Męska kobieta, kobiecy mężczyzna

Z Joanną Roszak, psycholożką ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie rozmawia Krystyna Romanowska.

- Uważa się, że kobiety i mężczyźni powinni mieć niektóre cechy płci przeciwnej. Ponoć wtedy lepiej im się żyje. To prawda?


- Osoby zarazem kobiece i męskie są po prostu bardziej elastyczne. To uproszczenie, ale one umieją i naprawić pralkę i przewinąć dziecko. Elastyczność jest adaptacyjna, a więc przydatna w życiu.


- Podobnie jak asertywność, która stała się wybawieniem wielu kobiet od stereotypu miękkiej, cichej i miłej oraz delikatność u mężczyzn – jako przeciwstawienie testosteronowej agresji.


- To prawda. Z kobiecą wrażliwością u mężczyzn wiąże się fenomen tak zwanego „nowego ojca”. W piaskownicach i w parkach z wózkiem pojawia się „softman” – mężczyzna wrażliwy. Akceptujemy, że „on też potrafi” czule zająć się dzieckiem w każdej sytuacji, a nie tylko od święta. Słowo klucz to tutaj właśnie „czułość” i „opiekuńczość”. Mężczyźni już mogą obnosić się ze swoimi uczuciami i umiejętnością troskliwej opieki.


- Okazało się, że nie ma rozgraniczenia na instynkt macierzyński i ojcowski – jest tylko ten rodzicielski.


- Do niedawna mężczyzn w ogóle nie dopuszczano do obszaru „macierzyństwa”. Inna rzecz, że się do niego niezbyt gorliwie dobijali.


- Za to kobiety dłużej walczyły o prawo bycia od czasu do czasu „zimną i wyrachowaną”


- Tego bym tak nie nazwała. Chodzi tu po prostu o większe zdecydowanie i umiejętność wyrażania własnego zdania. Kobiety, które dawniej miały być słodkie i bierne, zyskały teraz możliwość powiedzenia „nie”. Wyrażania swych pragnień wprost. Jednocześnie nie stają się przez to mniej kobiece. Dotyczy to wielu aspektów życia, jednak bardzo wyraźnie widać to w sferze kobiecej seksualności.


- Związek męskiej kobiety i kobiecego mężczyzny może być udany


- Rozumiem, że mówimy tu o kobiecości rozumianej jako delikatność, opiekuńczość, nastawienie na emocje i potrzeby innych, i o męskości jako aktywności, zdecydowaniu i instrumentalności. To chyba zależy od tego, jakie ta kobieta i ten mężczyzna mają potrzeby. Jeśli tylko spełniają się w takim związku, gdzie kobieta jest stanowcza i władcza, zaś mężczyzna wrażliwy i emocjonalny, to wspaniale, a nam pozostaje życzyć im powodzenia i nie wtrącać się do ich relacji.


- Pojawiają się głosy, że kobiety na stanowiskach przejmują męskie role, stają się nie do zniesienia dla swoich współpracowników, a wrażliwi faceci – nie radzą sobie w drapieżnym świecie biznesu


- My jesteśmy nadal dosyć konserwatywni. Ciągle nie jest dobrze widziane, że kobieta stawia karierę zawodową na pierwszym miejscu. Pani, dla której rodzina nie jest najważniejsza traci na kobiecości. Stereotyp mężczyzny zmienia się jednak jeszcze wolniej.


- Jedna z moich koleżanek zaklinała mnie na wszystkie świętości: „Nie mów naszym znajomym, że to ja zarabiam, a mój mąż zajmuje się dziećmi”. Trochę to dziwne w kontekście tego, co mówiłyśmy o tatusiach na placach zabaw


- Szybciej zmienia się obyczajowość w pojedynczych rodzinach niż całym społeczeństwie. Wciąż pokutuje tradycyjne spojrzenie na tę kwestię – prawdziwy mężczyzna musi dążyć do władzy za wszelką cenę, nie może okazywać emocji. Ma być twardzielem, zwłaszcza w relacjach z innymi mężczyznami, z którymi powinien rywalizować. W jego życiu powinna dominować praca. To bardzo trudne - cały czas musieć udowadniać, że jest się mężczyzną, nawet, gdy się nie ma na to ochoty.


- Ale można na przykład być panią poseł świetnie piekącą migdałowe ciasteczka dla swojej trójki dzieci i piszącą doktorat...


- Akceptujemy ten nowy wzorzec kobiecości, ale tylko wtedy, gdy spełniają one inne warunki bycia kobietą. To dlatego kandydatki na oficjalne urzędy przepytywane są z umiejętności pieczenia ciasteczek, opieki nad rodziną czy zajmowania się domem. Często same deklarują takie umiejętności, chcąc zapewnić otoczenie (potencjalnych wyborców), że z ich kobiecością wszystko jest w porządku.


- A gdyby taka kobieca kobieta w przedszkolu, mogła pobawić się też samochodzikiem, a nie tylko tulić lalę, a „testosteronowy” mężczyzna jako pięciolatek - od czasu do czasu pomógł mamie w pieczeniu szarlotki, oboje nabyliby cech płci przeciwnej.

- Prawdopodobnie tak – a przynajmniej mieliby w ogóle taką szansę. Dzieci powinny zetknąć się z jak największą liczbą wzorców zachowań. Niech jak najwcześniej dowiedzą się, że świat nie jest tylko albo męski, albo kobiecy.


- Okazuje się jednak, że już czteroletni chłopcy wiedzą: w kolorze różowym nie warto pokazywać się na podwórku....


- Dziewczynki i chłopcy są traktowani odmiennie, nie tylko w szkole, ale i w domu, i to od pierwszych chwil swojego życia – niekiedy nawet tego płodowego. Gdy rodzice dowiedzą się, jakiej płci jest ich nienarodzone jeszcze dziecko, mówią: „Jaki on jest energiczny!”, kiedy dziecko jest chłopcem, bądź: „Ach, ona ma takie łagodne ruchy...”, jeśli to dziewczynka. W pewnym badaniu pokazywano film z raczkującym niemowlęciem - raz określonym imieniem męskim, a raz żeńskim. Badani ulegali sugestii imienia, czyli płci. Domniemani chłopcy opisywani byli jako aktywni i silni, zaś domniemane dziewczynki – jako spokojne i delikatne. Sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z dzieckiem, jakie kupujemy mu zabawki, które jego zachowania promujemy, a które ganimy, kształtuje jego osobowość.


- Czy globalny kryzys, który nas ogarnął, wpłynie na nasze postrzeganie typowo kobiecych i typowo męskich ról społecznych?


- Kryzys może nieco spowolnić zachodzące przemiany. Zwykle tak się dzieje w społeczeństwach patriarchalnych – a nasze takie nadal jest – że gdy następuje kryzys ekonomiczny pojawia się chęć reanimacji dawnego porządku. Mężczyźni mają chodzić do pracy i zarabiać na dom, zaś kobiety zajmować się dziećmi, gotowaniem i sprzątaniem.


- Baby do garów, faceci do barów?


- Czy powrót do takiego porządku jest możliwy? Mam nadzieję, że już nie.

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze