Lato przez cały rok

Na zagraniczne wakacje wydajemy już ponad miliard złotych rocznie. Jeździmy głównie do „ciepłych krajów”, szukając niezawodnej pogody, morskiej wody o temperaturze znacznie przekraczającej 20°C i egzotycznych krajobrazów. Ale to nie wszystko. Zagraniczna podróż to również sposób na oderwanie się od rzeczywistości i budowanie statusu społecznego.

Egzotyczne kraje od zawsze pobudzały wyobraźnię. Były dalekie i niedostępne, prawie zakazane. Dziś, w epoce tanich lotów, konkurencyjnych biur podróży i wyższego poziomu życia, wiele się w tym wymiarze zmieniło. Mimo że wcale nie są bliżej, to stały się znacznie bardziej dostępne. Liczba Polaków, którzy chociaż raz spędzili wakacje w Turcji, Tunezji czy Egipcie nie jest dokładnie znana, ale chyba każdy z nas przyzna, że obecnie nie jest to już nic nadzwyczajnego. Zmieniło się również to, że „ciepłe kraje” odwiedzamy przez cały rok, a nie tylko w dwa wakacyjne miesiące letnie. Co by nie mówić, temperatura w wielu miejscach w najgorętsze tygodnie lata jest dla większości mieszkańców naszej szerokości geograficznej po prostu nie do zniesienia. Biura podróży kuszą więc ofertami przez cały rok, również zimą. Dziś zamiast na narty do Szczyrku można się wybrać na narty wodne do Tajlandii. Trzeba mieć tylko nieco grubszy portfel.

Gorąca Europa

Lista najpopularniejszych kierunków w ostatnim czasie znacznie się zmieniła. Nie ma na niej już trzech wyżej wspomnianych państw. Jednak nasze serca i portfele wciąż zdobywają kraje basenu Morza Śródziemnego. Coraz częściej jeździmy również w dalsze strony. Do najchętniej odwiedzanych krajów należą Niemcy i Czechy, jednak tam jeździmy głównie na krótkie wypady – do Berlina, Drezna, Pragi czy w czeskie Sudety. Również takie kraje jak Wielka Brytania, Francja czy nawet Włochy i Hiszpania nie zawdzięczają swoich wysokich pozycji w rankingach wyłącznie wyjazdom urlopowym. Dla Polaków od lat zdecydowanie najpopularniejszym kierunkiem wakacyjnym jest Chorwacja. Dlaczego? Po pierwsze jest bardzo blisko. Mieszkańcy południowej Polski mogą bez specjalnego wysiłku dojechać nad Adriatyk w ciągu jednego dnia. Po drugie jest to kraj bardzo bliski nam kulturowo. Dominuje katolicyzm, a porozumieć się można nawet po polsku. Jednak mimo bliskości geograficznej i kulturowej Chorwacja jest dla Polaków państwem całkiem egzotycznym, ze śródziemnomorską kuchnią i starożytnymi zabytkami architektury. Do wyjazdu do Chorwacji zachęcają też umiarkowane ceny i bardzo zróżnicowana oferta noclegowa. A co zniechęca? Jednym z tych czynników jest... duża liczba Polaków. Coraz trudniej zabłysnąć w towarzystwie wakacjami w Chorwacji.

Popularnymi celami wakacyjnych podróży są inne europejskie kraje basenu Morza Śródziemnego – Włochy, Hiszpania, Grecja, a także coraz częściej niewielka Czarnogóra. Atuty każdego z nich są podobne – ciepłe morze, łagodny klimat i szczypta egzotyki. W każdym z tych krajów sezon turystyczny trwa dłużej niż nad polskim Bałtykiem. Przyzwyczajeni do niewysokich temperatur i chłodnej wody Polacy mogą wybrać się tam poza wysokim sezonem i liczyć na nieco niższe ceny. Jednak ci, którzy chcą upolować okazję w marcu czy nawet zimą, muszą pamiętać, że na kontynencie klimat jest mimo wszystko dość surowy. Co prawda zamiast śniegu pada zwykle deszcz, a temperatura tylko sporadycznie spada poniżej zera, jednak nie zmienia to faktu, że szybkiego przyjścia wiosny – podobnie jak późnego końca lata – należy szukać przede wszystkim na wyspach. Do tych o najłagodniejszym klimacie w Europie należą hiszpańska Majorka, grecka Kreta czy portugalska Madera położona już na otwartym oceanie. Ciepło właściwie przez cały rok jest również na Cyprze i Wyspach Kanaryjskich, tyle że geograficznie nie jest to już Europa. Każde z tych miejsc jest dostępne bez wizy, a nawet paszportu, wystarczy dowód osobisty. Można też liczyć nie tylko na ciekawe oferty last minute w biurach podróży, ale również tanie loty z kilku polskich miast.

Nie wszędzie bezpiecznie

Przed wyjazdem warto zapoznać się z ostrzeżeniami dla podróżnych wydawanymi przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych dostępnymi pod adresem www.msz.gov.pl. Nie należy ufać wyłącznie opiniom agenta czy nawet innych turystów. Komunikaty MSZ są aktualizowane na bieżąco. Obowiązują trzy stopnie ostrzeżeń: „ostrzegamy przed podróżą”, „nie podróżuj” oraz „opuść natychmiast”. Najwyższy stopień zagrożenia obowiązuje np. dla Syrii, Libii i Iraku. Drugi stopień ostrzeżenia jest ważny m.in. dla Tunezji, Egiptu (z wyjątkiem 5 kurortów nad Morzem Czerwonym) i południowo-wschodniej Turcji. Trzeci stopień zagrożenia to „ostrzegamy przed podróżą”. Ogłoszono go np. dla wschodniej Jerozolimy, egipskich kurortów na Morzem Czerwonym, Maroka, Tajlandii, Indonezji, reszty terytorium Turcji, a ostatnio dla coraz popularniejszej, również wśród polskich turystów, Gambii. Trzeci stopień ogłoszono po zamachach terrorystycznych nawet dla Francji. Dla pozostałych krajów albo nie wydano żadnych komunikatów, albo orzeczono zalecenie „Zachowaj zwykłą ostrożność”.

Egzotyka nie dla każdego

Po sprawdzeniu komunikatów dla podróżnych i zaszczepieniu się na tropikalne choroby można wybrać się w miejsca, które w folderach turystycznych reklamowane są jako prawdziwa egzotyka. Do dyspozycji mamy kilkadziesiąt krajów na pięciu kontynentach. Wakacje w Afryce to na szczęście nie tylko Egipt i Tunezja. Oprócz wspomnianej Gambii, która na świecie znana jest od wielu lat, ale w Polsce dopiero ostatnio zaczęła zdobywać popularność, biura turystyczne oferują wyjazdy do Senegalu, Kenii, Maroka, a także wczasy na Mauritiusie czy Seszelach. Jednak o ile 7 dni w Kenii czy Gambii można kupić za 3-4 tys. zł, afrykańskie wyspy są propozycją dla znacznie majętniejszych klientów i należą do czołówki najbardziej luksusowych kierunków wakacyjnych na świecie. Należą też do nich wyspy Polinezji, Karaiby i Malediwy. Wizyta w takich miejscach z pewnością świadczy o bogactwie lub wysokim limicie kredytowym podróżnego. Na Malediwach czy wyspach Polinezji Francuskiej trzeba się liczyć z wydatkiem 3 tys. zł na dzień, a nawet więcej. Bo nawet w krajach uchodzących za tańsze zawsze można znaleźć odpowiednio drogą ofertę. Trudno zaś o tańszą. Tu trzeba się nieźle nagimnastykować. Jednym ze sprytniejszych sposobów jest polowanie na oferty last minute – oczywiście z aktualną książeczką szczepień w spakowanej walizce, wiedzą o aktualnych wydarzeniach politycznych w każdym zakątku świata oraz kondycji finansowej touroperatora.

Autor: Marek Rokita

Komentarze