Moje dziecko mnie bije

"Dziecko jest agresywne w określonych sytuacjach, kiedy ma przed sobą na przykład przeszkodę fizyczną – nie może dosięgnąć do drzwi lodówki. Trzeba je nauczyć, jak ominąć frustrację." Rozmawia z dr Julitą Wojciechowską, psychologiem z UAM w Poznaniu.

Skąd się bierze agresja u dziecka?

Agresja to szybki sposób na zrealizowanie jakiejś potrzeby, rozładowanie emocji – kosztem innych. Typowa, rozwojowa agresja pojawia się około drugiego roku życia. Jest jedynym dostępnym dziecku sposobem na zdobywanie tego, na czym mu zależy, na przykład czyjejś łopatki w piaskownicy, więc ją brutalnie wyrywa. Społecznie przyjęte metody są jeszcze za trudne, ale rolą rodziców jest tłumaczyć i pokazywać, że można postępować inaczej.


I jedne dzieci w końcu to potrafią, a inne nie.

To zależy od tego, czy rodzice tego pilnują. Czy podają dziecku konkretne instrukcje, że ma prosić, rozmawiać, w razie czego znieść odmowę. Wiele zależy od środowiska, w którym dziecko się wychowuje. Jeśli obserwuje, że jak tata ryknie na mamę, to ona siedzi cicho i nie dyskutuje, to uczy się, że tym sposobem dostaje się to, czego się chce. Wtedy jest naprawdę trudno oduczyć je agresywnych zachowań. Okres trzeciego roku życia jest szczególnie ważny dla rozwoju dziecka. Jeśli ma do czynienia z czułym, uważnym opiekunem, wychodzi ze ścieżki używania przemocy i uczy się zachowań społecznych. Jeśli jednak rodzice stosują przemoc, niekoniecznie dają klapsy, ale krzyczą, popychają, nie radzą sobie z tym, że dziecko nie jest posłuszne – zaczynają stosować bardziej ostrą dyscyplinę, której dziecko nie rozumie, to przy takich wzorcach dziecko może z tego etapu dziecięcej agresji nigdy nie wyjść. Przykład: dziecko nie wie, dlaczego mama się złości, skoro ono chce iść inną drogą. A ona zamiast z dzieckiem negocjować (czyli uczyć je negocjowania), szarpie je za rękę i mówi: „Idziemy tam, bo ja tak chcę!”. Wtedy dziecko myśli: „Aha, czyli jak chce się coś osiągnąć, to trzeba szarpnąć, krzyknąć”.

Ważny jest też sposób znoszenia frustracji, a on zależy w dużej mierze od temperamentu. Dziecko spokojne łatwiej uczy się oczekiwania, negocjowania, doznaje mniej frustracji. Dziecko z tzw. temperamentem łatwo rozgrzewającym się ma trudność z czekaniem na cokolwiek, lubi silne bodźce, wszystko musi mieć już, teraz. Nie jest źle wychowane, tylko jego mózg tak funkcjonuje. Takie dziecko łatwiej wpada w irytację i tą irytacją powoduje rozdrażnienie otoczenia. Przez to zaczyna być surowiej chowane, gorszymi metodami i jest bardziej sfrustrowane, a wtedy częściej używa agresji. I koło się zamyka.


To jak mu pomóc?

Dziecko jest agresywne w określonych sytuacjach, kiedy ma przed sobą na przykład przeszkodę fizyczną – nie może dosięgnąć do drzwi lodówki. Trzeba je nauczyć, jak ominąć frustrację – że ma przysunąć sobie krzesło, zamiast rzucać się z wściekłością na podłogę. Bo dziecko przez swoje ograniczenia ciała, dziecięcą niewydolność, doświadcza wielu frustracji. Druga kwestia, że powinno rozumieć zasady. Jeśli czegoś zakazujemy, to tłumaczmy, dlaczego – że się nie bije, nie kopie, bo to kogoś boli, jest mu przykro. Nawet jeśli wydaje nam się, że dziecko tych tłumaczeń na razie nie rozumie.


Jak nauczyć dziecko, by umiało obronić się przed agresją innych?

Poradzić, żeby wychodziło z takich sytuacji, nie podejmowało wyzwania. Jeśli ktoś chce je bić, niech powie: „Nie, to ja się z tobą nie bawię, znajdę coś ciekawszego do roboty”. Wśród młodszych dzieci – przedszkolnych i wczesnoszkolnych to najlepsza metoda. Są za małe, by negocjować. Nastolatek już może próbować rozmawiać: „Zastanów się, jak to się skończy…” – próbować wybrnąć z sytuacji za pomocą słów. Jeśli mimo to agresor nie odpuszcza, dziecko powinno zwrócić się o pomoc do dorosłego. Problem w tym, żeby takiej sytuacji nie interpretować, jako skarżenie. Bo nauczycielka czasem siedzi przy biurku i mówi: „Dzieci, nie skarżcie na siebie, bo mnie głowa boli”. To wymaga też dojrzałości od dorosłych. Dziecko nie jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim samo.


A jak wygląda agresja u nastolatków? Wydaje się, że one mają ją na podorędziu.

Jeśli spokojne dotąd, ułożone dziecko zaczyna pyskować, stawiać się – to nie jest agresja, ale coś, co nazywamy opozycyjnością, jest to przejaw okresu dojrzewania. Nastolatek buduje na nowo swoją tożsamość, wyraża swoją indywidualność, ale nie robi nikomu nic złego, poza tym, że irytuje rodziców.


Ale zdarzają się też chuligańskie wybryki.

Niektórzy młodzi ludzie mają takie epizody – pobicie się z kolegą, zniszczenie ławki. Często to dzieciaki z dobrych domów, nie są zdemoralizowane, tylko swoją tożsamość budują schodząc najpierw w rodzaj tożsamości negatywnej. On jeszcze nie wie, jak być dobrym człowiekiem, ale już wie, jak być łobuzem. Dzieci wciąż od nas słyszą: „Nie bądź taki, tak nie wolno”, częściej dostają informacje, czego nie robić, niż co robić. Zazwyczaj jest to agresja przypadkowa, tak jakoś głupio wyszło. Inną grupą są te nastolatki, które w wieku 2-3 lat weszły na ścieżkę agresji i ona w ich życiu była wciąż obecna. A okres dojrzewania to uwypukla. Są wyżsi, silniejsi i rozwinęli intelekt, ale używają go do celów agresywnych – kradzieży, bójek, paserstwa, napadów. Tak zaczyna się przestępczość nieletnich. I tu potrzebna jest pomoc specjalisty. Trudno bowiem być terapeutą własnego dziecka, z którym się do tej pory nie dogadywało. Na szczęście, nastolatki są refleksyjne i terapia najczęściej dotyczy tego, by dziecko na nowo przeanalizowało skutki swoich zachowań.


A jak pomóc nastolatkowi, który styka się z agresją rówieśników?

Jeśli w szkole albo na osiedlu funkcjonuje gang, a dziecko jest jego ofiarą, to samo nie poradzi sobie z tym problemem. Trzeba powiadomić policję, służby miejskie, jeśli to dotyczy szkoły, porozmawiać z pedagogiem, psychologiem, dyrektorem i wychowawcą. Jeśli w jakiejś społeczności pojawia się gang, to jest to problem całej społeczności. Tego nie da się załatwić indywidualnie. To też sygnał, że ta społeczność nie funkcjonuje dobrze, że znalazła się grupa sfrustrowanych osób, które szukają ucieczki w agresję. Trzeba reagować stanowczo, ale dyskretnie, by chronić nastolatka. Powinien mieć silne poczucie wsparcia ze strony dorosłych.

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora

Komentarze