożywczy z kolei wymiecie nam wszystko z kuchni, w zasadzie wszystko zeżre, nie wyłączając soli. Można je rozróżnić po jaśniejszym lub ciemniejszym ubarwieniu – mól odzieżowy jest cały popielaty, a spożywczy brązowy.

Na całym świecie gatunków moli jest 2000 (tak, dwa tysiące), w Europie Środkowej około 100. Te, które możemy spotkać w Polsce, to mól kożusznik (żółty z czarnymi plamkami), jak nazwa wskazuje – miłośnik futer, ale i wełny, mól ziarniak (żeruje głównie w magazynach zbożowych) i mól zbożowy (zwany inaczej mklikiem mącznym). W zależności od szerokości geograficznej poszczególnych krajów mole żyją od kilku tygodni do niemal 300 dni. Z jaj wylęgają się larwy i to one, trwając w tym stanie od 2 do 40 tygodni, są najbardziej żarłoczne. To one wyjadają nam krakersy, a nawet suszone ostre papryczki, zagryzając rodzynkami! Te fruwające w zasadzie już nam nie szkodzą, pod warunkiem, że nie są samicą, która za chwilę złoży jaja. W tej formie żyją zaledwie kilka dni, dopóki nie odegrają swojej reprodukcyjnej roli. I cykl ponawia się – jaja, larwy, motyle. A tych jaj „molica” potrafi złożyć od kilkudziesięciu do kilkuset!


Skąd się wzięły mole w domu?!

Tak, tak, dla mnie to też była zagadka! Nie zarzucaj sobie, że jesteś złą panią domu, że czegoś nie dopilnowałaś, źle zrobiłaś. Mole spożywcze zazwyczaj przynosimy do domu wraz z zakupami. Długo się zastanawiałam, skąd się wzięły w mojej kawie (rozpuszczalnej). Ale dowiedziałam się, że mole lęgną się w ziarnach, często w wielkich młynach, magazynach, a potem dostają się do nas wraz zapakowanym w pudełko lub szklany słoik produktem. Nawet szczelnie zamkniętym. Często są w kaszach, ryżu, makaronach i w mąkach, nie pogardzą też herbatą (np. owocową), orzechami, suszonymi bakaliami (zwłaszcza tymi na wagę), ale także czekoladą, pestkami dyni, suszonymi grzybami itd. Wiele sklepów spożywczych z nimi walczy. Są w karmie dla zwierząt i produktach zbożowych, ziarnach. Naprawdę, niełatwo się ich ustrzec, zachowując nawet największą czujność.

Mole odzieżowe też są nieproszonymi gośćmi. Przepędzone z jednego domu, mogą przefrunąć do następnego, oknem lub klatką schodową, tam, gdzie nie pachnie naftaliną lub lawendą. Lub przeciwnie – zwabić je może lep na mole!


Na wojnę szykuj oręż!

Na rynku jest wiele skutecznych preparatów odstraszających mole. Charakteryzują się intensywnym zapachem (czasem trudno to zapachem nazwać), którego mole, a my wraz z nimi, nie znoszą. Trzeba jednak uważać na tzw. lepy wabiące mole, mogą się zlecieć bowiem także mole od sąsiadów!

Bez wątpienia, aby pozbyć się moli, trzeba pozbyć się ich gniazda. Bez tego wygramy pojedyncze bitwy, ale nie wojnę. Super, jeśli gniazdo jest w wyrzuconych bezwzględnie wszystkich produktach znajdujących się w pobliżu siedliska moli, gorzej, gdy gniazdo założyły w mało widocznym lub niedostępnym dla nas miejscu. Koniecznie trzeba siedlisko wyśledzić i zniszczyć, wszystkie szafki dokładnie umyć detergentami, a następnie przetrzeć wodą z octem.
Kupując nowe produkty koniecznie je przeglądajmy i przesypujmy do szklanych zamykanych szczelnie pojemników (natychmiast się w takie zaopatrzyłam, plastikowe potrafią przegryźć).

Trudno się z nimi walczy, gdy już się pojawią, bo długo żyją w ukryciu, w ciemnych i ciepłych zakamarkach, składając larwy, budując gniazda. Zauważamy je dopiero w formie latającej, mylimy z ćmami i zanim się zorientujemy, one już z nami mieszkają na dobre. Nie wystarczy trzepnąć kapciem, bo jutro wylęgną się kolejne. I pojutrze, i za dwa dni. Dlatego trzeba działać błyskawicznie i obliczyć walkę na kilka tygodni, aż żaden mól nam nie podfrunie.

Co pomaga? Profilaktyka, najlepiej stosować kilka metod jednocześnie:

• Trzymajmy w szafach na odzież i w szafkach kuchennych lawendowe i cytrynowe zapachy, np. mydło lawendowe, trawę cytrynową, umyte, osuszone i pocięte skórki cytryny.
• Przemywajmy szafki wodą z octem (sprawdzony sposób naszych babek).
• Używajmy gotowych produktów zwalczających mole (lepy, aerozole, kulki i zawieszki).
• Jesienią możemy powkładać do szaf kasztany – mole też ich nie lubią.
• Intensywnie pachnące przyprawy – ziele angielskie, liść laurowy lub goździki – można umieścić w saszetkach i porozkładać na półkach, powywieszać w kuchni.
• Zapach mięty i macierzanki też jest pomocny – można te rośliny powsadzać do bawełnianych lub uszytych z gazy sakiewek i porozwieszać w szafach.
• Unikajmy tłoku w szafkach i szafach – niech ubrania i produkty spożywcze „mają czym oddychać”.


Byle nie popaść w paranoję

Walka z molami do miłych nie należy, zwłaszcza gdy nie możemy odnaleźć ich legowiska, a one wciąż się mnożą. Do szału może nas doprowadzać latanie z aerozolem i celowanie w wędrujące po suficie czy ścianach larwy, szukające bezpiecznego miejsca do przekształcenia się w „motyla”. Dość możemy mieć zapachu lawendy wyzierającego z każdej szafki i szuflady. W każdym ubraniu szukać będziemy wyżartych dziurek, a w produktach spożywczych nieproszonych gości, zaś na widok wszelkich owadów latających po domu uciekać w popłochu. Nie popadajmy w paranoję. Wystarczy konsekwencja i determinacja, a mole znikną na długo, a może i na zawsze. Co prawda jakiś ładny wełniany sweterek i ulubione przysmaki też…

Autor: Opr. Maria Jaworska
dom

Komentarze