Kremem czy zasypką?

Całe ciałko małego dziecka potrzebuje troski. Jest jednak pewien obszar, który z racji trudniejszych warunków wymaga specjalnego traktowania: chodzi o dziecięcą pupę.

Skóra niemowlęcia nie potrafi się jeszcze bronić przed niekorzystnymi czynnikami tak jak skóra dorosłego, ponieważ gruczoły potowe i łojowe, produkujące chroniący skórę płaszcz lipidowy są jeszcze mało aktywne. Brak bariery tłuszczowej powoduje, że delikatna skóra jest narażona na działalność bakterii, które szybko zaczynają rozkładać wydaliny dziecięcego brzuszka. W wyniku tego rozkładu powstaje amoniak, który na skórę działa wyjątkowo drażniąco.

Wystarczy kilka godzin w mokrej pieluszce, aby doszło do podrażnienia, które – jeśli je zaniedbamy – prowadzi do odparzeń. Wtedy na delikatnej skórze pupy i w okolicy krocza dziecka pojawia się rumień, zaczerwienienie. Jeśli szybko nie zareagujemy, problem może się pogłębić i skończyć pieluszkowym zapaleniem – wtedy mogą wystąpić skórne wykwity w postaci wyprysków i krostek, skóra może stać się gorąca w dotyku, lekko opuchnięta i bolesna, a naskórek szorstki i łuszczący się. Jeśli nadal nie zareagujemy, pojawią się czerwone, pękające grudki, przypominające poparzenia. Zmiany te są bardzo bolesne i małe dziecko naprawdę cierpi.

Jak łatwo i szybko dochodzi do takich komplikacji, potwierdzają statystyki: pieluszkowe zapalenie skóry jest najczęstszą dermatologiczną dolegliwością niemowląt. Według danych aż połowa wszystkich dzieci do 12 miesiąca życia cierpi na pieluszkowe zapalenie skóry i chyba każde dziecko zaznało choć raz jej podrażnienia. Uwaga: aby doszło do pieluszkowego zapalenia skóry, wcale nie musimy dopuścić się „poważnego” zaniedbania. Czasem wystarczy jedna noc przespana przez maluszka z kupką w pieluszce, by pojawił się problem.


Odpowiedni krem

W zapobieganiu podrażnieniom i ochronie dziecięcej pupy pomogą nam specjalne maści lub kremy przeciwko odparzeniom. Zawierają one odpowiednio dobrany zestaw składników, korzystnie działający na skórę dziecka. Wybierajmy te, które nawilżają i wzmacniają naskórek oraz odżywiają go kompleksem witamin. Powinny w swoim składzie mieć lanolinę i prowitaminę B5, ponieważ substancje te umożliwiają dobre nawilżenie i uelastycznienie skóry. Powinny też zawierać wazelinę, olejek migdałowy lub oliwkę z oliwek, ponieważ skutecznie „naśladują” naturalną ochronną lipidową warstwę skóry. Doskonale sprawdzi się też krem, który dodatkowo jest wzbogacony w regenerujący naskórek i chroniący go przed działaniem amoniaku tlenek cynku. Niektóre kremy są dodatkowo wzbogacane wyciągiem z nagietka, substancji sprzyjającej gojeniu podrażnień i tonizującej skórę.

Wybierając specyfik, zwróćmy uwagę, by był to preparat naturalny, przeznaczony specjalnie dla niemowląt. Idealnie, gdyby posiadał pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka lub Centrum Zdrowia Dziecka. I zanim go użyjemy, zróbmy mały test: posmarujmy nim skórę na stópce dziecka. Dopiero jeśli następnego dnia nie będzie w posmarowanym miejscu żadnego zaczerwienienia – możemy zastosować krem na pupę. Nie sugerujmy się też tym, że dziecku przyjaciółki pomogła jakaś maść czy krem – to wcale nie znaczy, że nasze dziecko dobrze nań zareaguje.


Nie tylko krem

Wiele mam stosuje pudrowe zasypki dla niemowląt, ponieważ zapobiegają podrażnieniom. Z reguły, obok talku, zawierają one pomocne substancje, np. alantoinę czy D-panthenol, przeciwdziałające podrażnieniom i przyspieszające regenerację skóry. Zmniejszają też tarcie, ograniczają potliwość i pochłaniają nadmiar wilgoci. Często jednak popełniamy błąd: sypiemy je zbyt obficie. Nadmiar pudru wilgotnieje, wałkuje się w małe grudki, które mogą podrażniać i ocierać skórę, zamiast ją chronić. Zasypka powinna być stosowana z umiarem – nie sypmy jej bezpośrednio na skórę, a na wacik, z którego strzepujemy najpierw nadmiar pudru, a dopiero potem nanosimy go na pupę i między fałdki. Stosujmy też zasypkę jako uzupełnienie kremu przeciwko odparzeniom, sama zasypka to nieco za mało, by skutecznie chronić skórę dziecka.

W przyborniku mamy powinny znaleźć się także oliwki i balsamy dla niemowląt. Nie stosujemy ich jednak jako głównej „broni” przeciwko pieluszkowym odparzeniom, a jako pomoc w ogólnej trosce o skórę. Codziennie po kąpieli należy posmarować całe ciałko maluszka oliwką lub balsamem, by nawilżyć i lekko natłuścić skórę. Nie wolno dopuścić do jej przesuszenia, ponieważ wtedy łatwo ulega podrażnieniom – także w miejscach, które nie mają styczności z pieluszkami.

Autor: Agata Domańska

Komentarze