Mamo, pomóż! ja piję…

Janek ma 15 lat. Jest mu źle, nie może spać. – Chciałbym, żeby mama wróciła – mówi szpitalnemu psychologowi. Ale mama przepadła, jak kamień w wodę. Poszła sobie w świat i nie wie, że Janek pije.

Na intensywną terapię Janka przywiozła karetka. Babcia znalazła go nieprzytomnego w szopie. Kiedy przyjechał do szpitala, okazało się, że ma ponad 3 promile alkoholu we krwi. A że lekarze odtruwali go nie pierwszy raz, powiedzieli starszej kobiecie: „Pani wnuk potrzebuje pomocy. Zamykanie w nocy w pokoju nie rozwiąże problemu. Może ojciec chłopca pomoże?”. Może by i pomógł. Ale też nie wiadomo, gdzie jest. I to od dnia porodu.


Więcej niż problem

Młodzież pije. Coraz więcej i coraz częściej. Z danych przeprowadzonych na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych wynika, że tylko 9 procent uczniów szkół średnich i ostatnich klas gimnazjów nigdy nie wzięła alkoholu do ust, a najpopularniejszym trunkiem jest piwo, a zaraz za nim wódka! Nieustannie obniża się też wiek sięgania po tzw. napoje wyskokowe (do szpitali na odtrucie trafiają nawet kilkuletnie dzieci). Fachowcy alarmują: dzieci i młodzież łatwiej popadają w alkoholizm niż dorośli; dorosły uzależnia się od 5 do 10 lat; nastolatkowi wystarczy nawet parę miesięcy.


Przypadek?

Kiedyś do szpitala dziecięcego w Bydgoszczy trafiły dwie dziewczynki, siostry. Agnieszka miała 8 lat, Dominika 10. Obie były pod wpływem alkoholu. Rodzice to osoby wykształcone, na stanowiskach, ale rzadko pojawiali się w domu. Ich nie było, był za to wypełniony alkoholami barek. Agnieszka i Dominika do tego barku zaglądały, popijały. Małe ilości, ale systematycznie. I tylko przez trzy miesiące. To wystarczyło, lekarze stwierdzili: są uzależnione.

Inna historia. Hanka trafiła do szpitala na odtrucie, gdy miała 16 lat. Była w ciąży. Podczas rozmowy z psychologiem Hanka mówiła o ciągłych nieporozumieniach z matką, awanturach w domu i planie, by wydostać się z tego bagna. – Chciałam znaleźć faceta, urodzić dziecko, mieć swoje życie – powiedziała Hanka. I znalazła. Dużo starszego. Problem w tym, że seks z nim nie był zbyt przyjemny, więc zaczęła pić, żeby było łatwiej. Najpierw tylko wieczorem. Później także w południe. A jeszcze później – rano. I to zaraz po wstaniu z łóżka.


Bo znikają kompleksy

– Młodzież sięgająca po alkohol częściej wykazuje większą samodzielność i niezależność niż rówieśnicy, mniej liczy się z opinią rodziców i otoczenia, częściej poszukuje przygody, z reguły wykazuje niedojrzałość psychiczną, uczuciową i społeczną, niechętnie odnosi się do porządku i ładu. Takie są również dzieci z tak zwanych dobrych domów – zwracają uwagę specjaliści, a lekarze dodają: – Alkohol pomaga im znieść przejściowe trudności życiowe. Pod wpływem alkoholu zmniejsza się poczucie niepewności, chwilowo znikają kompleksy i zahamowania. Ze względu na bardzo dużą wrażliwość dziecięcego układu nerwowego spożywanie alkoholu łatwo może przejść w nałóg. Dlatego tak ważne jest, by w porę zauważyć problem i odpowiednio zareagować.

Co więc powinno zaniepokoić rodziców? Na przykład to, że dziecko zaczyna dostawać gorsze stopnie i gorzej się zachowywać; izoluje się od rodziny i spraw, którymi dotąd żyło; miewa częste zmiany nastroju, źle sypia, skarży się na złe samopoczucie; ma grono nowych kolegów, którzy wyglądają na pijących, zażywających narkotyki i… – Nie chce powiedzieć ci, gdzie było i co robiło, a kiedy wraca, czujesz od niego zapach alkoholu – wymienia Edyta, matka 19-letniego dzisiaj Damiana. I wie, co mówi. Przeszła to trzy lata temu.


Był pijany, rozbijał butelki

– Trzy lata temu przeprowadziliśmy się z Głogowa do dużo większego miasta, czyli do Wrocławia. Mąż, dostał intratną propozycję z innej firmy. Ja znalazłam nową pracę, bardziej wymagającą, ale też lepiej płatną – opowiada Edyta. – Po przeprowadzce zapisaliśmy syna na różne zajęcia: język angielski i niemiecki, korepetycje z biologii, bo miał z nią problemy; szermierka, basen, sztuki walki. Byliśmy pracoholikami, do domu przychodziliśmy około godziny 22, w najlepszym wypadku po 20, syn był więc w domu sam. A młody człowiek bez nadzoru może mieć głupie pomysły.

Chcieliśmy się przed tym ustrzec. Nie udało się. Ale o tym przekonali się dopiero po kilku miesiącach. Mogli wcześniej, ale nie wzbudziło ich podejrzeń to, że Damian po powrocie rodziców albo zamykał się w pokoju, albo spał. Myśleli: odrabia lekcje, jest zmęczony po zajęciach. Nie zauważali, że syn przestał z nimi rozmawiać. Byli zbyt zajęci sobą. Nie zareagowali, kiedy zaczął mieć gorsze stopnie, a wręcz przeciwnie, tłumaczyli go: nowa szkoła, wyższy poziom, w swoim czasie nadrobi. Nie dziwiło ich, że do Damiana nie przychodzili żadni koledzy, nawet w weekend. Myśleli: zaprzyjaźnić się z kimś w nowym otoczeniu nie jest łatwo, na to trzeba czasu. Zaczęli mu się baczniej przyglądać dopiero po tym, jak sąsiad naskarżył, że widział Damiana rozbijającego z kolegami butelki na przystanku. – Chyba był pijany – powiedział.


Szok. I przerażenie

Pijany? Niemożliwe! Po południu? W tym czasie Damian ma zajęcia. Miał. Kiedyś. Okazało się bowiem, że chłopak nie chodzi ani na basen, ani na korepetycje, ani na zajęcia ze sztuk walki. Wyszło na jaw, że ma kolegów – najgorszych chuliganów z osiedla. Ale do tego Edyta i Paweł doszli później. Najpierw zajrzeli do pokoju syna. Wieczorem. Było od niego czuć alkohol. Wycofali się więc, przedyskutowali sprawę i postanowili: – Musimy z Damianem porozmawiać spokojnie – opowiada Edyta. – W rezultacie, przy pomocy specjalistów, daliśmy radę, ale kosztowało nas to dużo wysiłku i przemeblowanie naszego życia.


Lepiej późno niż wcale

Specjaliści radzą: jeśli od twojego dziecka czuć alkohol, nie wpadaj w panikę i nie rób z tego rodzinnej afery, bo możesz niechcący sprawę nakręcić. Zamiast tego, oczywiście, gdy dziecko będzie trzeźwe, należy z nim porozmawiać o tym, co się wydarzyło, zapytać, jak to się stało, a później powiedzieć, dlaczego cię to martwi i czego się boisz. Na koniec warto wytłumaczyć dziecku, dlaczego alkohol jest niezdrowy i ryzykowny, szczególnie dla młodych ludzi i jak łatwo, niezauważalnie można popaść w nałóg. Ważne jest, by mówić o tym spokojnie, bez grożenia.

Na tym rzecz jasna rola rodzica się nie kończy, taką rozmowę uznać należy tylko za wstęp do kolejnych kroków. A te najważniejsze można streścić w dziesięciu punktach: po pierwsze, nie należy pozostawiać dziecka samego sobie, tylko rozmawiać z nim, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać; po drugie, rodzicu, naucz się dziecka słuchać, bo mówienie do niego, to tylko połowa sukcesu; po trzecie, pomóż dziecku dobrze czuć się ze sobą, w odpowiednich momentach chwal je, bierz pod uwagę jego zdanie; po czwarte, poczucie, co jest dobre, a co jest złe, da dziecku odwagę podejmowania właściwych decyzji; po piąte…

Po piąte, bądź dobrym przykładem, nie pij. Po szóste, naucz dziecko bronić się przed naciskami rówieśników; po siódme, łamanie w domu zasad dotyczących picia alkoholu powinno mieć swoje konsekwencje; po ósme, pomóż dziecku znaleźć pasję; po dziewiąte, rozmawiaj z rodzicami innych dzieci, po dziesiąte, dowiedz się, gdzie można w twojej miejscowości zwrócić się o pomoc.


Nie wiedział, że są fajni

Damian: Piłem, to fakt. Byłem głupi. Nie wiedziałem pewnych rzeczy, coś mi się wydawało.

Dziennikarz: Na przykład co?

Damian: Na przykład to, że rodzice mieli mnie gdzieś. A to nie była prawda. Oni mnie kochali. I kochają.

Dziennikarz: Coś się zmieniło? No wiesz, w ich zachowaniu.

Damian: Spędzamy ze sobą dużo czasu. Tato przychodzi wcześniej z pracy, mama poprosiła o przeniesienie na inne stanowisko, by być o przyzwoitej porze w domu. Co wieczór jemy wspólnie kolację. I dużo rozmawiamy. Nawet nie wiedziałem, że są tacy fajni.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze