Mokra przypadłość. jak sobie radzić z nietrzymaniem moczu

Zaczyna się niewinnie. Oto gwałtowny atak kaszlu, kichania czy wybuch śmiechu powodują, że robi się mokro w dolnych partiach bielizny.

Incydent mógłby pójść w zapomnienie, gdyby nie to, że zaczyna się powtarzać w różnych okolicznościach. Np. podczas wysiłku fizycznego, ale także przy zdenerwowaniu, stresie, pośpiechu, w trakcie tańca itd. Osoba dotknięta tą przypadłością stara się przede wszystkim utrzymać ją w tajemnicy. Wstydzi się pójść do lekarza i po prostu powiedzieć: mam kłopoty z nietrzymaniem moczu. Tymczasem powodem do wstydu jest właśnie bierne poddawanie się przykrej przypadłości. Tym bardziej że bez leczenia sytuacja będzie się tylko pogarszać.


Zrozumienie i porada

Zrozumienie dla kłopotów z fizjologią, swoich obaw i lęków na pewno można znaleźć u lekarza. Doc. Piotr Radziszewski z Katedry i Kliniki Urologicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zdaje sobie sprawę, że dla kobiety taka wizyta może być stresująca. Jednak podkreśla, że najrozsądniej zachowują się te pacjentki, które zdecydują się na wizytę i, co równie ważne, szczerą rozmowę z lekarzem. Powiedzą np. o lęku, że do niekontrolowanego wycieku moczu może dojść podczas seksualnego zbliżenia, o kłopotach, które coraz trudniej ukryć w pracy, czy obawie, że nie zdąży się do toalety w przypadku gwałtownego parcia na pęcherz.

Pierwsze, co kobieta usłyszy od lekarza, to stwierdzenie, że jej dolegliwości można skutecznie leczyć. Choć sposób jest zależny od konkretnej przyczyny i czasu trwania dolegliwości. Dowie się też, że do mimowolnego popuszczania moczu podczas stosunku dochodzi bardzo rzadko. Tak więc będzie mogła pozbyć się obawy, która czasem prowadzi do rezygnacji ze zbliżeń i pogorszenia relacji z partnerem.

A na co dzień, bez względu na to, czy już rozpoczyna się kurację, czy muszą ją jeszcze poprzedzić badania, otrzyma kilka prostych rad. Np. częściej korzystać z toalety, bez czekania na ostry sygnał pęcherza. Nie pić napojów gazowanych ani kawy, zwłaszcza gdy ma się w planie zajęcie czy spotkanie, które trudno przerwać. Ewentualnie dla pewności korzystać z specjalnych wkładek do bielizny.


Nie ty jedna

Według statystyk z problemami nietrzymania moczu kłopoty ma ok. 3 mln Polek. Według szacunku lekarzy jest ich więcej, ale nie przyznają się do tej przypadłości. Oczywiście, ze wstydu. A przecież tak ważne jest zwalczanie tej dolegliwości już przy pierwszych objawach. Wówczas leczenie może rozpocząć i poprowadzić lekarz rodzinny. Czasem konieczna jest pomoc urologa, a także ginekologa. Bo różne mogą być przyczyny nietrzymania moczu.

Jedną z nich jest osłabienie mięśni dna miednicy. Zdarza się to po jednej lub kilku ciążach, sprzyjają mu także zaparcia i otyłość, stosunkowo często występuje u kobiet w okresie menopauzy. Natomiast naglące nietrzymanie moczu to objaw tzw. pęcherza nadreaktywnego – co przejawia się gwałtownym parciem. Może być spowodowane nadwrażliwością pęcherza lub zaburzeniami w jego unerwieniu.

Tak więc wbrew obiegowym opiniom, że nietrzymanie moczu jest problemem osób starszych i schorowanych, kłopoty takie mogą dotknąć osoby w różnym wieku nawet 30- czy 40-latków. To, co należy wziąć sobie do serca: bez względu na przyczynę choroba nie cofnie się sama. Zlekceważenie i zaniedbanie oznacza jej rozwój. Może w bardzo zaawansowanych przypadkach uniemożliwić nawet zwykłe wyjście z domu.


Leczenie i łagodzenie

Leczenie zależy od stopnia rozwoju choroby i jej charakteru. Choć współczesna medycyna ma do dyspozycji bogaty wybór środków farmakologicznych, fizjoterapię, a także… ćwiczenia gimnastyczne, to czasem najskuteczniejszy jest zabieg chirurgiczny. Na ogół niezbyt zaawansowaną chorobę można z powodzeniem leczyć zachowawczo. Terapia ta sprawdza się u ponad 70 proc. chorych i oznacza likwidację lub znaczne zmniejszenie kłopotów. Dobre rezultaty dają ćwiczenia mięśni dna miednicy, które potrafi wykonać każda poinstruowana kobieta. Nie zajmują wiele czasu i nie są trudne.

Czasem lekarz zaleci elektrostymulację mięśni dna miednicy (pobudzanie do skurczu mięśni dna miednicy przez zastosowanie prądu elektrycznego o określonych parametrach), biofeedback (kontrolowane zarówno przez lekarza, jak i pacjentkę ćwiczenie skurczów dna miednicy przy zastosowaniu specjalnej aparatury) oraz trening pęcherza (świadome odraczanie momentu oddawania moczu). Działania te są wspomagane lekami, które ułatwiają wypełnianie i opróżnienie pęcherza. Natomiast u kobiet przechodzących menopauzę często sprawdza się hormonalna terapia zastępcza jako sposób na nietrzymanie moczu.


Gdy konieczny jest zabieg

Jeśli leczenie zachowawcze nie daje rezultatów, jest na nie już późno lub nietrzymanie moczu powoduje nieprawidłowość anatomiczna, lekarze proponują zabieg chirurgiczny. Kobiety uważają, że to mylące określenie i mówią: operacja. Czasem odwlekają ją, jak mogą. Bywa, że rezygnują. Błąd. Bez względu na nazwę, celem tej ingerencji jest odtworzenie prawidłowego układu anatomicznego, odpowiedzialnego za oddawanie moczu.

Zabieg ten wykonuje się bez cięcia powłok brzusznych. Cała ingerencja chirurgiczna skupia się w okolicach krocza i w porównaniu z dawnymi zabiegami jest to minimalna inwazja. Zabieg można przeprowadzić w każdym wieku. Także u osoby starszej, bo nie wymaga ogólnej narkozy, dużych cięć i szwów. Lepiej jednak nie korzystać z tej formy leczenia. Lecz gdy tylko zajdzie potrzeba, zgłosić się do lekarza i z jego pomocą zapanować nad fizjologicznym kłopotem.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze

  • 2016-06-28 Marta

    Też miałam taki problem. Znajoma poleciła mi gabinet fizjoterapeuty w Warszawie http://fizjospot.pl/ do którego się wybrałam. Na początku byłam specyficznie nastawiona, ale p. Aleksandra bardzo mi pomogła! Za to jestem jej niezmiernie wdzięczna!