Magiczna moc drzew

– Mam wszystkiego dość – mówi koleżanka po powrocie z pracy. – Kiepski dzień? – pytam, a ona na to: „Kiepski? Gorzej niż kiepski, szef się czepiał, straciłam zlecenia, premia przeszła mi obok nosa”.

Później rzuca w kąt torebkę, zakłada tenisówki i oświadcza: – Idę do lasu. Muszę się naładować.

– Nie rozumiem.

– Chodzisz na spacery do lasu? Chodzisz. I nie czujesz się lepiej po powrocie?

– Czuję, ale to zasługa powietrza…

– I drzew. Drzewa emanują pozytywną energią, tylko trzeba umieć z tego korzystać. Trzeba wiedzieć, do którego podejść, by się uspokoić; do którego przytulić, by nabrać energii. Jeśli nie wierzysz, poczytaj coś na ten temat.

Czytam. I ze zdziwieniem odkrywam, że o leczniczych właściwościach drzew mówi nie tylko medycyna naturalna, ale i piszą o tym specjalistyczne pisma. Że tematem tym zajmują się nie tylko bioenergoterapeuci, ale – od niedawna – lekarze i naukowcy. Że stwierdzenie jakoby przebywanie w otoczeniu konkretnych drzew miało wpływ na nasze samopoczucie nie jest tylko mitem, że spacer wśród drzew ma na nasze zdrowie zbawienny wpływ, że każdy gatunek emanuje inną energią. Z drugiej strony dowiaduję się też, że nie wszystkie drzewa są tak samo przyjazne, że niektóre z nich mogą nam bardziej zaszkodzić, niż pomóc.


Piątka wielkich przyjaciół

Oczywiście, nie każdy w energetyczną moc drzew musi wierzyć. Ale tym osobom, które by chciały z ich właściwości skorzystać (nie zaszkodzi przecież, prawda?), zdradzę to, czego się sama dowiedziałam: najkorzystniejszy wpływ na ludzki organizm ma dąb, buk, brzoza, kasztanowiec i lipa, a niekorzystny: topola, wiąz i osika. Te ostatnie zamiast dodawać nam energii, podobno ją nam zabierają. Te pierwsze natomiast:

DĄB wzmacnia organizm, poprawia krążenie krwi, przywraca energię życiową; kontakt z dębem polecany jest przede wszystkim osobom, które są przemęczone, były chore lub mają osłabiony organizm z innych przyczyn oraz tym wszystkim, którym chęć do życia uleciała jak z przebitego balonika.

BUK pomaga odzyskać pewność siebie, uspokaja; pozytywnie wpływa też na naszą koncentrację, pobudza krążenie. Jeśli straciliśmy pogodę ducha, kontakt z tym drzewem pozwoli nam ją przywrócić. O przytuleniu się do buka powinni pomyśleć przede wszystkim pesymiści, osoby „po przejściach” oraz ci, którzy nie radzą sobie ze stresem.

BRZOZA uważana za najbardziej przyjazne drzewo człowiekowi – neutralizuje szkodliwe promieniowanie i tak jak buk – uspokaja, napełnia wewnętrznym spokojem. Brzoza może też wzmocnić nasz organizm, zlikwidować napięcia, przyspieszyć gojenie ran. Kontakt z tym drzewem polecany jest szczególnie osobom, które nie mogą pochwalić się dobrym samopoczuciem, i tym, którzy szukają inspiracji twórczej.

KASZTANOWIEC oddala niepokoje, pomaga w bezsenności, przywraca wiarę we własne możliwości, twórczo wpływa na intelekt.

LIPA sprawia, że nasz umysł lepiej funkcjonuje: jesteśmy bardziej twórczy, rozsądni, przepełnieni wewnętrzną harmonią, odprężeni, spokojni. Lipa to dla rodziny ochrona, dla artysty – źródło niekończącego się natchnienia.


Drzewo kobiet i tylko dla kobiet

Dąb, buk, brzoza, kasztanowiec, lipa – to piątka naszych największych przyjaciół. A co z innymi gatunkami? Może nie tak bardzo jak już wymienione, ale też nam mogą pomóc.

Jodła przywraca pozytywny stosunek do otoczenia. Sosna uspokaja skołatane nerwy, dodaje energii życiowej i pomaga w leczeniu górnych dróg oddechowych. Wierzba nastraja pozytywnie, akacja dodaje energii i mobilizuje do pracy, a czereśnia…


Czereśnia to drzewo kobiet

Kontakt z czereśnią podobno pomaga paniom odnaleźć kobiecość, uwierzyć w siebie oraz w to, że życie niezależnie od wieku może być piękne. O energię tego drzewa zabiegać powinny więc szczególnie te panie, które są trochę starsze. Czereśnia jest też patronką młodych – zgodnie z wierzeniami ludowymi pozwala dziewczętom w pełni odkryć w sobie kobiecą duszę.

Za drzewo kobiet uważa się też jabłoń. Jej energia ma pomagać matkom w rozwiązywaniu problemów ze swoimi dziećmi.

Tyle medycyna naturalna. A ta konwencjonalna? Jakie właściwości w drzewach widzą naukowcy? Między innymi bakteriobójcze i grzybobójcze.


Czyste powietrze, zdrowy nos

Drzewa wydzielają coś, co naukowcy nazywają fitoncydami. Fitoncydy to związki wytwarzane przez rośliny (więc nie tylko przez drzewa) w liściach, nasionach i korzeniach. Fitoncydy to lotne substancje, które nie tylko hamują rozwój bakterii i grzybów, ale też je unicestwiają. Najpopularniejszymi roślinami produkującymi te związki są: cebula, czosnek, czarna porzeczka; natomiast wśród drzew: brzoza, dąb, orzech i sosna.

Ale na tym nie koniec. Badania nad fitoncydami wykazały, że te ekologicznie aktywne substancje oczyszczają powietrze z różnego rodzaju zanieczyszczeń, poprawiają jakość powietrza i odkażają górne drogi oddechowe (te właściwości ma mieć szczególnie sosna). Biorą też udział w jonizacji powietrza (jony ujemne poprawiają m.in. samopoczucie, zwiększają zdolność koncentracji, zmniejszają uczucie bólu). Dlatego właśnie, kiedy idziemy na spacer do lasu, tak dobrze (czytaj: lekko i świeżo) się czujemy.


Zresztą…

O dobroczynnym działaniu lasu nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W końcu to ogromna fabryka tlenu: jedna dorosła sosna „produkuje” tlen niezbędny do życia trzech osób, a wszystkie lasy skupione na naszej planecie zaspokajają połowę zapotrzebowania na tlen wszystkich ludzi i zwierząt (rocznie wytwarzają tego tlenu około 26 miliardów ton!). Lasy absorbują też dwutlenek węgla – jeden hektar lasu wchłania rocznie 140-250 ton tego związku.
Wróćmy jednak do cudownej mocy poszczególnych drzew, ponieważ nie odpowiedzieliśmy na jeszcze jedno pytanie: „Jak wydobyć z drzew ich energię, by mogła na nas spłynąć bez przeszkód?”.


Wsłuchaj się w śpiew liści

By skorzystać z energii wybranego przez nas drzewa (a wybrać należy to zdrowe, mocne, bez zeschniętych liści i wolne od pasożytów, na przykład jemioły), wystarczy się do niego przytulić (o czym już wspomnieliśmy), ale też objąć rękoma, oprzeć plecami lub po prostu usiąść przy nim, zamknąć oczy, wsłuchać się w szum liści i… zacząć z nim rozmowę.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze