Lek na fałszywe leki

Problem podrabianych medykamentów dotyczy nie tylko krajów Trzeciego Świata, lecz coraz częściej państw cywilizacji zachodniej. Jeśli prace grupy szwedzkich i brytyjskich naukowców przyniosą pożądane rezultaty, świat zyska doskonały oręż do walki z tym wyjątkowo szkodliwym zjawiskiem.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rynek farmaceutyczny w coraz większym stopniu zalewany jest podrabianymi lekami. W przypadku fałszerstwa markowych butów, banknotów czy dokumentów konsekwencje można przeliczyć na pieniądze i odczuć głównie na gruncie finansowym. Podrabiane leki, w najlepszym wypadku, nie przyniosą pożądanych rezultatów, a w najgorszym mogą okazać się śmiertelne dla przyjmujących je pacjentów.

Wystarczy przeczytać szacunkowe dane WHO, aby dowiedzieć się, z jak dużym problemem mamy do czynienia. Ocenia się, że w krajach rozwiniętych fałszywki stanowią ponad 1 proc. dostępnych na rynku leków. Jeżeli jednak spojrzymy na problem globalnie, okaże się, że wartość ta wzrośnie aż do 10 proc. Przerażający jest jednak fakt, że w niektórych państwach rozwijających się, gdzie społeczeństwa dziesiątkowane są przez uleczalną malarię, potrzeby rynkowe są potężne, a nadzór właściwie nie istnieje – przestępcy mają znacznie szersze możliwości i potrafią zagarnąć aż jedną trzecią całego rynku.

W Afryce sytuacja jest niezwykle poważna. Aż połowa sprzedawanych tam leków przeciw malarii może być nieefektywna lub nawet szkodliwa dla zdrowia. Roczne obroty podrobionymi medykamentami ocenia się na 100 miliardów dolarów amerykańskich. Kiedy finansowe zdrowie mafii ma się coraz lepiej, społeczne straty zdrowotne są niepoliczalne.


Viagra on line

Fakt, podróbki leków trafiają najczęściej do krajów Trzeciego Świata. Myli się jednak ten, kto twierdzi, że problem ten nie dotyczy państw rozwiniętych. Przykładem może być jedna z największych tego typu afer w Wielkiej Brytanii. Trzy lata temu do aptek trafiło 70 tys. opakowań sfałszowanych leków. Były to: Casodex (na raka prostaty), Plavix (stosowany przy wylewach i chorobach serca) oraz Zyprexa (podawana przy schizofrenii), czyli leki decydujące o życiu lub śmierci. Udało się wycofać z aptecznych półek 40 tys. opakowań. Reszta najprawdopodobniej trafiła do pacjentów. Była to oczywista porażka bardzo restrykcyjnego systemu kontroli. Czy możemy być zatem bezpieczni? Niezupełnie.

Prawdopodobnie nie istnieje użytkownik internetu, który choć raz w życiu nie zetknął się ze spamem reklamującym sprzedaż on line środków takich jak: viagra, cialis, prozac, pigułek odchudzających lub wspomagających przyśpieszony przyrost masy mięśniowej. Co gorsze, wielu prawdopodobnie skorzystało z możliwości okazyjnego zakupu. WHO przestrzega przed takimi okazjami, ponieważ jest to najprostsza droga do nabycia podróbek – ponad 50 proc. farmaceutycznego spamu to oferty z fałszywkami, których zażycie w najlepszym wypadku może zakończyć się niepowodzeniem w sypialni. Mafiosi nie przebierają bowiem w środkach i podróbki mogą być wykonane z czegokolwiek, co łatwo da się uformować w kształt pigułki. Zdarzały się przypadki, kiedy głównym budulcem „leków” była trutka na gryzonie.


Wykrywacz podróbek

Wyśledzenie producentów oraz kanałów przemytu podrabianych leków jest bardzo trudne. Prawdopodobnie większość kontrabandy pochodzi z Chin oraz Indii. Kiedy przemyt narkotyków zagrożony jest karami wieloletniego więzienia, przerzut sfałszowanych farmaceutyków w wielu państwach niesie stosunkowo niewielkie, głównie finansowe konsekwencje. Dlatego też, aby skutecznie zwalczać to zjawisko, potrzebne są – z jednej strony – rozwiązania prawne, z drugiej – techniczne, pozwalające na łatwe rozpoznanie, czy dany produkt został podrobiony czy też nie. Jest nadzieja, że niebawem świat dostanie do ręki broń przeciw fałszerzom leków – system, który pozwoli na wykrycie podróbek. Pracują nad nim dwa zespoły – jeden w King`s College w Londynie, drugi na uniwersytecie w Lund w Szwecji. Szwedzi odpowiadają za wyliczenia matematyczne, Brytyjczycy za część doświadczalną projektu.


Atomowy rezonans magnetyczny

Prototypowe urządzenie przypominać będzie niewielką walizkę, do której farmaceuta będzie mógł włożyć leki, uruchomić system i po minucie stwierdzić, czy poddane badaniu pigułki zostały sfałszowane lub nie. Cały projekt opiera się na atomowym rezonansie magnetycznym, który był już wykorzystywany m.in. do wykrywania bomb na londyńskim lotnisku. W dużym uproszczeniu działanie systemu wygląda następująco: urządzenie emituje sygnał, który na zasadzie rezonansu jest odbijany przez daną substancję chemiczną w unikalny dla niej sposób. Problem w tym, że powracający sygnał jest bardzo słaby. Jednak naukowcy poradzili sobie z tym problemem i opracowali system, który może wychwycić również bardzo słabe sygnały i rozpoznać je. Co więcej, unikalny sygnał zależny jest od wiązań między atomami testowanej substancji, dzięki czemu możliwe jest wykazanie zanieczyszczeń w zastosowanym składniku oraz ewentualnych uchybień przy jego produkcji.

– Technologia opiera się na nieszkodliwych falach radiowych, które badają strukturę chemiczną materiałów stałych – wyjaśnia dr Kaspar Althoefer z londyńskiego King`s College. – Emitowany przez substancje chemiczne sygnał może zostać wykryty przez karton, szkło, a nawet drewno. Dzięki temu test może odbyć się bez wyjmowania leków z opakowań. Jeśli okaże się, że dany specyfik zawiera właściwy składnik aktywny we właściwych proporcjach, nieuszkodzony może trafić do klinik, szpitali, na półki aptek lub bezpośrednio do pacjenta.

– Wykorzystanie tej technologii niesie wiele korzyści: jest prosta i niedroga. Jeśli nasze badania przyniosą pożądane rezultaty, nie powinno być problemu z wykorzystaniem urządzeń w krajach rozwijających się, gdzie problem podrabianych leków jest największy – tłumaczy profesor Andreas Jakobsson z uniwersytetu w Lund. Prototyp ma być gotowy w ciągu dwóch lat.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze