Krztusiec atakuje

Przypadłość z dzieciństwa znów daje o sobie znać. Choć jego pierwsze objawy przypominają zwykłe przeziębienie, krztusiec, popularnie nazywany kokluszem jest ostrą chorobą zakaźną, która wciąż często dotyka nie tylko dzieci, ale także młodzież i dorosłych.

Przypomnijmy: krztusiec to choroba zakaźna układu oddechowego, której charakterystycznymi objawami są gwałtowne napady kaszlu. Wywoływany jest przez pałeczki krztuśca (Bordetella pertussis). Wiemy, że podczas choroby dochodzi do zaburzeń w procesie przekazywania sygnałów do komórki, które odbywają się przy udziale receptora metabotropowego i białka G, ale dokładne mechanizmy powstawania choroby nie są do końca znane. Wiadomo natomiast, że zakażenie chorobą następuje drogą kontaktową z zakażoną osobą w okresie wylęgania, który trwa 3 do 14 dni.


Na chorobę zapada ponad 90 proc. osób, które zetknęły się z osobą zakażoną. Choroba przebiega w kilku fazach:

• Bezobjawowy okres wylęgania: trwa z reguły 14 dni. Często, ale nie zawsze u pacjentów występują stany podgorączkowe. Chory jest rozbity i osłabiony.

• Okres nieżytowy: trwa również dwa tygodnie. Pojawia się ból gardła, katar i zapalenie spojówek. Ponieważ takie objawy towarzyszą wielu schorzeniom, dlatego diagnozowanie krztuśca sprawia wiele kłopotu. Tymczasem okres nieżytowy jest bardzo niebezpieczny dla otoczenia (łatwo można się zarazić). W tym okresie rozpoczynają się ataki kaszlu, nasilające się w nocy. Zakażenie otoczenia następuje drogą kropelkową.

• Trzecia faza choroby: trwa kilka dni. Nasilają się ataki kaszlu, początkowo suchego. W tym okresie u części chorych (w tym także u dzieci) następuje poprawa i wyzdrowienie. Możemy wówczas mówić o niepełnoobjawowej lub poronnej postaci krztuśca.

• U pozostałych chorych (najczęściej u dzieci) schorzenie nadal się rozwija. Pojawiają się bardzo silne ataki kaszlu. Takich napadów, trwających od kilkudziesięciu sekund do kilku minut, może być w ciągu doby nawet kilkadziesiąt. Kaszlowi towarzyszy charakterystyczny dźwięk, przypominający pianie koguta. Każdy atak kończy się odkrztuszeniem gęstej wydzieliny. Często towarzyszą temu wymioty. W czasie ataku kaszlu wzrasta ciśnienie krwi w drobnych naczyniach krwionośnych, które mają tendencje do pękania. Pojawiają się wówczas wybroczyny na skórze twarzy (często pod oczami) i na spojówkach.

• Powikłania krztuśca przebiegającego z silnymi atakami kaszlu są bardzo poważne. U małych dzieci najgroźniejszy może okazać się bezdech, sinica i niedotlenienie mózgu. Dlatego małe dzieci powinny być hospitalizowane już w momencie podejrzenia choroby. Wszystkim chorym niezależnie od wieku grozi zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego, a także uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.


Czy to na pewno krztusiec?

Po ponad 2 miesiącach choroba ustępuje. Niestety, ataki kaszlu, choć znacznie łagodniejsze, mogą utrzymywać się jeszcze przez kilka miesięcy. Chory przy każdej zmianie temperatury otoczenia czy po spożyciu mocno przyprawionej potrawy ma nawrót kaszlu. Łatwo zapada na przeziębienia i infekcje górnych dróg oddechowych. Krztusiec, który w fazie nieżytowej i w pierwszym okresie przebiega łagodnie, może być trudny do zdiagnozowania. Jednocześnie niebezpieczne jest zbyt późne rozpoczęcie podawania antybiotyku, który ochroni organizm przed pałeczką krztuśca (Bordetella pertussis). Dr Ewa Duszczyk z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego WUM uważa, że każdy nieżyt górnych dróg oddechowych z kaszlem, trwający dłużej niż 3 tygodnie, powinien być diagnozowany pod kątem krztuśca. Niestety, większość lekarzy pierwszego kontaktu szuka innych przyczyn kaszlu (alergie, przeziębienie), opóźniając leczenie i ryzykując poważnymi powikłaniami.

Diagnozę ułatwią proste badania laboratoryjne krwi. W czasie choroby zwiększona jest liczba leukocytów (20 tys. do 100 tys., limfocytoza do 90 proc.), obserwuje się przyspieszenie OB, wzrost CRP i gorączki. Wszystko to wskazuje na nadważenie bakteryjne. Konieczne jest również badanie posiewu plwociny chorego oraz członków najbliższej rodziny Niezbędne są także następujące badania: stężenia IgG w stosunku do PT, wzrostu stężenia IgG Ab w stosunku do PT lub FHA.


Szczepienia są skuteczne

W Polsce od 1960 r. wszystkie dzieci w 1 i 2 roku życia szczepione są przeciwko krztuścowi szczepionką skojarzoną (przeciwko tężcowi, błonicy i krztuścowi tzw. DiTerPe). Od tego czasu zachorowalność na tę chorobę zdecydowanie zmniejszyła się. Jednakże w ostatnich latach lekarze (przede wszystkim pediatrzy) coraz częściej obserwują u swoich pacjentów występowanie objawów krztuśca. Okazało się bowiem, że odporność po szczepieniu utrzymuje się około 12 lat. Również przechorowanie kokluszu nie zapewnia odporności na całe życie, a jednie na około 15 lat.

Dlatego coraz więcej przypadków tej choroby pojawia się wśród dzieci w wieku szkolnym oraz u dorosłych. W późniejszym wieku krztusiec najczęściej przebiega łagodnie i przyjmuje postać nietypowego, ostrego zapalenia oskrzeli. Chory jest jednak zaraźliwy dla otoczenia, jeśli zetknie się z dzieckiem jeszcze niezaszczepionym, istniej duże, sięgające aż 90 proc. prawdopodobieństwo jego zakażenia. Dlatego jeśli w rodzinie ma pojawić się noworodek, lekarze zalecają profilaktyczne szczepienia przyszłych rodziców i dziadków. Od kilku lat dostępna jest nowoczesna, skojarzona szczepionka przeciwko tężcowi, błonicy i krztuścowi, tzw. acelularna, czyli bezkomórkowa (DTPa), ponieważ nie zawiera całych zabitych komórek pałeczki krztuśca, a tylko niektóre składniki tej bakterii: hemaglutyninę, aglutynogeny i białko. Dzięki temu ryzyko odczynów poszczepiennych jest znacznie mniejsze. Szczepionka nie jest refundowana. Rodzice muszą ją kupić w aptece na podstawie recepty wystawionej przez pediatrę.


Uwaga na leki bez recepty

Siny kaszel towarzyszący kokluszowi jest bardzo dokuczliwy, dlatego wiele osób sięga po syropy i pigułki rozrzedzające wydzielinę. Tymczasem w przypadku krztuścu jest to niewskazane. Duża ilość sztucznie rozrzedzonej wydzieliny może utrudnić oddychanie i jest doskonałą pożywką dla bakterii. Jeśli kaszel utrzymuje się dłużej niż trzy tygodnie, nie należy zażywać leków bez konsultacji z lekarzem.

Autor: Barbara Hołub

Komentarze