Kuchnia dla całej rodziny

Top modelka, mama dwójki dzieci (Julek – 7,5 roku i Kalina – 6 lat), psychodietetyk, pasjonatka jazdy konnej i... gotowania. Swoimi przepisami dzieli się w książce „Kuchnia dla całej rodziny” oraz na warsztatach kulinarnych, które prowadzi. Rozmowa z Kamilą Szczawińską.

Modelki raczej kojarzą mi się z niejedzeniem, a tu proszę, takie miłe zaskoczenie!

To, że modelki nie jedzą, jest najczęściej powielanym mitem. Zwykle jedzą mniej, chociaż też nie zawsze. Gdy byłam młodą dziewczyną, siedemnasto-, osiemnastoletnią, to próbowałam przytyć i nie byłam w stanie, a jadłam spore ilości jedzenia. Mam wiele koleżanek, które miały ten sam problem. Natomiast z wiekiem każda kobieta żeby być szczupłą, musi albo więcej trenować, by jeść tyle samo, albo troszkę zmniejszyć ilość jedzenia, żeby nie tyć. Ja należę do tej pierwszej grupy. Wśród modelek, tak jak wśród „normalnych” ludzi, są takie, które trenują i zdrowo się odżywiają, kilka takich, które się głodzą, oraz takie, które nic nie robią, a są naturalnie bardzo szczupłe i nie są w stanie przytyć. Nie warto generalizować.

Skąd się wzięło pani zamiłowanie do gotowania?

Chyba wyniosłam to z domu. Moja mama dużo gotowała. Zawsze były domowe obiady, a na święta tradycyjne potrawy, które do teraz same przygotowujemy. To po prostu tradycja, która w pewnym momencie zamieniła się w pasję.

Dla niektórych gotowanie to przykry obowiązek. Co zrobić, żeby przyniosło nam radość?

Nie traktuję gotowania jak przymusu. Ja po prostu lubię „kombinować” w kuchni, relaksuje mnie to. Niektórzy siadają i malują obrazy albo czytają książki. Dla mnie takim odprężeniem jest wymyślenie jakiegoś dania, próbowanie nowych smaków, sprawdzanie innych połączeń. Poza tym cieszy mnie też to, że swoimi potrawami sprawiam radość mojej rodzinie i przyjaciołom, którzy nie mogą się ich doczekać. Mimo że czerpię radość z gotowania, to czasami rzucę hasło: „dziś idziemy do restauracji”. Czasami mi się po ludzku nie chce, bo na przykład gotowałam przez sześć dni z rzędu.

Czy w pani książce „Kuchnia dla całej rodziny” znajdziemy dziecinnie proste przepisy, z którymi poradzi sobie także przeciętny kucharz lub kucharka?

Ta książka jest zbiorem samych prostych przepisów! Podzieliłam je na trzy kategorie: zupy, sałatki i koktajle. Wykonanie większości nie przekracza 10 minut. Ewentualnie zupy zajmują więcej czasu, bo dochodzi czas gotowania. Potem tylko się je blenduje i dodaje przyprawy czy zioła. Nie ma tu nic skomplikowanego.

Są to przepisy wegetariańskie. Czy do ich wykonania nie będziemy potrzebować jakichś wyszukanych, egzotycznych składników?

Zdarzają się, ale są to składniki dostępne we wszystkich dyskontach czy marketach. To np. marakuja albo liczi. Często po podsumowaniu kosztów okazuje się, że potrawy z tych „wyszukanych” składników kosztują mniej niż mięso czy ryby. Ludzie czasami barierę mają w głowie, mówią „ach, co za wymysł: nasiona chia, goji albo czarny ryż?!” – tymczasem można je już kupić praktycznie w każdym sklepie. Wystarczy się tylko trochę rozejrzeć po półkach. To nieraz taka blokada przed czymś, czego nie znamy albo do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Kiedyś sałatka kojarzyła się z dodatkiem do kotleta. W tej chwili sałatka jest osobnym daniem w menu. Mamy też nowe łączenia smaków, np. słonego ze słodkim. Do sałatki można dodać gruszkę, co nie dla wszystkich jest takie oczywiste.

A czy sałatką można się najeść?

To zależy, co będzie w tej sałatce. Jeśli będzie z jajkiem, awokado, smażoną cukinią i mieszanką sałat, z fajnym sosem i grzankami albo pieczonymi ziemniaczkami, to na pewno po jej zjedzeniu będziemy syci. My jemy także ryby, a moje dzieci jeszcze ekologiczny drób i głodni nie jesteśmy. Po wynikach krwi widzę, że nie mamy żadnych niedoborów, są bardzo dobre. Dlatego wiem, że ta dieta jest zbilansowana, różnorodna i na pewno działa.

Podpowie pani zdesperowanym rodzicom, jak zachęcić dziecko do zjedzenia selera naciowego albo szpinaku?

Fajne jest przemycanie, które proponuję również w książce. Ja bardzo dużo rzeczy przemycam. Sama za bardzo nie przepadam za smakiem selera naciowego, ale dodaję go do koktajlu albo zupy i w tej wersji przechodzi. Szpinak dodaję do pysznego koktajlu z jabłkiem i gruszką. Dzieci nie czują w nim smaku szpinaku, a otrzymują wszystkie jego cenne wartości. Warto przyzwyczajać dziecko do nowych smaków. Początkowo dodajemy małą ilość, którą stopniowo zwiększamy.

A jak dziecko nadal odmawia, to próbować do skutku?

Zmuszania nie polecam. Mój Julek na przykład nie lubi papryki, a Kalinka pomidorków koktajlowych i nie robię z tego tragedii. Każdy ma swoje smaki, my też nie wszystko lubimy. Zawsze jednak zachęcam, by spróbowały, bo niektórych smaków uczymy się z czasem. Tak było z sushi z awokado i pieczonym łososiem, które im kompletnie nie smakowało. A teraz je uwielbiają i domagają się wyjścia na sushi. Czasami trzeba przyzwyczaić kubki smakowe do nowych kulinarnych doznań.

Dzieci pomagają pani w kuchni. Dlaczego warto zapraszać pociechy do wspólnego gotowania?

Chociażby dlatego, że fajnie, jak będą umiały sobie same coś przygotować, gdy będę musiała kiedyś wyjechać do pracy. Uczy ich to samodzielności. Poza tym przez zabawę i próbowanie są też bardziej otwarte na nowe rzeczy. Zjedzenie czegoś wykonanego własnoręcznie i możliwość poczęstowania tym innych jest dla nich bardziej atrakcyjne, bo miały na to wpływ. Mój Julek jest na przykład mistrzem smażenia pieczarek z solą i robienia na tym jajecznicy, którą wszyscy zachwalamy. Pęka wtedy z dumy. Gotowanie rozwija też ich zdolności manualne, gdy kroją, ucierają, smażą.

Dla dzieciaków gotowanie to fajna zabawa, podczas której robi się wielki bałagan...

Ja też jak się uczyłam, to robiłam bałagan. Trzeba do tego podejść spokojnie, z myślą, że muszą się kiedyś nauczyć. Moje już wiedzą, że po gotowaniu trzeba po sobie posprzątać, odłożyć do zlewu itd. Gotowanie, jak każda inna umiejętność, wymaga nauki. Baletnica na początku też się przewraca, robiąc piruety, tak samo dziecku podczas nauki gotowania coś się może wylać, może coś potrącić. Mnie się to do tej pory zdarza.

Napisała pani książkę, ale prowadzi też warsztaty kulinarne. Na czym polegają?

To zależy od konkretnych warsztatów. Prowadziłam na przykład serię warsztatów w domach dziecka dotyczących pieczenia pierniczków. Uczyłam dzieci robienia ciasta, wypiekania, zdobienia. Była to dla nich atrakcja, a jednocześnie nauka. Niektóre z tych dzieci nie znały zapachu świąt i zachwycały się tym, jak pięknie mogą pachnieć. Natomiast na warsztatach, podczas których prezentuję moją książkę, uczę przepisów w niej zamieszczonych. Pokazuję, jak w łatwy i szybki sposób można przygotować zdrowe, fajne dania. Każdy z uczestników przygotowuje je samodzielnie.

Wielu z nas dotyka przesilenie wiosenne. Czy może pani zdradzić jakiś przepis na koktajl, który pobudzi nas do życia?

Polecam koktajl multiwitaminowy z mojego bloga. Potrzebne będą: mango, ananas, banan, pół limonki, 2 pomarańcze, 2 jabłka, 2 gruszki, 2 kiwi, pół pęczka pietruszki, chia. Wyciskamy sok z wszystkich składników, a po przelaniu do kubka posypujemy nasionami chia.

Dziękuję za rozmowę.


Kamila Szczawińska

Polska top modelka, pracę w modelingu zaczęła w 2001 roku. Pracowała w Mediolanie, Paryżu, Nowym Jorku, dla wielu znanych kreatorów, jak: Valentino, Giorgio Armani, Gucci, Chanel, Yves Saint Laurent, Christian Dior. W latach 2007-2013 zawiesiła międzynarodową karierę na rzecz życia rodzinnego. Ma dwójkę dzieci, syna Julka (7,5 roku) i córkę Kalinę (6 lat). Od 2014 roku zaczęła znów pojawiać się na europejskich wybiegach. Preferuje zdrową kuchnię. Podstawą jej diety są zupy kremy z warzyw oraz sałatki i koktajle z warzyw i owoców. O tym, jak je przyrządza, pisze na swoim blogu, w książce „Kuchnia dla całej rodziny” oraz informuje podczas warsztatów kulinarnych. Kamila kocha sport, trenuje jeździectwo i taniec, jeździ na nartach, łyżwach, biega. Ma 32 lata.

Autor: Anna Komorowska, fot. Zosia Promińska

Komentarze