Królowa parkietu

Taniec to wspaniały sposób na piękną sylwetkę i szlifowanie charakteru. Niewiele jest sportów, które tak kompleksowo zmieniają ludzi na lepsze. Dlatego warto spróbować!

Podpieranie ścian nie jest w modzie. Jak Polska długa i szeroka wszyscy ruszają na kursy tańca albo sycą oczy, oglądając kolejne edycje programów "Taniec z gwiazdami" czy "You Can Dance”. Jedno trzeba przyznać - programy telewizyjne typu show sprawiły, że Polacy na nowo zainteresowali się tańcem. A to wróży wiele dobrego, bo tańczenie ma prawie same plusy.


Zacznij od ciała

Oczywiście początkowo możesz tylko oglądać tańczące pary. Naukowcy twierdzą, że już samo obserwowanie dyscyplin sportowych wywołuje u widza podobne efekty, jak u tancerzy - podnosi się ciśnienie krwi, a wtedy też wzrasta tętno. Niestety, na więcej efektów trudno liczyć, trzeba będzie odłożyć pilota i ruszyć się z fotela. A naprawdę warto!

Taneczne ruchy angażują wszystkie mięśnie, układ nerwowy oraz mózg. W trakcie tańca w organizmie powstają nowe receptory czuciowe w stawach i w ścięgnach, a także zwiększa się siła mięśni.

Taniec sprawia, że stajesz się inną osobą. Zaczynasz panować nad swoim ciałem, masz świadomość każdego ruchu. Często mówi się o tym, że tancerki chodzą w charakterystyczny sposób. - Od razu poznałabym inną tancerkę na ulicy - powiedziała w jednym z wywiadów Aneta Piotrowska, tancerka. - Chodzimy bardzo pewnie, wyprostowane, odruchowo ściągamy łopatki i wciągamy brzuchy. Najbardziej widać to u osób uprawiających taniec klasyczny, ale każda dziewczyna, która zacznie w miarę regularnie ćwiczyć, sama szybko dostrzeże efekt.


Wyrzuć z siebie emocje

Właśnie ta emocjonalność najbardziej pociąga mnie w tańcu - twierdzi Anna Bosak, uczestniczka "You Can Dance”- Mogę być kobietą o wielu twarzach. W zależności od muzyki staję się drapieżna, liryczna czy zalotna.

Można spojrzeć na to i z drugiej strony. Taniec budzi emocje, ale przede wszystkim pomaga wyrazić te, które są w nas. W tańcu trzeba się otworzyć. Pokazać nie tylko swoje ciało, ale też duszę. Dlatego taniec każdego człowieka jest inny, bo każdy z nas jest inny. Bywa nawet tak, że w zależności od dnia, nastroju i samopoczucia zupełnie inaczej wykonałabyś ten sam układ ruchów. A stąd już niedaleka droga do choreoterapii, czyli terapii przez taniec. Choć znana od wieków, teraz wróciła do łask. Połączenie ruchu, rytmu i muzyki ma kojący wpływ nie tylko na ciało, ale i na psychikę. Może dlatego dzisiejsze pokolenie ludzi zabieganych, zestresowanych i żyjących w ciągłym napięciu instynktownie wybiera ucieczkę w taniec.

- Chciałam nabrać śmiałości do mężczyzn - wyjaśnia Julia, która rok temu pierwszy raz wybrała się na zajęcia salsy. - Na zajęciach było ich tylko kilku, więc głównie tańczyłam z koleżanką, ale i to pomogło. Nauczyłam się lekkości w tańcu, obrotów, kroków, a wreszcie zaczęłam improwizować. I to było najwspanialsze. Pozwalałam, by to muzyka mnie prowadziła. Wtedy tańczy się najpiękniej.


Waga w dół

Chudnięcie można nazwać ubocznym, ale dobrym efektem tańczenia. Tego typu wysiłek o umiarkowanej intensywności sprawia, że tętno utrzymuje się na odpowiednim poziomie - 120-140 uderzeń na minutę. W ten sposób obniża się ciśnienie krwi, a dodatkowo także poziom cholesterolu w organizmie. Rytmiczne ruchy na parkiecie fantastycznie wysmuklają ciało. A co najważniejsze, początkujący wcale nie muszą mieć superkondycji, bo wyrabia się ją podczas kolejnych treningów.


Nowa ty

Radośniejsza, pewniejsza siebie, bardziej kobieca? To wszystko przyjdzie samo, gdy zaczniesz poruszać się w rytm muzyki. Martwisz się, że jak zwykle szybko znudzą ci się zajęcia albo nie będziesz miała dość motywacji, by na nie w ogóle przychodzić? Jest coś, co bardzo ci w tym pomoże - endorfiny, czyli hormony szczęścia. Bardzo intensywnie wydzielają się podczas tańca i troszeczkę uzależniają. Między innymi dlatego po każdych zajęciach już mamy ochotę na kolejne.

Autor: Joanna Szutkowska

Komentarze