Krągłe jest sexy. boginie ekranu, które nie wstydzą się kilogramów

Osoby pokazujące się w świetle reflektorów powinny dbać o swą sylwetkę. Zwykli śmiertelnicy chcą, by byli piękni, wiecznie młodzi i… szczupli. Ale co zrobić, gdy zbędne kilogramy uparcie nie dadzą się zrzucić? Po prostu je polubić! Tak jak to zrobiło wielu idoli.

Krągłe też może być sexy, a najlepiej świadczy o tym przykład… Marilyn Monroe. Według dzisiejszych standardów, narzucających modelkom wzrost powyżej 170 cm i wymiary nieprzekraczające 90 cm w biuście i biodrach oraz 60 cm w talii, największy symbol seksu Hollywood był po prostu pulchny. Najdobitniej wyraziła to aktorka i modelka Elizabeth Hurley, która po obejrzeniu ubrań Monroe na jednej z wystaw, zakrzyknęła: – Zabiłabym się, gdybym była tak gruba!

Mając zaledwie 164 cm wzrostu, a więc poniżej obecnej normy, Marilyn ważyła średnio 58 kilogramów. Wymiary jej ciała też zmieniały się. W 1956 r. obwód biustu wynosił 94 cm, talii – 58,5 cm, a bioder – 94 cm. Ale niech sobie Hurley i jej koleżanki mówią co chcą, krągłości Monroe na pewno bardziej przemawiają do wyobraźni panów niż anorektyczny wygląd modelek.


Pod prąd

Mimo że Hollywood, telewizja i agencje modelek zmuszają kobiety do przybierania wyglądu zagłodzonych chudzielców, znalazły się panie, które nie poddały się tej tyranii i otwarcie wyrażają zadowolenie z wyglądu dalekiego od ideału. Tak działo się w przypadku lekko zaokrąglonej, walczącej z nadwagą od dzieciństwa Brytyjki Kate Winslet, która długo opierała się namowom zrzucenia wagi. – Mam kobiece kształty i nigdy nie będę wyglądała jak hollywoodzka gwiazda. Nie jestem chuda jak patyk i nie zamierzam być – powiedziała, olśniewając w „Titanicu” i „Rozważnej i romantycznej” urodą radosnej i zdrowo wyglądającej dziewczyny. Niestety, uległa ostatnio presji wykpiwającej ją prasy i zrzuciła kilka kilogramów, ale kto wie, na jak długo.

Zadowolona ze swej sylwetki jest Katarzyna Bujakiewicz, której również daleko do norm z wybiegów dla modelek. Przyznaje, że kiedyś miała z tego powodu kompleksy, ale dziś uważa, że seksowne jest jędrne i gładkie ciało, a parę kilogramów więcej w ogóle nie ma znaczenia.

Grubaską była Nia Vardalos, pamiętna odtwórczyni głównej roli w „Moim wielkim greckim weselu”. Wprawdzie i ta aktorka mocno ostatnio schudła, ale zapewnia, że zmusiła ją do tego cukrzyca. Gdyby nie to, Vardalos żyłaby ze swoimi kilogramami w zupełnej zgodzie.


Krągłe jest sexy

– Nie ma nic lepszego niż ponętne krągłości – uważa Charlize Theron, która nie cierpi wprawdzie na nadwagę, ale też nigdy nie należała do przesadnie szczupłych. Theron nie jest jednakże pierwszą kobietą, która dostrzegła, że w pełnej figurze kryje się duży powab. Ponad siedemdziesiąt lat temu czołowa gorszycielka Hollywood Mae West tak oto pogardliwie wyraziła się o chudych aktorkach: – Myślę, że popełnia się błąd, lansując w filmach wygłodzone bohaterki. Te dziewczyny o płaskich klatkach piersiowych, wymalowanych buźkach, kanciastych ramionach, wypukłych kolanach i okropnej przestrzeni między nogami... West, ikona seksu Hollywood, nie była, przynajmniej w czasach młodości, gruba, ale miała pewną nadwagę, z której nie robiła problemu. Co więcej, rozpropagowała bujność kształtów.


Gwiazdy XXL

Mimo że szczupłe kobiety mają zdecydowanie większe szanse na zrobienie kariery aktorek, modelek czy prezenterek, wielu korpulentnym paniom udało się zaistnieć w świetle reflektorów. Gwiazdą amerykańskiej telewizji od lat jest dziennikarka Oprah Winfrey, której jednakże co jakiś czas ciała ubywa lub przybywa, co zwykle staje się tematem szerokich komentarzy. Liczne jest grono starszych i młodszych aktorek, którym zbędne kilogramy wcale nie odejmują uroku, jak choćby Whoopie Goldberg, Rosie O’Donnell, Queen Latifah, America Ferrera (amerykańska Brzydula Betty) czy komediantka Mo’nique. Ta ostatnia ważyła nawet 118 kg, głosząc tezę, że „duże jest piękne”, ale od kiedy została ze względów zdrowotnych (ciśnienie!) zmuszona do odchudzenia się, do hasła „duże” dodaje słowo „i zdrowe”.

Obfitością kształtów połączoną z seksapilem często mogą pochwalić się gwiazdy estrady, np. Violeta Villas, która w czasach PRL-u należała do czołówki polskich seksbomb. Panowie też nie są, nawiasem mówiąc, gorsi i kto odmówi wielkiego uroku zmarłemu już Luciano Pavarottiemu, a z gwiazd kina choćby Gerardowi Dépardieu, uważanemu przez panie za bardzo seksownego?


Bujność na wybiegu

Przy bardzo rygorystycznym przestrzeganiu norm dotyczących wymiarów ciała modelek mogłoby wydawać się niemożliwym zrobienie kariery na wybiegu przez damy, które owe normy wielokrotnie przekraczają. A jednak i w tej dziedzinie znalazły się wyjątki w osobach 47-letniej dziś supermodelki Emme (rozmiar 42/44) oraz znacznie młodszej od niej Crystal Renn (rozmiar 42). Emme została dwukrotnie umieszczona przez magazyn „People” na liście „50 najpiękniejszych ludzi świata”.

Crystal Renn chciała zostać klasyczną modelką rozmiaru 0 (nasze 32), ale miała dość głodowania, które omal nie skończyło się dla niej źle, i ciągłych uwag, że ma za szerokie biodra. Idąc za rozsądną podpowiedzią, postanowiła spróbować sił w kategorii „plus-size”, oznaczającej nadwagę. – Mam zamiar być zdrowa i zmysłowa – powiedziała i odniosła sukces. Jej kariera modelki toczy się gładko, a jej zdjęcia są prawdziwą ozdobą magazynów dla pań.


Atrybut dojrzałości

Nadwyżkowe kilogramy stanowią często dobrodziejstwo aktorek dojrzałych. W ich przypadku pełna twarz wygląda zdecydowanie młodziej i piękniej niż chuda, o czym świadczy przykład Anny Dymnej. Ta niegdyś wiotka i dziewczęca aktorka pogodziła się ze swoją tuszą (efekt ciąży), bo dla niektórych reżyserów dopiero z dużym biustem i krągłymi pośladkami stała się „prawdziwą babą”. Zaokrąglona dojrzałość pozwoliła Dymnej uwolnić się od wizerunku wiecznej dziewczynki i wyeksponować kobiecość. Korzystnie prezentuje się także z lekką nadwagą 67-letnia francuska aktorka Catherine Deneuve, która zaakceptowała swój wygląd trzeźwo zauważając: – W pewnym wieku trzeba wybierać między twarzą a tyłkiem.


Najważniejsza jest pogoda ducha

Whoopie Goldberg (80 kg) zupełnie nie przejmuje się wagą i traktuje liczbę kilogramów jak zwykłą liczbę. – Może to zabrzmieć szablonowo, ale dla mnie piękno wywodzi się ze środka – mówi Queen Latifah. Piosenkarka Aretha Franklin wyznaje: – Mam duże poczucie własnej wartości. A jeśli mężczyzna nie traktuje cię z szacunkiem, każ mu się wynosić! Oprah Winfrey prezentuje jeszcze jeden punkt widzenia: – Co za przyjemność z bycia milionerką, jeśli nie można zjeść tego, na co się ma ochotę?

Patrząc na te wszystkie wspaniałe damy, można dodać jeszcze jedno: największą ozdobą kobiety jest radość życia i pewność siebie. Bo gdy ma się błysk w oku, kilogramy stają się niewidoczne!

Autor: Renata Głuszek

Komentarze