Mądrze wspieraj rozwój dziecka

Świat pędzi do przodu, a szkoła nie zawsze za nim nadąża. Rodzice chcieliby zapewnić dzieciom jak najlepszy start w przyszłość, dlatego starają się stymulować ich rozwój, zapisując swoje pociechy na różne zajęcia dodatkowe.

Trudno się zdecydować, które wybrać, bo wszystkie wydają się niezmiernie ważne i korzystne dla dziecka.

Wybieraj z głową

Psychologowie i pedagodzy są zgodni, że uczestnictwo dziecka w zajęciach dodatkowych to bardzo dobry pomysł, jeśli tylko bierzemy pod uwagę jego dobro. Ważne, by to dobro nie było zanadto oddalone w czasie (patrz - „teraz mu się nie chce chodzić, ale kiedyś mi za to podziękuje”). Zajęcia muszą być atrakcyjne dla dziecka, stanowić formę zabawy. Aby rzeczywiście wesprzeć posiadane przez naszego potomka umiejętności, nie mogą być „drogą przez mękę”, którą trzeba przejść, bo kiedyś się to „opłaci”. Wybór odpowiednich zajęć stanie się o wiele prostszy, gdy skupimy się nie na tym, co jest najlepsze dla dziecka w szerokim tego słowa znaczeniu („jak będzie znał chiński i fiński, to kiedyś dostanie dobrą pracę”), tylko na tym, jak wesprzeć mocne strony malucha. Trzeba się też zatrzymać i zapytać samych siebie, czy aby nie ulegamy pokusie zrealizowania własnych niespełnionych ambicji. Nie chodzi już nawet o sytuacje tak oczywiste, że zauważą je nawet osoby postronne (przykład - mama zakończyła przygodę z baletem z powodu kontuzji i teraz za wszelką cenę pragnie „uzdolnić” w tym kierunku swoją córkę), ale też o sprawy pozornie nieistotne („zawsze chciałem być hokeistą, ale rodziców nie było stać na sprzęt i zajęcia, więc niech chociaż mój syn ma taką możliwość”).

Pamiętaj, by przy wyborze dodatkowych zajęć dla dziecka, jednym ruchem odciąć wszelkie: „ja” czy „moje” i pomyśleć o ulubionych formach aktywności dziecka.

Co za dużo, to niezdrowo

Nie można obarczać dziecka nadmiarem zajęć dodatkowych. Nasza latorośl musi mieć też czas na „nicnierobienie”, ma potrzebę czasem się zwyczajnie ponudzić. Wielu rodziców nie dopuszcza takiej opcji - bezczynność odbierają jako marnotrawstwo czasu lub przejaw ich niekompetencji rodzicielskich („nudzi się, bo nie potrafię mu nic ciekawego zaoferować - jestem złą matką”). Jednak specjaliści apelują: nie odbierajmy dzieciom prawa do odpoczynku! Do laby polegającej na zwykłym obejrzeniu bajki (i to niekoniecznie edukacyjnej), ucięciu sobie popołudniowej drzemki czy leniwym snuciu się po domu i szukaniu zajęcia. Pozwólmy dziecku na chwilę oddechu od wszelkich aktywności. Jeśli nie ma kiedy odpocząć i z trudem biegnie na kolejne zajęcia, to znak, że jest ich za dużo. Nawet, jeśli jeszcze nam tego nie sygnalizuje, to wkrótce może być wyczerpany zbyt dużą liczbą obowiązków.

Bacznie obserwuj, czy dziecko nie jest przytłoczone nadmiarem zajęć dodatkowych, czy potrafi udźwignąć wszystkie zadania.

Obserwuj reakcje

Negatywne reakcje na zajęcia jak płacz, bunt czy zniechęcenie świadczą o tym, że dodatkowa „atrakcja” nie trafiła w gusta dziecka lub jest ono po prostu zmęczone. Na pewno nie wolno zmuszać malca do robienia czegoś, do czego nie ma predyspozycji. Potęguje to tylko frustrację i zamiast pomagać i rozwijać, obniża samoocenę. Nie wypisujmy jednak dziecka po pierwszych nieudanych zajęciach. Dajmy mu trochę czasu na zaadoptowanie się do nowych warunków, oswojenie się sytuacją, by miał szansę zorientować się z czym ma do czynienia. Jeżeli protesty pojawiły się raz czy dwa razy, a w pozostałych przypadkach dziecko wręcz nie mogło się doczekać lekcji lub treningu, to nie ma się co wyszukiwać jakiś nieprawidłowości. Jednak gdy niechęć do określonych zajęć rośnie, to już dla nas wyraźna informacja.

Często pierwsze zajęcia są za darmo lub w niższej cenie. Jest to szansa na sprawdzenie czy nasze dziecko odnajdzie się w nowej sytuacji.

Zajęcia Cię nie zastąpią

Trzeba mieć świadomość, że dodatkowe zajęcia nie mogą zastępować czasu spędzanego z rodzicami. Zdarzają się przypadki, że dziecko uczestniczy w takiej ilości dodatkowych zajęć, że praktycznie nie widzi mamy i taty. Owszem, dzięki tak intensywnej stymulacji rozwoju dziecko nabierze nowych umiejętności i być może będzie umieć więcej, niż jego koledzy, ale nie zastąpią mu one niezwykle cennej więzi emocjonalnej z rodzicami. Rezultat może być bardzo smutny – jako nastolatek nie będzie odczuwać potrzeby rozmawiania z rodzicami, bo nigdy tego nie robił. Pamiętajmy, że na stymulację rozwoju dziecka mają wpływ nie tylko zajęcia z instruktorem. Również my możemy (a nawet powinniśmy!) pobudzać rozwój naszej pociechy, dbając przy okazji o kontakt emocjonalny. Wystarczy spędzić wspólne popołudnie na grze w ulubione planszówki.

A jakie zajęcia dodatkowe mogą zainteresować nasze dziecko? Można się zdecydować np. na zapisanie pociechy do szkoły gotowania albo akademii piłkarskiej. Zapytaliśmy założycieli takich miejsc, co zyskują dzieci uczestniczące w proponowanych przez nich zajęciach.


Katia Roman-Trzaska, założycielka szkoły gotowania dla dzieci Little Chef w Warszawie:

Gotowanie to radość i tą radością zarażamy naszych uczniów – nawet tych najmniejszych, bo nasza przestrzeń kulinarna została stworzona z myślą o dzieciach i ich potrzebach – mamy nawet specjalny obniżany stół, który sami zaprojektowaliśmy. Każde zajęcia to swoiste doświadczenie – próbowanie nowych smaków i zapachów, wyzwania nowych technik czy eksperymenty z fakturą i łączeniem produktów. Składniki naszych potraw są lokalne i sezonowe, czasem jednak pochodzą z odległych krajów i cieszą się niesłychaną popularnością. Korzystamy ze zdrowych, nieprzetworzonych produktów, dzięki czemu pokazujemy, że „zdrowo” i „pysznie” to to samo! Mali kucharze zaczynają korzystać z przepisów, by odkrywać radość samodzielnego przygotowywania posiłków, pracują jednak w grupach, dzięki czemu doceniają zalety pracy zespołowej. Najważniejsze jednak, że po powrocie do domu chcą gotować. Dlatego organizujemy również warsztaty rodzinne – to czas, kiedy rodziny mogą spędzić ze sobą czas uważnie, poznając się nawzajem od nieznanych czasem stron. Działamy już dziewiąty rok, prowadząc również zajęcia w szkołach i uczestnicząc w dużych imprezach – pracowało z nami już ponad 50tys. uczestników, a od każdego z nich uczymy się, co zrobić, by nasze zajęcia były jeszcze lepsze. Bardzo cieszę się z mody na gotowanie – to taka moda, która może nam tylko pomóc – nauczyć dokonywać dobrych wyborów i czerpać z kuchni prawdziwą radość!

Grzegorz Kowalski, założyciel i trener Akademii Piłkarskiej Młode Talenty w Toruniu:

Sport jest bardzo ważny dla dzieci. Daje im wiele pod względem zdrowia, wpływa na prawidłowy rozwój fizyczny, ale i psychiczny. Dzięki zajęciom piłki nożnej dzieci stają się pewniejsze siebie, uczą się pracy w grupie oraz rozwijają wiele cech społecznych. W naszej Akademii pragniemy wpajać pasję do piłki nożnej dzieciom już od najmłodszych lat.
To szkółka piłkarska dla chłopców i dziewczynek w wieku 1-12 lat proponująca bogatą ofertę sportową. Zależy nam na dobrej zabawie oraz wychowaniu przez sport. Stawiamy na jakość, nowoczesne rozwiązania oraz indywidualne podejście do każdego dziecka. Unikamy presji wyniku zaburzającej prawidłowy rozwój umiejętności piłkarskich. Zadowolenie i uśmiech dziecka jest dla nas priorytetem. Kontynuacja przygody z piłką nożną w klubach sportowych przez naszych absolwentów to dla nas wielka radość! Z
dumą będziemy kibicować i wspierać duchowo naszych podopiecznych!

Autor: Anna Komorowska, fot. Little Chef

Komentarze