Lokalne smaki

Znany i lubiany kucharz, który dał się poznać jako miłośnik rodzimych produktów i propagator polskiej kuchni. W lokalnych smakach chce rozkochać także innych Polaków. Z Tomaszem Jakubiakiem rozmawia Anna Komorowska.

Na rynku pojawiła się książka kucharska z pana przepisami – „Z miłości do lokalności”. Cudze chwalimy, swego nie znamy?

Niestety, właśnie tak to wciąż wygląda, choć w ostatnich latach widać naprawdę sporą poprawę. Obwiniam o to tylko i wyłącznie nas samych i nasze rozleniwienie. Przy obecnym trybie i tempie życia trudno znaleźć czas na „rozpoznawanie” rynku lokalnych produktów. Mam jednak nadzieję, że moja książka sprawi, że trochę inaczej na to wszystko spojrzymy, uwierzymy, że naprawdę warto. Historiami w książce, bo już nawet nie samymi przepisami, chciałem przekonać czytelników do odkrywania tego, co często mają dosłownie za płotem.

Z wielu rodzimych bogactw nie zdajemy sobie sprawy. Dzięki programowi „Jakubiak lokalnie” dowiedziałam się na przykład, że Polska jest piątym producentem kawioru na świecie, i to takiego najlepszej jakości, którego cena powala.

A że jesteśmy producentami strusiego mięsa? Pomyślałaby pani? Albo że mamy wielką hodowlę grzybów shitake? Właśnie to mnie tak kręci w tym, co robię! Dosłownie każdy dzień spędzony na planie jest dla nas lekcją i niesamowitym doświadczeniem. Cała ekipa potem żyje tym tygodniami… Zachwycamy się obcymi produktami, a tymczasem tuż pod nosem mamy wiele powodów do dumy.

Jakie lokalne „dobra” znalazły się we wspomnianej książce?

Pojawiła się już wspomniana Strusia Kraina. Jest historia chrzanu, która urzekła mnie od pierwszego zdania wypowiedzianego przez właścicielkę. Jest pstrąg z pustelni albo sławna już w Polsce „pijana koza” (szczegóły w książce). Nie zabrakło też rodziny Nowickich czy niezwykłej historii piekarni Piwońskich. Zapewniam, że każda z tych opowieści porwie czytelników. (śmiech)

Czytelnicy znajdą w książce 70 przepisów na nowoczesne dania z tradycyjnych polskich składników. Czyli takich, które znajdziemy w każdym sklepie czy na bazarku?

I tu, i tu, choć ja oczywiście zachęcam do bazarku… Jednak coraz więcej sieci zaopatruje się w produkty od polskich dostawców i bardzo się tym szczyci, co mnie cieszy. Czekam na półkę „lokalne produkty”, skoro mamy już produkty orientalne, bio czy fit. Właściciele sieci sami by się wówczas zdziwili, jak duże byłoby zainteresowanie. Polacy są bardzo dumni ze swoich obyczajów i kultury, i jestem pewien, że jeśli tylko zadbamy o odpowiednią promocję, chętniej sięgną po „swoje” na sklepowej półce.

Zachęca pan do kupowania produktów prosto od rolnika. Tylko gdzie takich szukać?

W dużych miastach właśnie na bazarach, a w małych… w małych ludzie są prawdziwymi szczęściarzami, bo wystarczy, że popytają i zaraz znajdą kogoś, od kogo będą mogli kupować owoce, warzywa, a nawet mięso.

W swojej kuchni stawia pan na sezonowość. Co warto jeść w listopadzie i w grudniu?

To najlepszy czas na dynię, buraki, jarmuż, kapustę, brukselkę, fenkuł, kalafior… Wszystko to, co daje nam energię i ciepło, kiedy na dworze zaczyna być zimno. Oczywiście obecnie każde z tych warzyw jest dostępne przez cały rok, ale to teraz jest na nie najlepszy okres.

Dzieci to najbardziej wymagający krytycy kulinarni. Jak ugotować coś z pietruszki czy buraka, żeby dziecko zjadło to ze smakiem?

Trzeba kombinować, łatwo nie jest, ale się da! Ostatnio na pokazach zademonstrowałem rodzicom dwa sposoby na przemycenie dzieciom prawdziwej bomby zdrowotnej – koktajlu z jarmużu lub koktajlu kakaowego na mleku sojowym. Koktajl z jarmużu przygotowuję z sokiem z limonki z miodem… Proszę mi wierzyć, dzieciaki wariują, jak to piją! Dodaję do niego jeszcze awokado i szpinak. Wystarczy pomyśleć, jaki smak twoje dziecko lubi najbardziej, i gotowe! (śmiech)

Od czego najlepiej zacząć swoją przygodę z gotowaniem?

Od odłożenia stresu na bok, od zmniejszenia oczekiwań w stosunku do samego siebie. Właśnie „napinanie się” jest najgorsze. Wszyscy dziś gotują, to ja też muszę. Nic bardziej mylnego! Nie musisz, jeśli naprawdę tego nie czujesz, ale jeśli już chcesz zacząć przygodę z gotowaniem, dobrze się zastanów, co lubisz jeść, jakie dania są twoimi ulubionymi, i zacznij właśnie od nich. Weź książkę kucharską albo gotuj metodą prób i błędów. To wtedy powstają najlepsze rodzinne przepisy!

Czy z przepisami zawartymi w pańskiej książce poradzi sobie kucharz amator? Czy ktoś poza panem sprawdził je, zanim trafiły do książki?

Oczywiście, każde danie jest sprawdzane – przede wszystkim ktoś musi sprawdzić, czy są jadalne. (śmiech) Przepisy są bardzo proste, przejrzyste, łatwo przyswajalne. Nie ma tam żadnych trudnych rzeczy, każdy da sobie radę.

W pana poprzedniej książce, „Jakubiak lokalnie”, wszystkie składniki odmierzane były za pomocą kieliszka, łyżki, szklanki, szczypty. Czy tak jest również w książce „Z miłości do lokalności”?

Oczywiście, że tak. Nie może być inaczej, bo ja sam, gotując, nie posługuję się gramaturami. (śmiech) Tak jak powiedziałem wcześniej, to ma być książka dla każdego! Nawet dla dziecka, które chce ugotować rodzicom obiad! W ten sposób, podając ilości składników za pomocą łyżki, szklanki czy szczypty, sprawiamy, że przepis od razu wydaje się prostszy do wykonania.


Tomasz Jakubiak

Kucharz i dziennikarz kulinarny, felietonista i gospodarz programów „Jakubiak – z miłości do lokalności”, „Jakubiak lokalnie”, „Jakubiak w sezonie” w telewizji Kuchnia+. Jako ekspert kulinarny gościł w „Dzień Dobry TVN”, „Pytaniu na śniadanie”, prowadził audycje radiowe w Antyradiu i Programie 4 Polskiego Radia. Gotowaniem fascynuje się od najmłodszych lat. To jego żywioł, miłość i pasja. Jest jednym z niewielu kucharzy w Polsce, którzy promują polską kuchnię i polskich producentów. Ceniony szef kuchni, trener i juror konkursów kulinarnych.

Autor: Anna Komorowska, fot. Tamara Pieńko

Komentarze