Leczenie szyte na miarę

Z doc. dr hab. Krzysztofem Krzemienieckim, kierownikiem Zakładu Chemioterapii w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie rozmawia Ewa Łuszczuk

Wielu pacjentów nowotwór traktuje jak wyrok. Lekarze przekonują, że to nieprawda. Twierdzą, że rak to choroba, jak każda, można ją wyleczyć lub opanować. Jednak rezultat zależy nie tylko od możliwości współczesnej medycyny.


- Co sprzyja skutecznemu leczeniu nowotworów?


- Przede wszystkim, co powtarzamy od lat, wczesne zgłoszenie się do lekarza. Im wcześniej pojawi się pacjent, tym lepsza prognoza. Przy I i II etapie rozwoju raka można swobodniej wybierać metodę leczenia i częściej uzyskać pełne wyleczenie. Przy etapie III i IV wybór jest ograniczony, walka z chorobą trudniejsza, a bywa, że przegrana. W zachodnich krajach Unii Europejskiej większość pacjentów zgłasza się do lekarza na początku choroby. U nas na jej przedostatnim lub ostatnim etapie. W Polsce, niestety, nie wszędzie jest łatwy dostęp do specjalistycznych ośrodków. Dlatego tak wielkie znaczenie ma świadomość pacjenta - by zgłaszać się do lekarza przy nawet niewielkich, niepokojących objawach. Obecnie w Polsce udaje się wyleczyć ok. 50 proc. pacjentów onkologicznych.

To trochę lepiej niż było, ale wciąż poniżej możliwości, jakimi dysponujemy. Największy postęp widać w leczeniu raka piersi. Ma to związek z akcją bezpłatnych badań mammograficznych. Ale niestety, ciągle za mało kobiet z nich korzysta. Podobnie jak z badań cytologicznych.


- Dlaczego?


- Sądzę, że to brak wiedzy, ale też lęk przed diagnozą. Jednak w niektórych przypadkach to po prostu lekceważenie zdrowia. Bardziej dba się o mieszkanie, samochód, pieska. No, a skutki bywają opłakane. Tymczasem np. w Szwecji udało się obniżyć wskaźnik umieralności z powodu raka piersi o 20 proc., tylko że tam na badania przesiewowe zgłasza się ok. 70 proc. kobiet. Niemal nie występuje u nich inwazyjny rak szyjki macicy. Bywa, że szwedzcy lekarze zaawansowane przypadki tej choroby oglądają dopiero w Polsce.


- Wszyscy śledzimy wiadomości o sposobach leczenia raka i liczymy na jakiś przełom, uniwersalny lek.


- Uniwersalnego leku nie ma. Przełomu też nie. Ale ciągle przybywa wiedzy, jak walczyć z różnymi rodzajami nowotworów. Podczas ogólnoświatowego zjazdu lekarzy i naukowców w Orlando, który organizuje co roku Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej przedstawiono kilka przykładów udanej terapii pewnych rodzajów nowotworów, jednak mottem spotkania była personalizacja walki z rakiem, czyli potrzeba doboru indywidualnego leczenia do każdego pacjenta i jego choroby. Takie podejście zapoczątkowały tzw. terapie celowane, stanowiące zdecydowaną nowość w walce z chorobą. Polegają one na tym, że niszczy się tylko komórki nowotworu, bez szkody dla otaczających je tkanek.


- Czy w Polsce też się je stosuje?

- Oczywiście. Już kilka lat temu, upraszczając angielską terminologię, mówiliśmy o…„krawiectwie w onkologii”. Wiem, że to dziwnie brzmi. Ale rzecz w tym, by leczenie było tak dopasowane do pacjenta, jak garnitur szyty na miarę. Taki dobór nie zawsze jest prosty i bywa, że irytuje chorego. Może bowiem oznaczać kolejne badania bądź czekanie na wyniki. Niektórzy pacjenci nie rozumieją, dlaczego mają być leczeni inaczej niż chorzy z taką samą diagnozą.
Czasem jest to zabieg chirurgiczny, czasem także po nim chemio lub radioterapia. Ale bywa, że te dwie ostatnie terapie stosuje się łącznie u chorych z zaawansowanym nowotworem. W tych przypadkach szczególnie skrupulatnie dobiera się kurację. Bywa bowiem, że lek molekularny, popularnie nazywany celowanym, u jakiegoś pacjenta nie będzie działał ze względu na charakter jego własnych molekuł.


- Czy unowocześnione metody leczenia są skuteczne? A jeśli tak, to czy leków celowanych nie można stosować zamiast ingerencji chirurgicznej już przy I czy II etapie rozwoju raka?


- Wszystkie nowoczesne leki i metody stosowane w onkologii były przed wprowadzeniem dokładnie przebadane klinicznie. Skutecznością nie ustępują więc tradycyjnym, a są bezpieczniejsze i przyjazne dla organizmu. Niestety, nie mogą cofnąć zniszczeń spowodowanych przez zbyt późno rozpoznany nowotwór, ale wydłużają okres przeżycia pacjenta i poprawiają jego komfort. Pomysł, by leki celowane wprowadzić do walki z wczesnym nowotworem był na tyle kuszący, że zaczęto je badać pod tym kątem. Niestety, w wielu wypadkach nie sprawdził się. Preparaty te, wciąż zresztą udoskonalane, pozostają więc skuteczną bronią przeciwko bardziej zaawansowanej chorobie, no może z wyjątkiem raka piersi, gdzie stosuje się jeden z tych leków niejako zapobiegawczo w celu uniknięcia nawrotu choroby.


- Nad czym teraz pracują naukowcy?


- Ciekawe i dające nadzieję są prace nad wprowadzeniem tzw. podpisu genetycznego człowieka. Na tej podstawie będzie można stwierdzić aktywność poszczególnych genów, ich powiązania strukturalne. W oparciu o taką wiedzę da się przewidywać, jak i na co będzie pacjent chorował, a co ważniejsze, jakie metody terapii mogą być najbardziej skuteczne. Tego typu prace są zaawansowane w przypadku raka piersi. Dzięki temu wiemy o jego kilku podtypach i łatwiej jest dobrać dla nich terapię.


- Ostatnio dużo mówi się też o lekach generycznych. Podobno coraz częściej zastępują swoje pierwowzory, czyli leki innowacyjne. Co sądzą o tym onkolodzy?


- Nowoczesne leki generyczne, zanim trafiły do szpitali czy aptek zostały dokładnie przebadane i sprawdzone. Nie ma podstaw, by wątpić w ich jakość, skuteczność, czy bezpieczeństwo stosowania. Prawda, że co jakiś czas wybuchają na ten temat dyskusje. Istotne tak naprawdę jest jedno - leki generyczne są zdecydowanie tańsze od innowacyjnych. Różnica wynosi od 50 do nawet 80 proc. Tym samym pacjentów z reguły na nie stać, a szpital stosując leki generyczne oszczędza środki na ewentualny zakup innych leków innowacyjnych. Bywają bowiem sytuacje, gdy mogą pomóc tylko one. Z reguły są to preparaty drogie, ale skoro stanowią jedyny sposób ratowania życia, to trzeba zadbać o możliwość ich stosowania. Taką zasadę przyjęliśmy w onkologii.


- Programy indywidualnego leczenia, specyfiki dobierane do pacjentów, nowe leki, badania nad kolejnymi metodami walki z rakiem. Co można jeszcze dodać?


- Można mnożyć oczekiwania i marzenia. Ale ja odpowiem nietypowo. Podczas pobytów w USA miałem okazję obserwować amerykańskich pacjentów, ich stosunek do choroby. Tam nowotwór nie jest wstydliwie ukrywany, przemilczany. Mówi się o nim, jak o każdym innym schorzeniu bez skrępowania. Taki stosunek pacjenta do choroby jest bardzo ważny. O tym wiedzieliśmy zawsze. Ale dziś znaczenie tej postawy potwierdzają badania naukowe. Z chorobą wygrywa najczęściej ten, kto się jej nie poddaje. Chciałbym, by tę zasadę uznali za swoją pacjenci w Polsce.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Mi lekarz też zaproponował asamax, nie jestem pewna kosztów. Drogi lek?

  • 2016-03-31 gość

    jest skuteczna, ja biorę meslazynę i ten lek powstrzymuje powstanie zmian chorobowych, czyli nowotworu. W necie jest mnóstwo artykułów na ten temat.

  • 2016-03-31 gość

    Trzeba chodzić na badania, np. panie - do ginekologa. Tylko, że te ostatnie, jeśli nie biorą leków antykoncepcyjnych, zazwyczaj nie mają ku temu motywacji... czas to zmienić!