Mieszkanie bez roztoczy - wygraj walkę z kurzem

Bohaterowie amerykańskich filmów często są uczuleni na krewetki. Dlaczego uparli się właśnie na nie? – zastanawiałam się nieraz. Teraz już wiem – alergia na te owoce morza często towarzyszy coraz bardziej powszechnemu uczuleniu na kurz. Krewetki mogą wywołać reakcję krzyżową i kilkakrotnie zwiększyć niepożądaną reakcję organizmu na to, co mu szkodzi.

Kurz w domu to coś wstydliwego, świadectwo niechlujstwa gospodarzy. A jednak znaleźli się ludzie, których zainteresował, którzy zaczęli mu się przyglądać i badać jego skład. Na szczęście, bo uczulenie na kurz jest dziś jedną z najczęściej występujących alergii. A specjaliści szacują, że w 2020 roku będzie na nią cierpieć co piąty człowiek.


W sypialni jest ktoś jeszcze

Bez żadnej przesady można powiedzieć, że roztocza są wszędzie. Te maleńkie pajęczaki żywią się ludzkim złuszczonym naskórkiem, a najlepiej mieszka się im w naszych domach. Podobnie jak my lubią ciepło. Najlepiej czują się w temperaturze 18-25 st. C, przy wilgotności powietrza w granicach 75-80 proc. Najwygodniej żyje się im w naszych sypialniach, gdzie mają do wyboru materace łóżek, poduszki, kołdry i kapy. Nie pogardzą też grubymi kotarami i zasłonami.

Póki nie odczuwamy ich obecności, nie musimy się nimi przejmować. Sytuacja komplikuje się, gdy w naszym domu pojawia się – lub raczej ujawnia się – alergik. Bo choć alergie najczęściej dają o sobie znać w okresie wczesnodziecięcym, to jednak nie jest to zasadą. Uczulenie może pojawić się po raz pierwszy także później.

Kurz nie jest alergenem jednorodnym. To mieszanina wielu składników: ludzkiego naskórka, sierści zwierząt, piór, pleśni i – oddziałujących na nas najbardziej – owadów i roztoczy. Uczulają nas zwłaszcza ich odchody.


Uczulenie w spadku

– Alergię często dziedziczymy – tłumaczy dr n. med. Ewa Gawrońska-Ukleja, alergolog, specjalista chorób wewnętrznych z Katedry i Kliniki Alergologii, Immunologii Klinicznej i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego im. Biziela w Bydgoszczy. – Szacuje się, że około 30 procent dzieci rodzi się z tą tendencją, zachoruje zaś 10 procent. Oznacza to, że oprócz genów musi pojawić się także czynnik wyzwalający alergię. Mogą to być nawracające infekcje, stresy związane ze stratą osoby bliskiej, pracy, zmiany hormonalne. Czynnikiem ujawniającym uczulenie może być także wzmożona ekspozycja na alergen.

To, czy jesteśmy uczuleni na kurz, można sprawdzić przeprowadzając prosty test. Weźmy do ręki starą, zakurzoną książkę i przeglądajmy ją przez dłuższą chwilę albo suchą ściereczką zacznijmy ścierać kurze. Jeśli z nosa zacznie nam lecieć wodnisty katar, pojawi się kichanie, jeśli zaczerwienią nam się i zaczną łzawić oczy, a skóra rąk stanie się nagle papierowo sucha, swędząca – jest duże prawdopodobieństwo, że należymy do grona osób uczulonych na kurz.

Oczywiście taki test to żadna diagnoza. To jedynie podpowiedź, wskazówka, że trzeba wybrać się do lekarza. Prawdziwa diagnoza będzie uzależniona od wyników testów skórnych lub badania określającego poziom przeciwciał IgE.

– Alergia to choroba, z którą można nauczyć się żyć, którą można kontrolować – podkreśla dr Ewa Gawrońska-Ukleja. – Najlepszą metodą leczenia uczulenia na kurz jest odczulanie. Trwa długo, bo co najmniej cztery lata, ale daje dobre efekty. I, co bardzo ważne, obok szczepionek podskórnych, dostępnych na rynku od lat, pojawiły się również leki podjęzykowe, których podstawową zaletą jest możliwość samodzielnego zażywania przez pacjenta.


Wystaw na mróz

Nie obejdzie się bez zmian w domu. Warto jednak poddać się reżimowi, by uniknąć astmy oskrzelowej na tle alergicznym. Ponieważ kurzu i roztoczy najwięcej jest w naszej sypialni, warto zacząć od niej, a konkretnie od materaca, na którym śpimy. Jeśli mamy zimę i na dworze srogi mróz – wystawmy go na kilka godzin na balkon. Roztocza wyginą, potem można jeszcze dodatkowo wytrzepać ich odchody. Tak samo postąpmy z poduszkami, kołdrami. I pamiętajmy, że jednorazowy zabieg na wiele się nie zda, powtarzajmy go więc systematycznie tak długo, jak trwa zima. Małe, dziecięce materacyki, poduszki i kołderki można natomiast zmrażać przez cały rok. Wystarczy włożyć je na kilka godzin do zamrażalnika. Niczym nasze babki wietrzmy też pościel w innych porach roku. Letnie, gorące i suche powietrze także nie sprzyja roztoczom.

Jeśli to nie spowoduje zbyt wielkiego dyskomfortu – połóżmy na czysty materac, ale pod prześcieradło, cieniutką, na przykład budowlaną, folię. Odgrodzi nas ona od części alergenów. A jeśli spanie na folii nie wchodzi w grę – załóżmy na materac specjalny pokrowiec, który łatwo zdjąć i wyprać.

Na rynku dostępne są już środki roztoczobójcze, którymi można spryskiwać łóżka, materace, kanapy. – Wśród alergologów są zwolennicy i przeciwnicy ich stosowania, pomimo iż doskonale zwalczają roztocza – podkreśla dr Ewa Gawrońska-Ukleja. – Problem w tym, że są to środki chemiczne, które mogą nasilać objawy alergii.


Alergik nie sprząta

Nastawmy się na częste, najlepiej cotygodniowe pranie pościeli w temperaturze 60 st. C. W tej samej temperaturze pierzmy też dziecięce pluszaki. I nie pozwólmy, by na co dzień leżały porozrzucane po całym pokoju. Zróbmy im „domek” w szafce lub pudełku, by w czasie, gdy dziecko się nimi nie bawi, nie wyłapywały kurzu z powietrza.

Z pokoju alergika, a najlepiej z całego domu, usuńmy też dywany, grube zasłony, czyli wszystkie te rzeczy, które uwielbiają roztocza. Jeśli nie możemy żyć bez firanek, wybierzmy takie, które łatwo wyprać. Książek nie przechowujmy na otwartych półkach, ale za szybą.

Kupmy odkurzacz wyposażony w nowoczesne filtry, nie wyrzucający zanieczyszczonego kurzem powietrza z powrotem na zewnątrz. Kurze ścierajmy wilgotną ścierką, pamiętając, by w trakcie pracy często ją płukać. Sprzątajmy dom pod nieobecność alergika, a przede wszystkim nie oczekujmy od niego udziału w domowych porządkach.

Potraktujmy poważnie zalecenia lekarzy, nawet gdy stawiają na głowie nasze codzienne zwyczaje. Postarajmy się obniżyć temperaturę w mieszkaniu w godzinach nocnych. Lekarze podpowiadają, by było to 17 st. C, co pozwala i lepiej się wyspać, i niekorzystnie działa na roztocza. I zmuśmy się do ruchu na świeżym powietrzu, nawet jeśli jest to ostatnia rzecz, jaką chcielibyśmy robić w wolnym czasie. Każde wyjście z zamkniętych pomieszczeń, które są siedliskiem kurzu i roztoczy, wyjdzie nam na zdrowie.

Konsultacja: dr n. med. Ewa Gawrońska-Ukleja, alergolog, specjalista chorób wewnętrznych z Katedry i Kliniki Alergologii, Immunologii Klinicznej i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Szczęśliwy dom gdzie pająki są :))

  • 2016-03-31 gość

    Kurz w domu to coś wstydliwego, świadectwo niechlujstwa gospodarzy - pierwsze slysze ;)