Kto ty jesteś? polak mały - rozmowa zpsychologiem, ingrid dahl

Szkoda, że rzadko przez patriotyzm rozumie się szacunek do kultury, z której się pochodzi i pracę na rzecz regionu, w którym się żyje. Choć mam wrażenie, że to też powoli się zmienia.

Gdy byłam mała, każde z dzieci, które znałam, i ja także, umiało na pamięć wierszyk Władysława Bełzy „Kto Ty jesteś? – Polak mały”. Czy dziś ktoś uczy dzieci tych wierszy? Powinien?


Wszystko zależy od najbliższego otoczenia dziecka, czyli rodziców, szkoły i bliskich znajomych. Zazwyczaj znajduje się osoba, która głosi patriotyczne wartości. Jednak to nie wystarcza. Tak, jak w przypadku wszystkich innych prawd, które przekazujemy dziecku, wiarygodność uzyskujemy wtedy, gdy w naszym działaniu jest spójność z głoszonymi poglądami. Dlatego też nie jestem zwolenniczką wykuwania na pamięć wierszyków. Zwłaszcza, że większość z nich podkreśla albo krzywdy wyrządzone narodowi polskiemu, albo szczególne bohaterstwo społeczeństwa.


Jak uczyć patriotyzmu?


Należałoby się najpierw zastanowić: czym on dla nas jest i co rozumiemy pod jego pojęciem. Czy jest to ślepe przekonanie, że jako naród jesteśmy najlepsi, czy może coś innego. Warto oczywiście dziecku przybliżać historię, uczyć dumy z osiągnięć, ale trzeba pozostawić też miejsce na krytykę. W końcu chyba żaden naród nie może pochwalić się samymi białymi kartami w historii. Poza tym wydarzenia można zazwyczaj interpretować na różne sposoby i tego też warto uczyć dzieci, dlaczego np. Napoleon dla nas był bohaterem, a dla innych narodów zbrodniarzem. Coś takiego jak obiektywne przekazywanie treści historycznych chyba nie istnieje. Od lat próbuje się napisać obiektywną historię Europy i do tej pory nic z tego nie wyszło. Dlatego też warto akcentować subiektywizm w odbieraniu tych samych treści. Pozwoli to dzieciom, jak już dorosną, dyskutować o faktach bez jednoczesnego silnego wartościowania.


Co zatem zrobić, by nasz patriotyzm nie ograniczał się tylko do symboli, jak flaga, hymn narodowy czy godło?


Na przykład ucząc, że patriotyzm to nie bohaterskie czyny na polu walki, misje niemalże samobójcze, ale też codzienna praca na rzecz najbliższego otoczenia. Wydaje mi się, że w Polsce szczególnie upodobaliśmy sobie epokę romantyzmu, stąd też umiłowanie do zrywów. Dają nam poczucie wspólnoty. Ja jednak preferowałabym podejście pozytywistyczne, pracy od podstaw. W codziennym życiu bardziej się przydaje.


Postawy patriotyczne dzieci można wzmacniać, ale i osłabiać. Jak je wzmacniać i czy to nie stanie się groźne, jeśli przesadzimy?


Z postawami patriotycznymi przesadzić się nie da – pod warunkiem oczywiście, że mówimy o patriotyzmie, a nie nacjonalizmie. Uważam, że jako naród Polacy moją prawo być dumni z wielu dokonań. Nie mamy powodów do kompleksów. Źle jest, jak zaczyna się deprecjonować inne narody i kultury, jak mówimy „jesteśmy lepsi od…”, zamiast mówić „jesteśmy OK”. Jak będziemy dumni z tego, co mamy, przy jednoczesnym szacunku dla dokonań innych narodów, to nie grożą nam destrukcyjne postawy czy zachowania. Jeśli natomiast widzimy u dziecka tendencje do postaw nacjonalistycznych, to jako rodzice mamy obowiązek zainteresować się tym, co się dzieje. Często w okresie dorastania młodzież bardzo potrzebuje poczucia więzi w grupie, autorytetu. Może się wówczas zdarzyć, że nacjonalistyczne ruchy wciągną, dając poczucie bycia członkiem silnej grupy. Widząc, że coś takiego się dzieje, warto rozmawiać, przybliżać inne kultury, pokazywać, że Polacy też są obecni w innych krajach, tworząc tam mniejszość narodową, że nie można zrzucać odpowiedzialności za bezrobocie czy przestępczość na przebywających w kraju obcokrajowców.

Jednym słowem, trzeba poszerzać perspektywę, świat nie jest czarno-biały. Dopóki wszystko idzie gładko, wiele przekonań, stereotypów i uprzedzeń jest uśpionych. W momencie zaostrzenia sytuacji, wychodzą ukryte, wdrukowane czasem przekonania, powiedzenia. Wówczas można rozpocząć dyskusję, nie warto zamiatać problemu pod dywan. To świetna okazja na powiedzenie wszystkiego wprost, nawet jeśli nie jest to łatwe.


Czy patriotyzm jest dziś dla młodych ludzi ważny?


Deklaracje są różne, dla jednych jest ważny, inni twierdzą, że nie ma żadnego znaczenia, a wręcz jest staroświecki i niemodny. Z obserwacji wnioskuję natomiast, że zazwyczaj drzemie w większości, ujawniając się w różnych wyjątkowych sytuacjach. Szkoda, że rzadko przez patriotyzm rozumie się szacunek do kultury, z której się pochodzi i pracę na rzecz regionu, w którym się żyje. Choć mam wrażenie, że to też powoli się zmienia. Dużo młodych ludzi angażuje się w różne projekty lokalne, działalność charytatywną. Wkładają dużo energii w pracę wierząc, że zmienią świat.


Trzeba uważać, by nie popaść w nacjonalizm. Jak przeciwdziałać rasizmowi i dyskryminacji?


Przybliżając inne kultury, ucząc obiektywizmu, szacunku do inności, pokazując różne punkty widzenia. Jeśli tylko mamy szansę prawdziwie poznać druga stronę, to często problem sam znika. Zaczynamy widzieć jednostki, a nie masę. Szansę na poznawanie innych mamy w obecnych czasach coraz częściej. Jednak ważne jest, aby zdawać sobie sprawę, że nie każde spotkanie z inną kulturą pozwoli zburzyć uprzedzenia, czasem może je wręcz wzmocnić. Dlatego też co innego wycieczka do Turcji, a co innego spotkanie się z tureckimi studentami przy wspólnym projekcie. Żeby poznać drugą stronę, trzeba nie tylko obserwować, ale też wejść w kontakt.


Podczas ostatnich żałobnych uroczystości w Polsce wiele osób deklarowało, że zabiera ze sobą dzieci w te miejsca, by uczyć je patriotyzmu. Czy to była dobra okazja do takiej lekcji?


To może, ale nie musi być dobra okazja do przekazania ważnych dla nas wartości. Wszystko zależy od tego, co powiemy dziecku i jak mu wytłumaczymy powód wizyty przy trumnie prezydenta czy też na uroczystości pogrzebowej. Ważne, żeby dziecko zrozumiało, po co tam idzie, że nie jest to niedzielny spacer ani tym bardziej przymus, ale forma wyrażenia szacunku do zmarłej osoby. Należy powiedzieć, kim ta osoba była, jakie pełniła funkcje. Bezrefleksyjne udanie się na trasę konduktu, tylko po to, aby pomachać chorągiewką, moim zdaniem, nie nauczy dziecka niczego i spokojnie można sobie taką wyprawę darować.


Ingrid Dahl – psycholog i trener. Pracuje z młodzieżą, realizując projekty międzynarodowe w Polsce i w Niemczech. Współpracuje z urzędami, a także ośrodkami edukacyjnymi. W pracy z młodzieżą korzysta z pozaszkolnych metod edukacyjnych, prowadzi m.in. warsztaty dotyczące rozwiązywania konfliktów, warsztaty kompetencji międzykulturowych czy warsztaty rekrutacyjne.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze