Leki z automatu

Czy niebawem będziemy mogli kupować leki na receptę, tak jak batoniki, chipsy i coca -colę w automacie na dworcu? W Wielkiej Brytanii sieć supermarketów Sainsbury`s wykonała już pierwszy krok w tym kierunku. W dwóch punktach od lipca br. działają maszyny wydające leki na receptę. Czy pomysł przyjmie się także w Polsce?

Na razie jest to program pilotażowy. Dwa pierwsze „lekomaty” zostały ustawione w supermarketach Sainsbury`s w hrabstwie Sussex – w miejscowościach Haywards Heath oraz West Green. Podstawowym założeniem projektu jest wyeliminowanie kolejek z procesu wydawania medykamentów. W jaki sposób to działa?

- Klienci, którzy zdecydowali się na używanie tego rodzaju serwisu muszą najpierw się zarejestrować i uzyskać unikalny identyfikator oraz kod PIN – wyjaśnia Thomas Knorpp, menadżer ds. mediów cyfrowych sieci Sainsbury`s. – Po zakończeniu procesu rejestracji, maszyny są bardzo proste w użyciu.

Pierwszy krok, to zalogowanie się, następnie należy zdeponować receptę umieszczoną w kopercie. Dalej trzeba postępować zgodnie ze wskazówkami wyświetlanymi na ekranie. W końcu maszyna poinformuje pacjenta, za ile czasu może zgłosić się po odbiór lekarstwa. Dokładny czas zostanie wydrukowany na rachunku razem z innymi istotnymi detalami całej operacji. Odpowiednie medykamenty są umieszczanie w automacie, po uprzednim sprawdzeniu recept przez wykwalifikowanego farmaceutę. Po upływie wskazanego czasu pacjent wraca i po ponownym zalogowaniu może lekarstwa odebrać wraz z zaleceniami odnośnie ich przyjmowania. Proste.

- Używam automatu do realizowania moich comiesięcznych recept. Za pierwszym razem cała operacja wydawała się dość niecodzienna – przyznał w wypowiedzi dla serwisu informacyjnego BBC Roy Swift, jeden z klientów supermarketu. – Później było już to dla mnie bardzo proste.

- Automaty zostały bardzo pozytywnie odebrane przez naszych klientów, śmiało można powiedzieć, że znacznie powyżej naszych oczekiwań. Nie spodziewaliśmy się, że używać ich będą np. osoby starsze, po 60 roku życia – dodaje Thomas Knorpp.


Bez kontaktu z farmaceutą

„Lekomat” jest w stanie pomieścić 450 opakowań leków. Każda umieszczona wewnątrz paczka opatrzona jest kodem kreskowym, który jest odczytywany przez maszynę. W ten sposób eliminuje się ryzyko pomyłki. Okazuje się jednak, że nie wszystkim podoba się innowacyjny pomysł. Nieprzychylnym okiem na mechanizację procesu dystrybucji leków patrzą lekarze pierwszego kontaktu.

- Wydawanie leków to nie jest tylko przestawianie pudełek. Pacjent nie wie, czy są jakieś pytania, które podczas sprzedaży leków powinny być zadane. Farmaceuta nie spotyka pacjenta, więc nie wie również, na co powinien zwrócić uwagę – wyjaśnia dr Laurence Buckman, przewodniczący British Medical Association GP Committee (Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego Lekarzy Rodzinnych). – Po to farmaceuci przeszli profesjonalne szkolenia, aby zauważać istotne szczegóły w kontakcie z pacjentem. Wydawanie leków nie może być bezpieczne, jeśli nie było kontaktu pacjent – farmaceuta. Przecież ludzie nie zdają sobie sprawy z rzeczy oczywistych dla aptekarzy – jak np. że niektórych leków nie można łączyć z innymi bądź należy przy ich używaniu szczególnie uważać na dietę. Przecież maszyna tego nie powie.

Sceptycznie do całego projektu podchodzą również aptekarze. Oficjalne stanowisko Narodowego Stowarzyszenia Farmaceutów jest jednoznaczne: „Lekomaty” są pewnym ułatwieniem, ale nie mogą stanowić substytutu dla pełnej usługi oferowanej przez wykwalifikowanych farmaceutów. Wydawanie leków jest oczywiście podstawą naszej pracy, lecz to tylko część oferowanego serwisu, w którym zawierają się również testy medyczne, przeglądy zdrowotne, jak również porady dotyczące stylu życia. We wspomnianych przypadkach kontakt twarzą w twarz jest niezbędny”.


Zdecydują pacjenci

Mimo wszystko, przedstawiciele Sainsbury`s gwarantują, że używanie automatów jest w pełni bezpiecznym sposobem zaopatrywania klientów w przepisywane leki.

- Jeśli nasi klienci mają jakieś wątpliwości i czują taką potrzebę, mogą oczywiście porozmawiać z farmaceutą – zaznacza Knorpp. Niewykluczone, że już za rok „lekomaty” będzie można spotkać w dziesiątkach sklepów Sainsbury`s na terenie całej Wielkiej Brytanii. Decyzja nie należy jednak w tym przypadku tylko do zarządu sieci supermarketów, lecz w większej mierze do klientów. - Na razie testujemy te maszyny. Po zakończeniu programu pilotażowego, przed podjęciem decyzji o rozpowszechnieniu tego sposobu wydawania leków, ocenimy odzew ze strony naszych klientów – tłumaczy Thomas Knorpp.


Wideofony

Pharma Trust, amerykańska firma produkująca automaty do wydawania leków, ma w swojej ofercie jeszcze jeden rodzaj „lekomatów”. Są większe i bardziej pojemne od tych ustawionych w aptekach Sainsbury`s. Poza tym przed wydaniem leków wymagane jest połączenie z farmaceutą za pomocą… wideofonu. Automat jest wyposażony w kilka kamer – jedna do kontaktu farmaceuty z pacjentem, kolejna – do sfotografowania recepty i przekazania jej natychmiast do komputera dyżurującego aptekarza. Na tej podstawie może nastąpić wydanie przepisanych medykamentów. Poza tym, przed wydaniem leków, pacjent powinien potwierdzić tożsamość za pomocą dokumentu z fotografią i zapłacić za leki, gotówką bądź kartą kredytową – maszyna przyjmuje obie formy. Dopiero wtedy farmaceuta zezwoli maszynie na wydanie przepisanych specyfików. Automat może pomieścić nawet 1800 opakowań różnego rodzaju leków. Jak na razie, tego rodzaju automaty nie pracują na terenie Wielkiej Brytanii.

Niebawem ma się to jednak zmienić. W nowym roku rozpocznie się bowiem kolejny program pilotażowy, tym razem w szpitalach, m.in. w miejscowości Sunderland. Władze szpitali uważają to za dobre rozwiązanie z ekonomicznego punktu widzenia. W „cichych” godzinach, rano, czy wieczorami, można ograniczyć liczbę przygotowujących leki do wydania dyspenserów (brytyjski odpowiednik technika) do niezbędnego minimum. Z drugiej strony zaznaczają jednak, że nie chodzi tutaj o wyeliminowanie ludzi z procesu sprzedaży medykamentów, lecz uzupełnienie dotychczasowego serwisu. Biorąc pod uwagę problemy kadrowe i brak na rynku pracy wykwalifikowanego personelu farmaceutycznego, takie rozwiązanie ma sens.


Elektroniczny farmaceuta dla wsi

Brytyjskie prawo dopuszcza stosowanie tego rodzaju maszyn jedynie w szpitalach i ośrodkach zdrowia. Zarząd Pharma Trust liczy jednak na złagodzenie przepisów, co pozwoliłoby na umieszczenie „wideomatów” w centrach handlowych oraz w mniejszych miejscowościach, gdzie nie ma aptek i dostęp mieszkańców do leków jest utrudniony.

Pozostaje jednak pytanie, czy automaty nie będą łatwym kąskiem dla złodziei i osób, które nie powinny mieć dostępu do leków? Przedstawiciele Pharma Trust zapewniają, że ich produkt jest „złodziejoodporny”: - Urządzenie waży ponad 2000 kg, jest wykonane z litej stali i jest monitorowane za pomocą kamer zarówno wewnątrz, jak i z zewnątrz. Sforsowanie zabezpieczeń jest niemal niemożliwe.

Koszt zainstalowania takiej maszyny to 50 tys. funtów brytyjskich, czyli ok. 235 tys. zł.


A w Polsce?

Wprowadzenie tego pomysłu w życie na razie nam nie grozi. Przepisy mówią jasno: pacjent, który kupuje lek w aptece, ma mieć kontakt z farmaceutą, by móc zapytać go np. o to, czy specyfik nie powoduje senności i innych działań niepożądanych.

Anna Lignar dyrektor Departamentu Nadzoru z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego : Zgodnie z art. 68 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. — Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2008 r., nr 45, poz. 271, z późn. zm.) obrót detaliczny produktami leczniczymi prowadzony jest w aptekach ogólnodostępnych, z zastrzeżeniem przepisów ust. 2, art. 70 ust. 1 art. 71 ust. l. Należy tu wskazać, iż przepisy w/w ustawy nie przewidują możliwości dokonywania obrotu produktami leczniczymi za pośrednictwem maszyn (automatów vendingowych).

Zważywszy dodatkowo na treść zapisu art. 65 ust 1 ustawy — Prawo farmaceutyczne, który stanowi iż „obrót produktami leczniczym może być prowadzony tylko na zasadach określonych w ustawie”, należy stwierdzić, że sprzedaż leków za pośrednictwem automatów vendingowych jest niezgodna z obecnie obowiązującym prawem. Po potwierdzeniu informacji dotyczących „lekomatów” w Wielkiej Brytanii przez Angielską Izbę Aptekarską ( RPSGB), uprzejmie informuję, że w procesie dyspensacji leków będzie nadal niezbędny farmaceuta. Dyspensowane i klinicznie sprawdzone produkty lecznicze będą pakowane do torebek i odkładane na półkę. Następnie po wprowadzaniu specjalnego pinu będą one mogły być odebrane z maszyny znajdującej się na zewnątrz apteki przez pacjenta w godzinach gdy apteka będzie nieczynna. Dodatkową możliwością maszyny będzie opcja odebrania samej recepty zabranie jej do innej apteki otwartej w godzinach późniejszych.

Powyższy tryb sprzedaży nie jest wiec sprzedażą vendingową, a jest jedynie formą specyficznego depozytu stosowanego przy dyspensowaniu leków i jest to projekt w całości zainicjowany, prowadzony i sponsorowany przez jedną z prywatnych firm zajmującą się handlem żywnością posiadającą na terenie swoich sklepów apteki, mający w jej przekonaniu oszczędzić czas farmaceutów do prowadzenia konsultacji z pacjentami. Trend ten nie cieszy się popularnością wśród farmaceutów oraz pacjentów, którzy nie wyobrażają sobie braku rozmowy z farmaceutą mającej miejsca przy wydaniu leków.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze