Mamo, to już! – o pierwszych oznakach porodu

Wiele kobiet obawia się, że poród nastąpi bardzo gwałtownie i nie zdążą nawet dotrzeć do szpitala. Zdarza się to niezwykle rzadko. Poród nie jest gwałtownym zrywem, a długim, postępującym procesem. Nasze ciało zapowiada nam nadchodzące wydarzenia ze znacznym wyprzedzeniem.

Twoje ciało w ostatnich tygodniach ciąży

Twoje ciało daje Ci pierwsze sygnały, że ciąża dobiega końca na 3-4 tygodnie przed porodem. Wtedy obniża się brzuch. Może zauważysz to sama, albo powie o tym ktoś bliski. Możesz nawet nie zwrócić na to uwagi, a jedynie odczuć, że lepiej Ci się oddycha. Niektóre kobiety zauważają opadnięcie brzucha dopiero na krótko przed porodem. Może temu towarzyszyć ból pleców – oba te sygnały są objawem schodzenia główki dziecka do kanału rodnego. Niektóre kobiety odczuwają także bóle ud, pachwin i skurcze podobne jak przed miesiączką. Możesz też poczuć nagłą potrzebę sprzątania i przygotowywania mieszkania na przybycie nowego człowieka – tak zwany „syndrom wicia gniazda”.

Na jakieś dwa – trzy tygodnie przed rozwiązaniem pojawiają się skurcze przepowiadające. Są odczuwane jako twardnienie całego brzucha, określane jako „stawienie się” macicy. Nie są bolesne. W ostatnich dniach przed porodem ciało wydziela hormon – relaksynę, który ma rozluźnić struktury miednicy, aby ułatwić przejście dziecka przez kanał rodny. Wpływa jednak na cały organizm, dlatego zmienia się Twój sposób poruszania się – chód staje się „kaczkowaty” i utrudniony. To znak, że poród tuż tuż.


Poród tuż tuż

Na kilka dni lub godzin przed porodem, organizm zapowiada go jeszcze wyraźniej. Większość kobiet zauważa odejście czopa śluzowego, który zamykał dotąd kanał rodny. Jest to duża ilość śluzowej wydzieliny. Może być bezbarwna lub zawierać niewielką domieszkę krwi. Kika godzin przed rozpoczęciem porodu możesz też nieznacznie plamić krwią. Jeśli ważysz się codziennie (co wiele ciężarnych ma w zwyczaju), w przededniu lub dniu możesz zauważyć lekki spadek wagi (o około pół do kilograma). U wielu kobiet symptomem zapowiadającym poród jest poprzedzająca go o kilka godzin biegunka, rzadziej wymioty.

Większość przyszłych mam odczuwa także nagłą zmianę samopoczucia. W dniu porodu są bardziej ciche i skupione na swoim ciele. Również dziecko w łonie jest jakby „skupione” - możesz zauważyć, że rzadziej się rusza. Kilka godzin lub nawet kilkadziesiąt minut przed początkiem skurczów samopoczucie zmienia się raz jeszcze. Zwykle czują się zestresowane, nerwowe, spięte. Jednak mogą też poczuć nagłą radość lub przypływ energii. Jest to reakcja na gwałtowny wyrzut hormonów i jest zupełnie naturalna. Przygotuj się na nią i nie daj się ponieść panice. Bezpośrednim sygnałem rozpoczęcia porodu są regularne skurcze odczuwane jako bolesne twardnienie całej macicy, które są coraz częstsze. Innym wyraźnym objawem jest odejście wód płodowych. Powinny one być zupełnie przezroczyste.


Kiedy do szpitala?

Jeśli pojawią się pierwsze regularne skurcze, zadzwoń po kogoś bliskiego. Nie powinnaś być wtedy sama! Najlepiej połóż się na chwilę lub weź ciepłą kąpiel. Jeśli skurcze są coraz częstsze, najprawdopodobniej rodzisz, jeśli słabną – to fałszywy alarm. Do szpitala należy udać się, kiedy skurcze występują co mniej więcej 5 minut. Jeśli odeszły Ci wody płodowe, powinnaś pojechać do szpitala od razu. Poród nie nastąpi wprawdzie natychmiast, ale to znak, że akcja jest już zaawansowana. Jadąc do szpitala warto pomyśleć też o pewnym aspekcie praktycznym. Twoje siedzenie najlepiej jest zabezpieczyć folią, gdyż wody płodowe niszczą tapicerkę.


Sygnały ostrzegawcze

Pewne objawy u ciężarnej skłaniają do natychmiastowego wezwania pomocy medycznej. Dlatego, jeśli w końcówce ciąży:

- silnie krwawisz (może to świadczyć o nieprawidłowościach łożyska),
- odchodzą Ci zielone wody płodowe,
- w ogóle nie czujesz ruchów płodów (przed porodem są one rzadsze, ale występują),
wezwij karetkę.

Jest jeszcze jedna szczególna sytuacja, w której powinnaś natychmiast wezwać pomoc. Jeśli zauważysz, że z pochwy wydostają się jakiekolwiek stałe masy (np. pępowina), przyjmij pozycję kolankowo-łokciową (uklęknij, podpierając się na łokciach) i tak czekaj na karetkę. Może to uratować życie Twojego maluszka.

Autor: Marta Mozol-Jursza

Komentarze