Krucjata pana profesora - rozmowa z prof. Witoldem Zatońskim

Nikotyna jest bardzo silną substancją uzależniającą, silniejszą niż alkohol. Dlatego, gdy z nią eksperymentujemy często przegrywamy.

Czy pan profesor pali?


Broń Boże ode złego! Walka z papierosami to jest całe moje życie.


Nigdy nie zapalił pan papierosa?


Taki święty to ja nie jestem. Zapaliłem papierosa kilkadziesiąt razy, gdy byłem młodym człowiekiem. To był epizod. Nigdy nie paliłem nałogowo, ale to nie dlatego, że od razu byłem taki mądry. O nie. Całe moje dzieciństwo, ja i rodzina, próbowaliśmy pomagać mojej mamie rzucić papierosy. Była namiętną palaczką, a że miała gruźlicę, to łatwo sobie wyobrazić, co te papierosy z nią wyprawiały. Mimo wielokrotnych prób nie mogła wyjść z nałogu. Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z taką ścianą niemożności. To mnie tak uwrażliwiło, że już był tylko krok do rozpoczęcia mojej prywatnej, antynikotynowej krucjaty.


Co jest takiego w tytoniu, że uzależnia?


Nikotyna jest bardzo silną substancją uzależniającą, silniejszą niż alkohol. Jeśli z nią eksperymentujemy, to szansa na uzależnienie jest znacznie większa niż od alkoholu. Zjawisko okazjonalnego palenia jest niezwykle rzadkie, w Polsce 95-97 procent ludzi pali stale i to w różnych dawkach, czasami są to trzy papierosy dziennie, a czasami czterdzieści. Tych, którzy palą okazjonalnie, to znaczy rzadziej niż raz dziennie, przy okazji spotkania towarzyskiego lub picia alkoholu jest zaledwie od 2 do 3 procent. Te statystyki mówią same za siebie, nikotyna bardzo szybko potrafi zawładnąć naszym ciałem i umysłem.


Czy każdy równie szybko popada w nałóg?


Nie bez znaczenia jest osobnicza wrażliwość – modne jest teraz zwalanie winy na genetykę, ale to nas w żadnej mierze nie usprawiedliwia! Według mnie decydujące znaczenie ma środowisko. W Polsce pali 70 procent kobiet z podstawowym czy zawodowym wykształceniem, a tylko 10 procent z wyższym. Wykształcenie nie jest genetycznie uwarunkowane. Świadomość, edukacja, kultura – to czynniki, które decydują o tym, czy palimy.


Co nas motywuje do rzucenia palenia?


Najczęściej porzucają nałóg sześćdziesięciolatkowie. Po pierwsze, człowiek wreszcie dojrzał i widzi pewne sprawy inaczej, po drugie zaczyna mieć problemy zdrowotne i nagle budzi się ze świadomością, że może nie doczekać wnuków. Po sześćdziesiątce pali zaledwie 20 procent mężczyzn i 10 procent kobiet. Dojrzali ludzie przewartościowują swoje życie, nie kariera, dom z ogródkiem i impreza są najważniejsze, ale zdrowie. Drugą grupą mającą skuteczną motywację do rzucenia palenia są młode kobiety przygotowujące się do macierzyństwa. Trzeba wiedzieć, że palące ciężarne palą razem z dzieckiem. Smutne jest to, że część z nich wraca do nałogu po porodzie. Dom, w którym pali się papierosy, przesiąknięty jest substancją rakotwórczą, którą wdychają pozostali domownicy. Dzieci są jak gąbka, ich metabolizm różni się od metabolizmu dorosłego człowieka, dym wchłaniają szybciej, łatwo mogą się zatruć. Częściej chorują na zapalenie oskrzeli czy płuc i dłużej muszą być hospitalizowane.

Są osoby, które potrafią rzucić papierosy z dnia na dzień, inni to recydywiści, którzy wracają do nałogu. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że palenie tytoniu to choroba, którą należy leczyć. A każde leczenie powinno być dobierane indywidualnie. Terapia antynikotynowa, żeby była skuteczna, musi być skrojona na miarę, według „gabarytów” pacjenta. I tak robimy w naszym telefonie zaufania 0 801 108 108. Każdy, kto do nas zadzwoni czy przyjdzie do kliniki, ma indywidualnie ułożony program rzucania palenia. Nikt nie powiedział, że to jest łatwe. To ciężka praca, zmaganie się ze sobą, walka z gestami, pamięcią ciała, głodem nikotynowym czy palącymi przyjaciółmi. Niewielu wyzwala się z nałogu z dnia na dzień, trzeba się do tego przygotować jak do wyprawy na Mount Everest.


Jeśli się źle przygotujemy to przegramy?


Proces wyjścia z nałogu jest wieloetapowy. Najpierw jest chęć, intencja, potem planowanie, próba zaprzestania palenia i, niestety, u wielu faza nawrotów. Jeżeli się na to nie przygotujemy, to do nałogu szybko powrócimy. Najpierw trzeba wyznaczyć Dzień Zero, przygotować harmonogram, zaplanować najbliższe tygodnie. Bardzo ważne jest wsparcie rodziny i znajomych. Warto wcześniej ustalić, jak mogą nam pomóc.


Co się bierze pod uwagę podczas takiego „krojenia terapii na miarę”?


Decyduje o tym bardzo wiele czynników, np. płeć. Dla kobiet jest ważne, by pamiętać o tym, że rzucanie palenia zupełnie zmienia metabolizm i w związku z tym może dojść do gwałtownego tycia. Trzeba wcześniej pomyśleć o zmianie diety, nawet drobne niepowodzenie związane z rzuceniem nałogu – w tym przypadku dodatkowe kilogramy – może doprowadzić do dezercji. Niektóre panie wolą palić, niż zmienić rozmiar ubrania. Pod uwagę bierze się oczywiście kondycję zdrowotną rzucającego palenie, to, jakie leki zażywa. Między tabletkami a czterema tysiącami związków chemicznych zawartych w papierosach zachodzą różne interakcje, więc trzeba człowieka na szok odpowiednio przygotować. Niektórzy ludzie wymagają bardzo mocnego wsparcia psychologicznego, nawet psychoterapii. Wszystkim bardzo dobrze robią leki, które zmniejszają objawy głodu nikotynowego. Mamy wiele sposobów, by pomóc w rzucaniu palenia, trzeba tylko wiedzieć, kiedy i jakich użyć. Każdy z nas jest inny, to banał, ale ten banał jest kluczem do sukcesu.


Co się dzieje w naszym organizmie po zgaszeniu ostatniego papierosa?


W ciągu 20 minut ciśnienie tętnicze wraca do normy, a już po 8 godzinach zwiększa się stężenie tlenu we krwi. Po dwóch dobach odzyskujemy zmysły smaku i węchu, a po roku ryzyko zachorowania na chorobę niedokrwienną serca zmniejsza się o połowę. Jednak dopiero po 10 latach będzie takie, jak u osoby niepalącej.


A kiedy zmniejsza się ryzyko zachorowania na raka płuca?


Po 5 latach i to tylko o połowę, po 15 będzie podobne jak u osoby niepalącej. Jednak u ludzi, którzy palili przez wiele lat, to ryzyko zawsze będzie podwyższone.


Ilu będzie palaczy w Polsce za dziesięć lat?


Święcie wierzę, że niewielu. Ja jestem człowiekiem sukcesu, ponieważ jak zaczęliśmy rozmawiać na ten temat na początku lat osiemdziesiątych, to paliło 80 procent dorosłych mężczyzn! Wtedy być mężczyzną, to znaczyło palić, moje pokolenie kopciło na potęgę. Zacząłem pracę na początku lat sześćdziesiątych i powodem, dla którego porzuciłem kardiologię była niesamowita wręcz zachorowalność na raka płuca. Zupełnie nie rozumiałem, dlaczego tak się dzieje. Chyba nikt w Polsce wtedy tego nie rozumiał, mówiło się, że odpowiedzialne za to jest zanieczyszczenie powietrza. Świadomość była zerowa. Dzisiaj pali tylko 35 procent mężczyzn, co czwarty dorosły to były palacz. Mam takie marzenie, że za 10, no, powiedzmy 20 lat, w Polsce nie będzie chorych na raka płuca. Wierzę, że to możliwe.


Pomocnik - jak rzucić palenie?


Twój Dzień Zero

- wyznacz dzień rzucenia palenia
-
przygotuj harmonogram, zaplanuj czynności na najbliższe dni
- załóż się z kimś, że nie zapalisz tego dnia
- poproś rodzinę i znajomych o wsparcie
- naucz się kilku ćwiczeń oddechowych i relaksujących
- zapisz się na basen, siłownię lub aerobik
- opracuj nową dietę
- kup perfumy, dobre pasty do zębów
- kup dropsy, gumy do żucia, pastylki dla palaczy
- usuń z domu popielniczki, zapalniczki i papierosy
- odśwież mieszkanie
- kup ciekawe książki


Jeśli odczuwasz chęć zapalenia papierosa:

- napij się wody, soku lub ciepłego mleka
- umyj twarz zimną wodą
- wykonaj parę ćwiczeń
- otwórz okno i weź głęboki oddech
- umyj zęby
- zjedz marchewkę, jabłko
- idź na spacer
- weź prysznic
- poczytaj książkę
- postaraj się zająć ręce – zrób pranie, zajmij się majsterkowaniem
- policz od stu do jednego
- zrób sobie prezent
- zadzwoń do Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym (0 801 108 108; pn.-pt.: godz. 11.00-19.00, sob.: godz. 11.00-15.00)



Prof. Witold Zatoński jest ekspertem Fundacji „Promocja Zdrowia”, która organizuje akcję „Rzuć palenie razem z nami”.

Autor: Daria Kaczmarek

Komentarze