Krem domowy. Co siedzi pod wieczkiem.

Wybór odpowiedniego kremu do twarzy nie jest prostą sprawą. Zanim zaczniesz studiować etykietę, dowiedz się, z czego i jak robi się kremy. Rozszyfruj, co kryje się za tajemniczo brzmiącymi nazwami składników, a już nigdy więcej nie będą one dla ciebie zagadką.

Najważniejsza sprawa: nie zawsze droższy krem jest lepszy od tańszego. Często jedyną różnicą jest nie jakość, lecz kartonik, zapach i właśnie cena kosmetyku. Pamiętaj, że płacisz także za markę, reklamę i opakowanie. Cenę produktu podnosi również koszt użytych składników i technologia produkcji, które razem wzięte niekoniecznie muszą skutkować rewelacyjnym działaniem. Nie sugeruj się więc ceną, tylko przeczytaj informację o produkcie. Jeśli nie znajdziesz jej na opakowaniu, lepiej zrezygnuj z zakupu – uczciwe i godne zaufania firmy zawsze umieszczają potrzebną informację na pudełku. Hierarchia substancji na liście jest następująca: najpierw umieszczane są związki, których stężenie wynosi powyżej 1 proc., następnie te o stężeniu poniżej 1 proc. oraz barwniki i kompozycje zapachowe. Tu najlepiej kierować się zasadą: im mniej woni, tym lepsza jakość kremu.


Najważniejsze składniki

Kremy zawierają przede wszystkim lipidy, czyli tłuszcze i wodę (najlepiej, gdy jest to woda termalna) oraz ceramidy uszczelniające komórki naskórka, witaminy i wyciągi roślinne. Bazę każdego kremu stanowi tzw. faza wodna i tłuszczowa, w której rozpuszczają się aktywne składniki kosmetyku, czyli właśnie witaminy, antyutleniacze, aminokwasy, fitohormony z roślin (np. wyciągi z soi czy pestek dyni), filtry przeciwsłoneczne, pigmenty, tłuszcze i inne substancje.

Kiedy nakładasz krem na twarz, odparowuje z niego woda, a część dobroczynnych składników pozostaje na skórze, tworząc warstwę, która zapobiega ubytkowi wilgoci. Reszta elementów składowych przenika przez naskórek do głębszych partii. Aby tak się stało, składniki są wcześniej „zamykane” w specjalnych cząsteczkach, które transportują je i uwalniają pod wierzchnimi warstwami skóry. Im głębsze działanie danego kremu, tym lepsze efekty. Jednak niektóre składniki kosmetyków (np. kolagen) budzą spory wśród kosmetologów. Nie ustalono jednoznacznie, czy działają one jedynie powierzchniowo, czy mają zdolność głębszego przenikania.

Niektórzy specjaliści sądzą np., że większość związków zawartych w kosmetykach jedynie wypełnia zmarszczki (nie likwidując ich), i to tylko w tym czasie, kiedy krem znajduje się na twarzy. Twierdzą oni, że kremy jedynie zapobiegają powstawaniu zmarszczek, dlatego warto stosować je profilaktycznie i lepiej jest zadbać o wewnętrzne odżywianie, czyli stosować zdrową dietę.

Oczywiście zdrowe odżywianie i dobry krem to najlepszy duet. Pamiętaj też, że skóra wchłonie tylko określoną ilość substancji odżywczych (zatem nakładanie grubej warstwy kosmetyku nie zwiększy jego działania) i dzieje się to do około 30 minut od momentu aplikacji.


Na dzień, na noc, nawilżające, tłuste…

Ze względu na skład i przeznaczenie kremy można podzielić na nawilżające, półtłuste i tłuste, przeciwzmarszczkowe, ochronne oraz przeciwsłoneczne. Kremy nawilżające mają zdolność tworzenia nieprzepuszczalnej bariery zapobiegającej nadmiernej utracie wilgoci przez skórę. Tę funkcję umożliwiają takie składniki, jak np. wazelina, woski, olej parafinowy czy silikonowy, naturalny czynnik nawilżający NMF i inne związki. W skład tych kosmetyków wchodzą też substancje, które wiążą wodę – glikole i gliceryna. Zazwyczaj te składniki znajdują się też w kremach odżywczych i przeciwzmarszczkowych, które mają za zadanie wniknięcie do wnętrza skóry i wspomożenie produkcji kolagenu i elastyny (podstawowych białek tkanki łącznej mających wpływ na sprężystość skóry i utrzymanie jej właściwej wilgotności).

Kosmetyki przeznaczone do stosowania na dzień mają lżejszą konsystencję (zawierają więcej wody niż tłuszczu) i silniejsze działanie ochronne przed zanieczyszczeniami, słońcem i wolnymi rodnikami. Z kolei te na noc są bardziej gęste i mają więcej substancji tłuszczowych oraz odżywczych (w nocy skóra szybciej i łatwiej się regeneruje). Często w ich składzie można znaleźć np. kwasy owocowe lub retinol (czystą postać witaminy A).

Kremy natłuszczające zawierają natomiast ceramidy, czyli związki występujące w wielu olejach roślinnych, oraz kwasy tłuszczowe. Zwłaszcza kosmetyki ochronne przeznaczone na zimę powinny być bardziej gęste i tłuste, aby mogły skutecznie chronić naszą skórę przed niekorzystnym działaniem wiatru i mrozu.

W kremach znajdziemy też konserwanty, które chronią przed jełczeniem tłuszczów i psuciem się kosmetyku (tylko te pakowane beztlenowo i produkowane w bardzo sterylnych warunkach nie zawierają konserwantów), pigmenty (środki barwiące), a nawet środki antykorozyjne zapobiegające… degradacji opakowania.


A może krem domowej roboty

Jeśli jesteś miłośniczką kosmetyków naturalnych, możesz pokusić się o własnoręczne wykonanie kremu. Nie musisz być wcale specem od chemii – to zajęcie raczej łatwe i ostatnio bardzo modne. Zwolenniczki takich kosmetyków zachwalają niewielkie koszty ich wykonania i eliminację substancji uczulających (wiesz, co jest w środku. W Internecie kupisz niezbędne akcesoria do wykonania kremu (np. termometr, pipetki, miarki, opakowania), a także witaminy, zagęszczacze, wyciągi roślinne, liposomy, peptydy czy kwasy hydroksylowe. Składniki dobierasz w zależności od potrzeb. Jeśli nie masz dokładnej wagi albo przygotowujesz kosmetyk po raz pierwszy, możesz kupić gotowe półprodukty i zestawy do własnoręcznej produkcji kremów. Są to składniki fazy olejowej i wodnej z akcesoriami lub bez nich, do których dodajesz tylko wodę i cieszysz się gotowym kosmetykiem.

Podstawowy przepis na dowolny krem jest bardzo prosty. Na kuchence podgrzewasz szeroki garnek z wodą (nalej jej 2-3 cm). Potrzebne są jeszcze dwa naczynia, np. szklanki. W jednej szklance odmierzasz składniki fazy tłuszczowej (oleje, woski itp.), w drugiej – fazę wodną, czyli wodę i składniki w niej rozpuszczalne, którym nie szkodzi wysoka temperatura. Naczynia trzeba wstawić do garnka i ogrzewać, aż składniki się rozpuszczą (temperatura fazy tłuszczowej nie powinna przekroczyć 70 stopni C). Fazę tłuszczową zawsze wlewamy do wodnej. Mieszamy, aż się wszystko ostudzi do ok. 30 stopni C(i zgęstnieje) i dodajemy składniki czynne wrażliwe na temperaturę, np. alantoinę. Jeszcze ciepły krem przekładamy do słoiczka i chowamy do lodówki. Przechowujemy 2 tygodnie, jeśli zrezygnowaliśmy z dodania konserwantów.

Niektórzy eksperci odradzają jednak stosowanie kremów domowej roboty. Twierdzą, że tylko kupne kremy są wartościowe, ponieważ zawarte w nich składniki mają odpowiednie stężenia, których w żaden sposób nie osiągniemy w domu. Tak czy inaczej, zwolenniczek naturalnych kosmetyków nie brakuje, a wręcz przybywa…

Autor: Daria Mędelska-Guz

Komentarze