Miłość w sieci

O internetowych romansach i zagrożeniach, jakie niosą takie wirtualne znajomości, ze Zbigniewem Urbańskim, ekspertem do walki z cyber przestępczością, rozmawia Anna Rogala.

Ponad trzy miliony Polaków poszukuje nowych znajomości przez internet. Siedząc przed ekranem komputera, mogą być kim zapragną. Zamiast imienia jest tylko tajemniczy nick.


Łatwo ukryć się przed innym internautą, zafałszować wiek, swoje dane, nawet wygląd. Często zdarza się, że internauci publikują zdjęcia lepiej wyglądających osób jako swoje. Wszyscy mamy zapewnioną anonimowość, swobodę obywatelską i ochronę danych osobowych. Natomiast przed policją nic się nie ukryje. Prawo nie pozwala przeciętnemu Kowalskiemu na dotarcie do pewnych informacji na temat innego internauty. Jeżeli ktoś ma uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa związanego z internetem, powinien zgłosić to na policję.

Warto wiedzieć, że działalność każdego internauty zostawia ślad na serwerach czy stronach internetowych, z których korzysta, na czatach czy forach. Ten ślad jest dosyć trwały i dostępny dla policji nawet po kilku latach. Nie jesteśmy więc w internecie tacy anonimowi, jak się powszechnie uważa. W świecie realnym można być bardziej anonimowym.


- Z czatu wchodzimy na ,,priva'; wymieniamy się numerami Gadu-Gadu, telefonami, e-mailami. Czy ujawniać wszystkie dane o sobie?


Absolutnie nie! Nawet jeśli korespondencja trwa dość długo, to nie znamy przecież tej osoby. Możemy się czegoś o niej dowiedzieć np. na podstawie adresu e-mail, przez umiejętne wykorzystanie wyszukiwarek internetowych. Pozwalają one dotrzeć do starej korespondencji tej osoby, do forum, z którego korzystała, czy czatu. Na pewno ostatnią rzeczą, którą podajemy, jest adres domowy.

Dobrze jest namówić internetowego rozmówcę, żeby podłączył się do kamerki internetowej, aby zobaczyć, jak wygląda w rzeczywistości. Jeśli jednak ciągle tego unika, mówi, że nie ma kamerki ani pieniędzy na jej kupno, przerwijmy rozmowy. Zasada jest prosta: nie rozmawiam z obcym.

Trzeba zrobić wszystko, żeby poznać naszego rozmówcę. Dobrze też z punktu widzenia policji, aby oprócz rozmów przez komunikatory, czaty, prowadzić korespondencję e-mailową. Adres e-mail i jego historia są dość istotne. Na podstawie korespondencji jesteśmy w stanie prześledzić drogę, jaką ten e-mail przeszedł przez wirtualny świat do osoby, która go otrzymała, a nawet ustalić, z jakiego miejsca, mieszkania czy komputera został wysłany. Warto też ostrzec kobiety przed wysyłaniem lekko roznegliżowanych zdjęć. Niektóre panie bardzo szybko są gotowe przesłać nieznajomemu dość odważną fotografię, a później znajdują ją w internecie.


- Internetowe randki są łatwiejsze niż prawdziwe. Bez skrępowania zadajemy bezpośrednie pytania. Flirt jest tylko zabawą...


...a potem następuje spotkanie w świecie realnym i randka zaczyna się od nowa. Bardzo często po dość odważnych e-mailach i śmiałych słowach dochodzi do spotkania i te osoby są onieśmielone. Flirt przez internet jest formą zabawy, dopóki nikogo nie krzywdzimy. Jeżeli rozmowa dotyczy tylko erotyki, a nam to nie odpowiada - trzeba to jasno powiedzieć.


- Czasami poznana osoba okazuje się kimś zupełnie innym, niż nam się wydawało podczas pogawędek w sieci. Jakich metod używa mężczyzna, żeby poderwać dziewczynę? Jak poznać, czy mówi prawdę?


Oszuści materialni polują na konkretny rodzaj kobiet: po nieudanym związku, zranionych, szukających ciepła. Takie są łatwym kąskiem. Rozmowy internetowe często zaczynają się od historii życia. Jeśli kobieta wyzna, że jest po rozstaniu, mężczyzna wykorzysta tę sytuację, aby wzbudzić jej sytuację. Panie powinny uzyskać jak najwięcej informacji o mężczyźnie: z jakiego miasta pochodzi, co robi, jakie ma zainteresowania. Najlepiej korespondować przez e-mail, poprosić o kilka zdjęć, porozmawiać przez kamerkę. Warto zachować e-maile. żeby zweryfikować podane przez mężczyznę informacje.


- Co trzecia para internautów, która nawiązała znajomość w sieci, spotkała się w rzeczywistości. Co zrobić, gdy dopiero co poznany mężczyzna proponuje spotkanie? Umówić się? Jak zagwarantować sobie bezpieczeństwo?


Nie należy od razu umawiać się na spotkanie. Lepiej dłużej korespondować ze sobą, by się bliżej poznać. Kobieta musi mieć komfort psychiczny, więc na pierwsze spotkanie niech zabierze koleżankę lub brata. Jeżeli mężczyźnie zależy na spotkaniu, nie powinien mieć nic przeciwko temu. Kobieta może też przyjść trochę wcześniej, by z daleka poobserwować jak mężczyzna się zachowuje.

Na pierwsze spotkania lepiej umawiać się w ciągu dnia, w miejscach, gdzie jest dużo ludzi. Wieczorem - w centrum handlowym, które posiada monitoring. Koniecznie należy zawiadomić o swoich planach kogoś bliskiego. Jeżeli kobieta wybrała się na randkę sama, powinna umówić się z przyjaciółką, żeby zadzwoniła po 15 minutach. Warto wymyślić jakieś hasło, np. jeżeli wszystko jest w porządku, używamy prawdziwego imienia swojego psa, a jeśli boimy się rozmawiać, jesteśmy w niebezpieczeństwie - czworonoga nazywamy np. Reksem. Dla przyjaciółki to sygnał, żeby zawiadomić policję.


- Kobieta jest nastawiona romantycznie, szuka ciepła i miłości. Tymczasem mężczyzna potrafi udawać zainteresowanie tylko po to, aby kilka razy iść z nią do łóżka. Ona czeka na kolejne spotkania, a on surfuje po internecie, szukając kolejnej zdobyczy. Jak się zorientować, że internetowemu rozmówcy zależy tylko na seksie?


Proponuję pewien prosty eksperyment. Jeżeli korespondujemy z mężczyzną przez komunikator Gadu-Gadu czy Skype, na innym komputerze (ponieważ każdy komputer ma swój numer IP, który może być sprawdzony przez innego internautę) zalogujmy się jako „Zosia" Spróbujmy z tym naszym kandydatem na narzeczonego porozmawiać, zobaczyć, czy będzie zainteresowany. Jeżeli zareaguje, zacznie korespondować, to mamy jasny sygnał, że nie ma sensu się z nim kontaktować.


- Mówimy głównie o sytuacjach, w których kobiety w jakiś sposób są wykorzystywane. Czy coś grozi panom?


Mężczyznom na pewno nie grozi gwałt czy pobicie. Ale dziewczyny proponują wysłanie swojej fotki w zamian za doładowanie telefonu komórkowego. Czasami zdarza się, że mężczyzna zaprasza dziewczynę do domu, a ona potem wychodzi z jakimiś cennymi przedmiotami. Kobiety szukają zamożniejszych mężczyzn, atrakcyjnych fizycznie, żeby się zabawić. Często te starsze szukają znacznie młodszych panów. Ale w takim wypadku wszyscy są dorośli, nie ma mowy o żadnym przestępstwie.


- Trochę optymizmu na koniec. Możemy znaleźć drugą połówkę w sieci?


Partnera można poznać w zasadzie wszędzie, np. w pracy, w sklepie, na ulicy. Ale większość z nas jest tak zapracowana, że łatwiej usiąść wieczorem przy komputerze i korespondować z kimś. W internecie szybciej poznaje się ludzi. Rozmawiając za pomocą komunikatorów czy pisząc e-maile, mamy więcej czasu na zastanowienie się, poprawienie swojej wypowiedzi. W realnym świecie czasem okazuje się, że osoba czarująca w internecie jest bardzo przeciętna, nie potrafi rozmawiać i nie spełnia naszych oczekiwań. Oczywiście, w sieci można znaleźć swoją drugą połówkę! Coraz częściej zdarza się, że dzięki sympatycznym wirtualnym rozmowom połączonym ze spotkaniami kobiety odnajdują idealnych partnerów na całe życie.

Autor: Anna Rogala.

Komentarze