Lżejsza w nowym roku

Zima i wczesna wiosna to najtrudniejszy czas na pozbycie się kilku centymetrów w biodrach czy pasie. Zdaniem dietetyków trudności te można pokonać, jeśli zastosuje się kilka kulinarnych i dietetycznych sztuczek.

Już nasze babki i prababki wiedziały, że zimą łatwo przytyć, a trudno schudnąć. Stosunkowo niedawno naukowcy wyjaśnili zależność tuszy od pory roku. Okazuje się, że układ hormonalny człowieka zmienia rytm pracy właśnie zależnie od pory roku. W zimnych miesiącach wyraźnie spowalnia się przemiana materii. To „spadek” po naszych praprzodkach, którzy w zimie mieli mniej pożywienia, więc natura zadbała o to, by ich organizmy wyjątkowo oszczędnie spalały w tym okresie kalorie. Poza tym tkanka tłuszczowa jest idealnym izolatorem, chroniącym wszystkie najważniejsze organy przed zimnem panującym zewnątrz. Czasy się zmieniły, ale sezonowe zmiany w tempie przemiany materii pozostały.

Na tym nie kończą się kłopoty współczesnego człowieka z tuszą. Natura sprawiła również, że właśnie w zimie i wczesną wiosną odczuwamy wzmożony apetyt na tłuste potrawy. Naukowcy tłumaczą to tym, że silnie odczuwany głód zmuszał praczłowieka do polowań. Dzięki temu mógł poprawić aprowizację, a tym samym zwiększyć swoje szanse przetrwania zimy. Jakby tego było mało, nie tylko układ hormonalny skazuje nas na nadwagę. Poważnym problemem jest mały wybór jarzyn w zimowych miesiącach. Latem głód można zaspokajać niskokalorycznymi pomidorami, ogórkami i innymi jarzynami, których o tej porze roku mamy w bród. Co począć zimą, gdy szklarniowe warzywa są drogie i… pełne chemii?


Połowa talerza dla jarzyn

Najnowsze badania przeprowadzone w USA udowodniły, że najprostszym i najskuteczniejszym sposobem odchudzania jest przestrzeganie zasady popularnie nazywanej „połową talerza”. Polega ona na tym, że przy każdym posiłku połowę talerza wypełniamy warzywami, a drugą połowę przeznaczamy (w równych częściach) na mięso i węglowodanowe dodatki. Przeprowadzono liczne eksperymenty i potwierdziły one skuteczność tej metody odchudzania. A ponadto wykazały, że zbliżone efekty osiąga się niezależnie od apetytu badanych osób i ilości spożywanych pokarmów. Tak więc o skuteczności odchudzania decyduje nie ilość zjadanych pokarmów, lecz zachowanie odpowiednich proporcji między nimi. Trzeba bowiem pamiętać, że warzywa są wyjątkowo niskokaloryczne i jeśli są „wymieszane” z kalorycznym mięsem w proporcji 1 do 1, otrzymujemy posiłek o niewielkiej zawartości kalorii.

Osoby z dużą otyłością, stosując jedynie dietę „połowy talerza” chudły miesięcznie od 1 do 3 kg. Panie i panowie z niewielką nadwagą gubili nawet 5 kg w 4 tygodnie. Lekarze na całym świecie okrzyknęli tę dietę jako najbardziej polecaną, chociaż dostrzegają w niej pewną pułapkę. Duża ilości jarzyn w naszym codziennym menu może być niebezpieczna, jeśli na talerzu będą znajdować się warzywa „sztucznie pędzone”, chronione pestycydami przed szkodnikami i konserwowane chemicznie. Czy mamy wystarczający wybór „zdrowych” warzyw, by w lutym zastosować zasadę połowy talerza?


Zajrzyjmy na stragany

Znajdziemy tam wiele warzyw, które z powodzeniem dadzą się wykorzystać w diecie odchudzającej. Kilka z nich zasługuje wręcz na dietetycznego Oscara. Na pierwszym miejscu należałoby postawić seler korzeniowy. Plasterek tego warzywa spokojnie może konkurować z drogimi zestawami witamin i minerałów z aptecznych zasobów. W Polsce jest on uprawiany bez nadmiaru chemii. Jego bulwa jest bogata w węglowodany złożone i błonnik. Po zjedzeniu jednego średniej wielkości selera głód zaniknie na kilka godzin. Warto więc wykorzystywać go jak najczęściej. A możliwości jest wiele. Na śniadanie można kromki chleba zastąpić plasterkami tego warzywa. W ten prosty sposób wypełnimy zasadę, by połowa porcji była skomponowana z warzyw.


Kanapka z selera

Obrany seler pokrój na półcentymetrowe plastry, podsmaż na patelni grillowej (lub opiecz w piekarniku pod grillem), posmaruj niewielką ilością musztardy. Na każdym plastrze ułóż plasterek chudej szynki, listek sałaty, plasterek pomidora i posyp siekaną pietruszką. W innej wersji: na plasterkach selera posmarowanych musztardą ułóż plasterki sera i zapiecz.

Zastąpienie pieczywa selerem sprawi, że kanapki będą o połowę mniej kaloryczne od tradycyjnych kanapek. Jeśli nie mamy czasu na to, by rano stać przy patelni, można wieczorem obraną bulwę ugotować na parze na półtwardo (około 7 minut) i pozostawić ją w lodówce. Rano wystarczy ukroić „kromkę” warzywa i w kilka sekund danie gotowe.
Na obiad lub kolację można zjeść sałatkę selerową.


Sałatka selerowa

Zetrzyj obrany seler na tarce o dużych oczkach, dodaj kilka pokruszonych orzechów włoskich. Przygotuj sos: do szklanki chudego jogurtu dodaj 1 łyżeczkę musztardy i 2 łyżki majonezu. Sosem zalej warzywo. Dopraw solą i pieprzem.

Wspaniały smak ma seler gotowany na parze. Wymieszany z sosem z jogurtu i doprawiony czosnkiem i przyprawą curry będzie wykwintnym dodatkiem do ryb lub drobiu. Innym warzywem, które powinno znaleźć się na połowie talerza osoby odchudzającej się, jest cebula. Zjadana w dużych ilościach obniża poziom cholesterolu lepiej niż drogie leki. Jest skarbnicą witamin i chroni nas przed wirusami i bakteriami. No i jeszcze jedna zaleta cebuli – świetnie wzmacnia włosy i paznokcie, ponieważ zawiera sporo siarki.

Polska cebula jest wyjątkowo ceniona na świecie z powodu smaku. Duże znaczenie ma również to, że nasi ogrodnicy nadal stosują naturalne metody uprawy. Tradycyjnie cebula jest smażona na tłuszczu i wiele osób uważa ją za ciężkostrawną. Nic bardziej mylnego! To nie cebula obciąża wątrobę, a tłuszcz użyty do jej przygotowania. Tymczasem cebulę można smażyć na… odrobinie wody.


Cebulka na jarzynkę

5 dużych obranych cebul pokrój na cienkie piórka. Na dno głębokiej patelni wlej ¼ szklanki wody, wrzuć cebulę, posyp solą i pieprzem, duś na małym ogniu pod szczelną pokrywką około 20 min. Odkryj patelnię, zwiększ ogień i odparuj wodę. Cebula powinna nabrać ciemnozłotego koloru.

Do takiej cebuli na jarzynkę można dodać sok i pomidory z puszki, chwilę pogotować i polać nią smażoną rybę. W innej wersji można podać ją ze smażoną (chudą!) kiełbasą. Po takim obiedzie długo będziemy czuć sytość.
Prawdziwym rarytasem jest cebula pieczona w piekarniku.


Cebula z piekarnika

Nieobrane cebule przekrój na pół, ułóż na blaszce, każdą posyp odrobiną soli, cukru pudru i skrop octem balsamicznym. Piecz około 30 min.

Trzecią „ważną” jarzyną jest nasza kapusta, szczególnie kiszona. Bogata w witaminy i minerały działa cuda w przewodzie pokarmowym, chroniąc przed wrzodami i regulując dobrą florę bakteryjną. Jeśli przygotujemy kapustę z grzybami, z minimalnym dodatkiem tłuszczu, możemy zawinąć ją w naleśniki i zabrać do pracy. Na zimno jest jeszcze lepsza niż na gorąco. Jeśli chcemy bezboleśnie zrzucić parę zbędnych kilogramów za pomocą zwiększonej ilości warzyw, warto naleśniki czy pieczywo zastąpić liśćmi kapusty. Wystarczy zanurzyć je na 1 minutę we wrzątku i ostudzić. Farsz przygotowujemy z twarożku, wymieszanego z cebulką i ogórkiem lub z mielonego pieczonego mięsa drobiowego wymieszanego z posiekanymi pieczarkami. Można też wykorzystać rybki z puszki z dodatkiem tartej marchewki. Farsz nakładamy na liście kapusty i zwijamy tak jak naleśnik.

W zimie doskonałym źródłem zdrowych warzyw są mrożonki. Przetwórnie używają tylko najlepszych jarzyn, które mrożą bezpośrednio po zbiorze z pola. Często więc mają one więcej witamin niż warzywa, które przez kilka dni leżą na straganie. Mieszanki warzywne można w ciągu paru minut przygotować na obiad, wystarczy rozmrozić je, wsypać na patelnię, dodać kilka kawałków piersi z kurczaka i ugotowany ryż. Warzywa zdadzą również egzamin w przypadku osób, które mają tendencję do częstego sięgania po małe przekąski.


Orzeszki z cieczerzycy

Ciecierzycę zalać wodą i odstawić na 12 godz. Odcedzić, posypać pieprzem, solą i czerwoną papryką lub innymi, ulubionymi przyprawami i podpiekać w piekarniku nagrzanym do 150 st. C przez około 35 min. Nasiona powinny być nie za miękkie – mają stawiać zębom lekki opór (tak jak orzechy). W innej wersji tej potrawy można namoczone ziarna ugotować na wpół miękko i dopiero wtedy doprawiać przyprawami.


Zajrzyjmy do apteki

Każda dieta wymaga pewnych wyrzeczeń i silnej woli. Warto więc sięgnąć po preparaty, które ułatwią nam zadanie. Przy diecie tak skomponowanej nie ma potrzeby zażywania witamin. W wielu przypadkach okażą się też zbędne leki obniżające poziom cholesterolu czy ciśnienia. Warto natomiast ułatwić sobie panowanie nad nadmiernym apetytem. Tę rolę doskonale spełni ocet jabłkowy, rozcieńczony wodą i wypijany przed każdym posiłkiem. Przyspiesza on przemianę materii i zmniejsza głód. Jeśli nie mamy ochoty na picie octu, można poszukać w aptekach ocet w kapsułkach, który dodatkowo ma także wyciąg z zielonej herbaty oraz morszczyn. Taka kompozycja skutecznie zwiększa przemianę materii.

Są też na rynku preparaty ziołowe, które pomagają w zmniejszeniu łaknienia. Aby ułatwić odchudzanie, można też sięgnąć po preparaty, które przyspieszają wydalanie wody z organizmu. „Osuszenie” tkanek zmniejsza obwód bioder czy ud, choć komórki tłuszczowe pozostają bez zmian. Łatwiej jednak wytrzymać rygory diety, jeśli widzi się rezultaty. Odwadniająco działają niektóre zioła, np. pokrzywa czy skrzyp. Istnieją też specjalne kompozycje ziół i minerałów zamknięte w wygodnych kapsułkach.

Autor: Barbara Hołub

Komentarze