Mania kupowania

Ona nie może oprzeć się nowej parze butów, choć ma ich całą szafę. On płaci za kolejny krawat, który powiększy jego nieskończoną kolekcję. Oto zakupoholiczka i zakupoholik.

Przyznaj się uczciwie, ile razy poprawiłaś sobie humor, kupując torebkę czy nową bluzkę? I podziałało. Zapomniałaś, choćby na chwilę, o problemach. Kłótnia z mężem, wymówki szefa, niemiła wywiadówka w szkole – wszystko to staje się nieistotne w blasku nowej, właśnie kupionej sukienki.


POokusa czy nałóg?

Spacer po supermarkecie doskonale poprawia nastrój. Nawet nie zauważyłaś, kiedy sklepowy wózek zapełnił się po brzegi. Jak to miło sprawiać sobie miniprezenty, np. za sukces w pracy, zdany egzamin na prawo jazdy albo po prostu tak bez powodu, dla samej przyjemności. I nic się przecież nie stało.
Nałóg kupowania po raz pierwszy, w 1915 roku, zauważył i zdefiniował Emil Kraeplin. Wcześniej ten niemiecki psychiatra odkrył schizofrenię i chorobę Alzheimera.
Ta nowa choroba XXI wieku jest niezwykle groźna. Niektórzy porównują ją do bulimii. Inni do alkoholizmu czy narkomanii. – Zakupoholik nie potrafi oprzeć się pokusie kupienia kolejnej niepotrzebnej rzeczy, nawet jeśli ma debet na koncie – wyjaśnia Anna Kryńska, psycholog. – Już sama myśl o zakupach powoduje u niego wyraźny wzrost wydzielania dopaminy – hormonu szczęścia. W dodatku nie muszą to być rzeczy dla nich samych, może to być coś dla męża, żony, dziecka czy przyjaciółki. Byle cokolwiek kupić. To tzw. kupowanie kompulsywne, czyli nałóg chodzenia po sklepach i nabywania nowych, często niepotrzebnych przedmiotów. Zakupoholik nie zaspokaja w ten sposób swoich potrzeb, lecz rozładowuje napięcie. Gdy już to osiągnie, pojawiają się wyrzuty sumienia, wstyd i frustracja.


Dlaczego muszę coś kupić?

Badania wykazują, że kompulsywni nabywcy mają niższą samoocenę oraz wyższy poziom lęku i depresji. Im gorszy mamy obraz siebie i im bardziej jesteśmy niezadowoleni ze swojego życia, tym większa szansa, że wpadniemy w nałóg kupowania. – Zakupoholicy to najczęściej osoby mające problem z akceptacją własnej osoby – twierdzi psycholog Anna Kryńska. – Kupowanie coraz to nowych rzeczy ma poprawić wizerunek, wzmocnić ego, pozwolić poczuć się lepiej. Zbliżyć ich „ja realne” do „ja idealnego”. Zakupy są dla nich sposobem radzenia sobie ze stresem, rekompensatą nieudanego życia uczuciowego, seksualnego czy zawodowego. Czują się niedocenieni, niedopieszczeni, a zakupy mają zniwelować te braki.
Często przymus robienia zakupów ma swoje przyczyny w dzieciństwie – zauważa psycholog. Biedny dom albo kategoryczni i bardzo oszczędni rodzice zostawiają piętno na całe życie. Jeśli masz już swoje pieniądze, wreszcie wydajesz je tak, jak chcesz. Towarzyszy temu tłumaczenie: „Ciężko pracuję, zarabiam, mogę kupować, co chcę”.


Gdy zapali się czerwona lampka

Sytuacja robi się naprawdę niebezpieczna, gdy zamiast opłacić rachunek za prąd lub ratę za mieszkanie, kupujesz kolejne buty. Wtedy właśnie powinna zapalić się czerwona lampka. Również wówczas, gdy wpadasz w złość, bo nie możesz pójść na zakupy. Kiedy wizytę w sklepie przedkładasz nad rozmowę z przyjaciółmi, także nie jest najlepiej. A może przyjaciółka lub mąż, którzy zwracają uwagę na twoje zachowanie, mają rację?
Granica między przyjemnością kupowania a uzależnieniem jest bardzo cienka. Czasem trudno zauważyć, jak z normalnego klienta zmieniasz się w nałogowego.
– Normalny klient przeżywa pozytywne emocje na samą myśl, że właśnie kupi sobie coś specjalnego, o czym marzył od dawna, co mu jest potrzebne – wyjaśnia psycholog Anna Kryńska. – Nałogowiec decyduje się na zakup zwykle pod wpływem chwili. Jednak już po wyjściu ze sklepu przeżywa prawdziwą mieszankę uczuciową: radość łączy się z wyrzutami sumienia.


Jak sobie pomóc?

Przymus robienia zakupów najczęściej prowadzi do kłopotów. Początkowo nasza potrzeba może ograniczać się do wydawania oszczędności czy tego, co zostało z pensji. W końcu jednak kupujemy i wydajemy coraz więcej. Możemy wpaść w długi.
Dlatego ważne jest, by wyjść z nałogu, zanim zrobi on pustkę w naszym życiu. Jak to zrobić? Kiedy pojawi się impuls, który będzie cię zachęcał do kupowania, zadaj sobie pytanie: „Czy naprawdę muszę to mieć?”. Jeśli nie możesz powstrzymać się przed wyjściem do sklepu, zostaw karty kredytowe i większą gotówkę w domu. Do galerii handlowej wybierz się z przyjaciółką, która zna twój problem i powstrzyma cię przed kolejnym głupstwem.
Czasem potrzebne jest wsparcie grupy. W Stanach Zjednoczonych pierwsza z nich powstała już w 1968 roku. Działa ona w oparciu o program „12 kroków AA”, podobny do sposobu pomocy wychodzenia z nałogu alkoholików, erotomanów czy pracoholików. Są też grupy Anonimowych Klientów czy Anonimowych Kupujących. W Polsce nie ma jeszcze takich grup, ale pomocy udzieli każdy terapeuta.

Autor: Beata Biały

Komentarze

  • 2016-03-30 gość

    znam to ...az za dobrze ;)

  • 2016-03-30 gość

    Ten przykład z krawatem według mnie trochę nietrafiony... Krawaty mężczyznom kupują kobiety! ;-) Od nowego kawałka materiału większość facetów zdecydowanie będzie wolała kupić sobie kolejnego pendrive'a, grę komputerową, czy telefon komórkowy...

  • 2016-03-30 gość

    Na resorach powiadasz :)

  • 2016-03-30 gość

    Kapitalizm tak - wypaczenia nie :)

  • 2016-03-30 gość

    Na manię kupowania najlepszy jest kryzys ekonomiczny. Albo inaczej: może to dobrze, że kapitalizm nauczył ludzi konsumować ponad miarę, bo zakupoholicy uratują świat przed upadkiem :_)