Meteopaci są wśród nas

Czy jesteś meteoropatką? Przeczytaj interesujący wywiad! Z dr Magdaleną Kuchcik, bioklimatologiem z Zakładu Geoekologii i Klimatologii Instytutu Zagospodarowania Przestrzennego Polskiej Akademii Nauk, rozmawia Katarzyna Pikosz.

Pochmurno, deszcz wisi w powietrzu, od razu widać, że przez cały dzień nie ma szans na słońce. Czy to normalne, że chce się nam spać i najchętniej w ogóle nie wychodzilibyśmy z domu?


Jeśli jest typowa niżowa pogoda, czyli zachmurzone niebo, niskie ciśnienie, to rzeczywiście możemy być bardziej senni i zmęczeni. Wrażliwe osoby mogą mieć bóle głowy. Jednak wszyscy, nawet ci, którzy nie uważają się za meteoropatów, mają zdecydowanie wydłużony czas reakcji prostej...


Reakcji prostej, czyli właściwie czego?


Czyli reakcji na bodźce. Wolniej reagujemy, niezależnie od tego, czy uważamy, że pogoda ma na nas wpływ, czy nie. To ważne np. dla kierowców. W taką pogodę częściej dochodzi do kolizji samochodowych, stłuczek.


To naprawdę wpływ pogody, a nie tego, że na drodze po prostu jest ślisko?


Tak, to niewątpliwy wpływ pogody, a nie warunków na drogach. Robiłam nawet na ten temat badania. W czasie pogody niżowej, z aktywnym systemem frontów atmosferycznych, gdy w krótkim czasie występują duże zmiany pogody, nasz układ wegetatywny gorzej pracuje. Hormonalny zresztą też.


Rozumiem, że pogoda ma na nas wszystkich wpływ. Ale tylko niektórzy się na nią skarżą. Co to właściwie jest meteoropatia?


To nadwrażliwość na pogodę, która objawia się patologicznymi reakcjami fizycznymi oraz psychicznymi. Nadwrażliwość wynika z tego, że w pogodzie dzieje się coś, za czym nasz organizm nie nadąża, nie potrafi się do tego szybko dostosować.


Meteoropatami są zarówno osoby zdrowe, jak i przewlekle chore. Zdrowi przy niekorzystnej dla nich pogodzie odczuwają zmęczenie, ból głowy, nie mogą się skoncentrować i na nic nie mają ochoty. Ale taka zła pogoda działa nie tylko na psychikę. Ma też wpływ na skład krwi...


Jak to: deszcz, chłód i wiatr mogą powodować, że mamy mniej lub więcej czerwonych krwinek? W takim razie również nasze wyniki badań zależą od tego, kiedy je wykonujemy - w słoneczny czy pochmurny dzień?


Bardziej trzeba to wiązać z porą roku. Spadek temperatury powietrza powoduje wzrost lepkości krwi, bo zwężają się nam naczynia krwionośne, wzrasta więc skłonność do zakrzepów. Z kolei gdy temperatura powietrza wzrasta, naczynia krwionośne rozszerzają się, próbując oddać jak najwięcej ciepła, ciśnienie krwi się obniża, a tętno podwyższa.


Zgadzam się, że dla osób chorych na serce niekorzystne mogą być upały czy zmiany ciśnienia. Ale czy osoby zdrowe naprawdę są aż tak wrażliwe na pogodę? To nie tylko nasza wymówka, bo lubimy sobie ponarzekać? Osobiście nie czuję, żeby pogoda miała na mnie aż tak wielki wpływ.


Może po prostu ma pani szczęście i nie jest meteoropatą? Ja zresztą też nie jestem. Meteoropatia w dużej mierze jest chorobą cywilizacyjną. Mówi się o niej tylko w krajach rozwiniętych: w Ameryce Północnej, Europie. Czy ktoś słyszał o meteoropatii w Afryce? Tam, gdzie jest bieda, trzeba walczyć o przetrwanie, nikt nie zawraca sobie głowy takim problemem, jak pogoda! Może rzeczywiście czasem zbyt pochopnie próbujemy przerzucić na nią winę za nasze złe samopoczucie. Ale faktem jest, że coraz więcej osób zdrowych uważa się za meteoropatów. Badania wykonane w USA i Europie w połowie XX wieku wykazały, że około 20 proc. osób czuło się meteoropatami (wśród osób starszych było to blisko 30 proc.). A z najnowszych badań wykonywanych ostatnio w Niemczech oraz w Polsce wynika, że w tej chwili aż 70 proc. kobiet i prawie 50 proc. mężczyzn deklaruje, że są wrażliwi na pogodę. Najwięcej meteoropatów jest wśród osób starszych, ale również młodzi uważają, że mają ten problem.


A dziecko też może być meteoropatą?


Kiedyś badacze myśleli, że nie, ale okazało się, że może. W ostatnich badaniach aż 10 proc. meteoropatów stanowiły dzieci. Na zmiany pogody reagują niepokojem, zaburzeniami snu czy brakiem apetytu. Szczególnie wrażliwe na pogodę są najprawdopodobniej najmłodsze dzieci. Ich organizm jest jeszcze nieukształtowany, układ termoregulacyjny słabo pracuje, nerwowy również.


Dlatego przed zmianą pogody z wyżowej na niżową, a potem w aktywnym niżu dzieci mogą być bardziej rozdrażnione, płaczliwe, niegrzeczne. Starszym dzieciom może być trudniej się skoncentrować i uczyć.


Dlaczego coraz więcej osób w Polsce deklaruje nadwrażliwość na pogodę? Może ona nam się w ostatnich latach pogorszyła? To jeszcze jeden ze skutków ocieplenia klimatu?


Nie. Trzeba to wiązać nie tyle ze zmianą klimatu, ile ze stylem życia, jaki prowadzimy. To głównie mieszkańcy miast deklarują, że są meteoropatami.


Jest pani współautorką badań o klimacie miasta. Co w nim jest tak złego, że gorzej się tu czujemy?


Klimat miasta nie sprzyja zdrowiu człowieka. Duże zanieczyszczenie powietrza podrażnia błony śluzowe górnych dróg oddechowych, sprzyja powstawaniu alergii. Wywołuje też uczucie zmęczenia i niekorzystnie wpływa na układ krążenia. W miejskim powietrzu znajduje się mniej wilgoci, gdyż mamy niewiele zieleni, a woda spływa do studzienek kanalizacyjnych. Zaburzony jest też przepływ powietrza.


Na te niekorzystne warunki nakłada się nasz zły styl życia: spędzanie większości czasu w zamkniętych pomieszczeniach, w których jest włączona klimatyzacja czy ogrzewanie. Szczelnie zamykamy okna albo tam, gdzie pracujemy, w ogóle nie ma okien. Niemal nie spędzamy czasu na zewnątrz. A osłabiony organizm jest bardziej wrażliwy na wszelkie zmiany ciśnienia atmosferycznego czy temperatury powietrza.


Właśnie dlatego wyprowadziła się pani na przedmieścia Warszawy, żeby porzucić miejski klimat?


Zdecydowanie, w pobliżu lasu czuję się lepiej. Dzieci zresztą też.


Jaka pogoda jest dla nas najbardziej niekorzystna? Co ma na nas najgorszy wpływ? Temperatura, ciśnienie czy może silny wiatr?


Wszystkie składniki pogody są bardzo ważne: temperatura, ciśnienie, wiatr, wilgotność powietrza. Niekorzystne są skrajne wartości tych elementów oraz ich duże zmiany: skoki temperatury, ciśnienia, silne wiatry, np. fenowe...


Czyli halny?


Tak. Wiatry fenowe to wiatry, które muszą przekroczyć barierę gór: wznoszą się, tracą wilgoć, a potem szybko opadają po drugiej stronie góry. Są suche, ciepłe, porywiste... Osoby mieszkające w górach źle się czują, gdy wieje halny. Potwierdzają to badania prowadzone w Zakopanem. Okazało się, że w tym okresie częściej zdarzają się bójki, rozboje, a nawet samobójstwa, spowodowane nasileniem depresji. Bo ten wiatr niesie niepokój. Oczywiście to nie wiatr i zła pogoda doprowadza do samobójstwa, ale u jednych pogłębia stany depresyjne, a u innych może wywołać euforię.


Co ciekawe, i może anegdotyczne, na początku XX wieku obecność wiatru fenowego była brana pod uwagę jako okoliczność łagodząca w niemieckich sądach przy wymierzaniu kary, na przykład za rozboje.


Latem, w gorące dni więcej osób umiera na serce. Kto jest jeszcze wrażliwy na pogodę?


Na pewno osoby z nadciśnieniem, chorobami układu krążenia, reumatycznymi, ortopedycznymi, alergicznymi i psychicznymi. Ludzie z chorobami narządów ruchu szczególnie cierpią w czasie pogody niżowej, kiedy spadek temperatury powietrza i ciśnienia atmosferycznego powoduje, że płyny ustrojowe w organizmie rozprężają się i wywołują ból w zwyrodniałych stawach. Moja mama miała reumatoidalne zapalenie stawów, wiem, jak cierpiała w dni, kiedy nad Polską przemieszczał się front chłodny.


Przy jakich jeszcze schorzeniach niżowa pogoda tak bardzo daje się we znaki?


Na pewno przy chorobie niedokrwiennej serca, nadciśnieniu tętniczym, chorobach układu oddechowego, nerwowego, narządów ruchu. Najbardziej niekorzystnym typem pogody jest zmiana z wyżu do niżu oraz tzw. niż z centrum nad Polską.

Temperatura powietrza w zależności od pory roku rośnie wtedy lub spada, ale zawsze spada ciśnienie atmosferyczne i rośnie prędkość wiatru. To bardzo niekorzystne.


Które miesiące wpływają na nas wyjątkowo niekorzystnie?


Najgorzej wypada okres od grudnia do marca.


A jaka pogoda jest dla nas najkorzystniejsza?


Wypogadzanie się po niżu (bardzo poprawia się nam wtedy samopoczucie) oraz pierwsze 7-10 dni wyżu, pod warunkiem że ciśnienie nie przekracza 1020 hPa (wyższe jest groźne dla sercowców).

Jeśli jednak wyż zalega dłużej, to też nie jest to dla nas korzystne. Mamy bowiem nad sobą ciągle tę samą masę powietrza, coraz bardziej zanieczyszczoną. Latem, przy długiej, słonecznej wyżowej pogodzie szczególnie cierpią alergicy uczuleni na pyłki roślin (w powietrzu utrzymuje się wówczas ich bardzo wysokie stężenie). Źle się mają też osoby chore na astmę. Niestety, trzeba również pamiętać, że w czasie tej pięknej wyżowej pogody rośnie liczba tragicznych wypadków drogowych...


To chyba niemożliwe, przecież kiedy świeci słońce, to myślimy optymistycznie, nie mamy problemów z koncentracją ani z szybkim reagowaniem!


Tak, rzeczywiście ludzie czują się wtedy świetnie i niestety tracą czujność. Kierowcy jeżdżą za szybko.


To znaczy, że tak naprawdę nie ma pogody idealnej? Jesteśmy skazani na ciągłe zmiany. I jednak mimo wszystko te zmiany są naszemu organizmowi potrzebne.


Tak, jesteśmy zresztą na nie genetycznie zaprogramowani, bo żyjemy w takiej strefie klimatycznej, w miejscu, gdzie stale przechodzą fronty atmosferyczne i ścierają się różne masy powietrza. Generalnie jesteśmy przyzwyczajeni do mas powietrza polarno-morskiego, napływającego do nas głównie z zachodu.

Zimą dostajemy się często pod wpływ silnego wyżu azjatyckiego i napływa do nas ze wschodu zimne powietrze arktyczne lub polarno-kontynentalne.

Jednak warto powiedzieć, że ostatnio, na skutek zmian w cyrkulacji atmosfery, coraz częściej nad nasz kraj napływają masy powietrza z południa, zwrotnikowe. W połowie XX wieku takie wiatry wiały tylko przez 1-2 proc. dni w roku, obecnie nawet przez 10 proc. Latem w tym gorącym powietrzu powstają fale upałów. Ja osobiście lubię ciepło, ale wiem, że dla osób chorych na serce i nadciśnienie takie powietrze niesie duże ryzyko, szczególnie gdy towarzyszy mu duża wilgotność. Jest wtedy gorąco i parno, powietrze staje się ciężkie, trudno oddychać. Częściej zdarzają się wylewy, udary, wzrasta liczba zgonów.


Jak bronić się przed pogodą w smutny, pochmurny i deszczowy dzień? Może wziąć sobie wolne w pracy i cały dzień przesiedzieć w domu?


Najlepiej wcale nie zostawać w domu, tylko wręcz odwrotnie - pójść na długi spacer, dotlenić się, by organizm zahartował się i miał szansę dostosować się do pogodowych zmian. A wieczorem wyskoczyć na basen lub aerobik.

Można pomyśleć o wyjeździe poza miasto. Najlepiej dłuższym, na tydzień, dwa. Niekoniecznie w góry. Bardzo korzystny może być też wyjazd zimą do ciepłych krajów. Słońce, ciepło, wyżowa pogoda, długie, słoneczne dni mogą wspomóc naszą psychikę.


Zwykle jednak, gdy za oknem plucha i siąpi deszcz, nie mamy najmniejszej ochoty na ruszenie się z domu. Poprawiamy sobie nastrój kawą, czekoladą, słodyczami. To dobry sposób?


Jeśli jest niskie ciśnienie, to rzeczywiście filiżanka kawy nam pomoże, podobnie jak wieczorem kieliszek wina. O ile oczywiście nie mamy nadciśnienia! Czekolada i słodycze... tak, poprawiają nastrój, ale tylko na chwilę.

Zdecydowanie polecam ruch na sali gimnastycznej z przyjaciółmi albo samotny spacer po lesie - jak kto woli. Najlepszym sposobem na złą pogodę jest po prostu odrobina przyjemności, czas spędzony tak, jak najbardziej lubimy

Autor: Katarzyna Pinkosz

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    A ja już nie mam siły sprawić sobie przyjemności.Dla mnie najgorsze miesiące to listopad ,styczeń,luty,marzec.Wiatr zwala mnie z nóg a słońce koii.