Miejsca owiane tajemnicą

Zwiedzanie zabytków zajmuje jedno z ostatnich miejsc na liście atrakcji przeciętnego turysty. Szkoda, bo leciwe budowle to nie tylko architektura i wystrój wnętrz. W starych zamkach i ruinach pozostaje „cząstka duszy” dawnych mieszkańców. Tajemnicze zjawy, ślady legend, ukryte w starych lochach skarby – w Polsce jest wiele miejsc okrytych mrokiem tajemnicy, które warto zobaczyć.

Tajemnicza Niedzica

Podobno w lochach niedzickiego zamku był więziony przed egzekucją słynny rozbójnik Janosik. A i dzisiaj można tam nocną porą usłyszeć jęki torturowanych przed wiekami jeńców. Jakby tego było mało, po zamkowych korytarzach tuła się białe widmo – to duch księżniczki Brunhildy wrzuconej podczas kłótni do zamkowej studni przez męża, księcia Bolka. Niedzicki zamek kryje jednak jeszcze jedną tajemnicę. W 1946 roku pod jednym ze stopni prowadzących na zamek odnaleziono inkaskie pismo węzełkowe, kipu. Być może zawierało one informacje o miejscu ukrycia legendarnych skarbów Inków.

Ale od początku. Niegdyś Niedzica leżała do Węgier, a twierdza została zbudowana przez ród Berzevicych. W XVII w. Sebastian Berzevicy wyruszył do Ameryki Południowej w poszukiwaniu przygód i fortuny. Tam ożenił się z Indianką z plemienia Inków i miał z nią córkę, Uminę. Wyszła ona za mąż za potomka ostatniego króla Inków, Tupaca Amaru. Urodziła synka o imieniu Antonio. W tym czasie wybuchło jedno z indiańskich powstań przeciwko hiszpańskim kolonizatorom. Zarówno Sebastian, jak i jego zięć byli zaangażowani w walkę. Gdy powstanie upadło, musieli więc uciekać przed zemstą Hiszpanów do Europy. Podobno zabrali ze sobą skrzynie pełne skarbów. Przebywali najpierw w mieście Vigo, a potem w Wenecji. Tam mąż Uminy został zasztyletowany. Berzevicy zabrał córkę i wnuka do twierdzy w Niedzicy. Sądził, że ukryty wśród gór warowny zamek da im bezpieczne schronienie. Niestety, i tam dopadli uciekinierów wysłannicy hiszpańskiego króla i inkwizycji – Uminę zasztyletowano na zamkowym dziedzińcu. Sebastian Berzevicy postanowił ukryć wnuka, Antonia – następcę władców inkaskich. Oddał go na wychowanie krewnym z Moraw, Beneszom. Po II wojnie światowej Andrzej Benesz, potomek Antonia, przybył do Polski i odnalazł dokumenty potwierdzające jego pochodzenie. Potem wrócił do Niedzicy i znalazł kipu zamknięte w ołowianej tubie...

Na tym koniec – kipu zaginęło, skarbu nie odnaleziono, a Andrzej Benesz zginął w 1976 roku w wypadku samochodowym. Ta tajemnicza i romantyczna historia nie jest chętnie opowiadana przez niedzickich przewodników. Może dlatego, że podejrzewano Andrzeja Benesza o mistyfikację? Ale, kto wie, może skarby Inków nadal spoczywają ukryte w zamkowych lochach albo okolicznych górach.


Czarna zjawa z zamku w Szamotułach

W księżycowe noce okolicy zamku Szamotułach pojawia się duch smutnej kobiety odzianej z czarne szaty. To widmo żyjącej w XVI wieku księżnej Halszki Ostrogskiej, która w młodym wieku została dziedziczką jednej z największych fortun Rzeczypospolitej. Wybór kandydata na jej męża był sprawą rangi państwowej – chodziło o wielki majątek i potęgę. Dziewczyna stała się narzędziem do realizacji celów ambitnej matki, króla Zygmunta Augusta i prawnych opiekunów. Na jej majątek łakomili także się przedstawiciele wielu rodów magnackich.

Kiedy Halszka miała 14 lat, matka, Beata obiecała jej rękę Dymitrowi Sanguszce. Pod wpływem króla zmieniła jednak zdanie. Dymitr nie przyjął tej decyzji i rozpoczął oblężenie siedziby Ostrogskich. Po jej zdobyciu zamknął Beatę w odosobnieniu, a Halszkę przymusił do ślubu. Kiedy dowiedział się o tym król, kazał oddać córkę matce. Dymitr odmówił – karą było wydanie na niego wyroku śmierci. Młody mąż nie zamierzał się poddać się i w poszukiwaniu schronienia uciekł z żoną do Czech. Tam pojmał go wysłannik królewski, Marcin Zborowski. Ambitny ten człowiek chciał wydać Halszkę za jednego ze swoich synów. Nie czekając na powrót do kraju, zamordował Dymitra. Wtedy o losie biednej księżniczki zadecydował król – wydał ją za wojewodę wielkopolskiego, Łukasza Górkę. Matka nie uznała mariażu córki i źle nastawiła ją do męża. Co więcej – korzystając z wyjazdu Górki na wojnę - zamknęła się z córką w klasztorze we Lwowie i tam wydała ja za mąż za swojego faworyta, Siemiona Olelkowicza. Dopilnowała też konsumpcji małżeństwa. W niedługim czasie Górka upomniał się o żonę. Poparł go Zygmunt August. Klasztor zdobyto w wyniku oblężenia. Król unieważnił małżeństwo z Siemionem i oddał Halszkę wybranemu przez siebie mężowi.

Łukasz Górka wywiózł żonę do swojej rodowej siedziby w Szamotułach, gdzie przebywała przez 14 lat aż do śmierci męża. Halszka nigdy nie pogodziła się ze swoim losem. Nie pokazywała się publicznie i nigdy nie widziano jej bez straży. Ludzie mówili, że była więziona w zamkowej baszcie, a zły mąż kazał nosić jej żelazną maskę, by nikt nie podziwiał jej urody. Choć po śmierci męża Halszka opuściła Szamotuły, to właśnie w tam pojawia się jej zasmucony duch.


Polski Otello w Rawie Mazowieckiej

Mury zamku w Rawie Mazowieckiej były świadkami okrutnej zbrodni, godnej szekspirowskiego dramatu. W XIV wieku panem na zamku był książę Siemowit. Miał on żonę, Ludmiłę. Szczęście małżeńskie zburzyła zawistna siostra księcia, która oskarżyła bratową o romans. Książę uwierzył, że dziecko, którego spodziewała się właśnie jego żona, nie jest jego. Biedna Ludmiła została zamknięta w lochach, a jej domniemany kochanek rozwłóczony końmi. Torturowane i zabite zostały także dwie dwórki księżnej, które nie chciały potwierdzić jej wiarołomstwa. Kiedy urodziło się dziecko, książę rozkazał udusić żonę, a noworodka oddal przypadkowej kobiecie. Czas pokazał, że książę się mylił – syn, kiedy dorósł, stał się uderzająco do niego podobny. Niektórzy mówią, że głos nieszczęsnej księżnej słychać do dziś w jednym z zamkowych lochów.


Śladami bursztynowej komnaty

Kiedy w 1941 roku Niemcy zajęli Carskie Sioło, zdemontowali znajdującą się tam bursztynową komnatę i przewieźli ją do Królewca. Choć uszkodzona, komnata od marca 1942 roku udostępniana była zwiedzającym. Ale już w 1944 roku Niemcy znajdują się w defensywie. Do Królewca zbliża się Armia Czerwona, a nocami spustoszenie sieją naloty RAF-u. Już pierwszym nalocie Hitlerowcy podjęli decyzję o ukryciu skarbu w skrzyniach i przeniesieniu ich do zamkowych lochów. W tym momencie ślad komnaty się urywa, a pozostają domysły i hipotezy. Niektóre, dosyć prawdopodobne, koncepcje wiodą do zamku w Pasłęku ( dawne Prusy Wschodnie, dziś Żuławy Wiślane). Wiadomo, że bursztynowa komnata nie opuściła Prus Wschodnich. Może do dziś spoczywa w ciągnących się kilometrami tunelach pod Pasłękiem? Może została zniszczona podczas bombardowania Królewca? A może dokonano brawurowej kradzieży? To jedna z tajemnic, które jeszcze długo rozbudzać wyobraźnię kolejnych pokoleń.


O miłości pięknej i występnej na szlaku Orlich Gniazd

Za czasów Bolesława Krzywoustego w Ojcowie rządził możnowładca Skarbimir (postać historyczna). Kiedy zmarła jego siostra, pani na Ogrodzieńcu, przejął opiekę nad młodziutką siostrzenicą, Witysławą. Dziewczyna była zaręczona ze Szczebrzycem, ale stryj zapalał do niej występną miłością i postanowił rozdzielić zakochanych – Wityslawę pod przymusem przywiózł do Ojcowa, a Szczebrzyca kazał zakuć w łańcuchy i wtrącić do lochu. Kiedy król dowiedział się o samowoli Skarbimira, wysłał przeciw niemu wojsko. Nieuczciwy możnowładca został uwięziony, a Witysława i Szczebrzyc mogli się pobrać. W posagu dostali od króla majątek odebrany Skarbimirowi. Tyle legenda. Stare kroniki wspominają o tłumieniu przez Krzywoustego buntu wielmoży Skarbimira…. Milej jednak myśleć, że król w swej sprawiedliwości zadbał o szczęście pokrzywdzonych kochanków.

W poszukiwaniu wrażeń wędruje się dziś często do Egiptu, Hiszpanii, Włoch. Tymczasem poznawanie własnego kraju może być zaskakująco ciekawe.

Autor: Joanna Wereszczyńska

Komentarze