Kontrola spacerowa

Ciepłe dni to czas, gdy „statystyczny kociarz” często zazdrości „psiarzowi” długich spacerów z ulubieńcem. Ale spacerować można zarówno z psem, jak i kotem. Trzeba tylko kupić odpowiednie akcesoria: szelki, obróżki, smycz.

Nawet jeśli mamy ogródek, powinniśmy wyprowadzać psy na spacer. Te gorzej wychowane i nie przyzwyczajone do towarzystwa ludzi i innych zwierząt, to najczęściej czworonogi właścicieli ogrodów. Na spacery nie wychodzą, bo panom wydaje się, że psu wystarczy bieganie po dużej działce. Tymczasem już szczeniaki trzeba przyzwyczajać do chodzenia na smyczy i nauczyć podstaw wspólnego spacerowania.

Pies to zwierzę społeczne. Właściciel często idzie z nim na spacer w jednym kierunku i nie ma w tym żadnej interakcji. Zmiana tempa, kierunku, kopnięcie gałęzi, rozkopanie liści może być świetną wspólną zabawą. Najczęstszym błędem jest dawanie psu bezwzględnego pierwszeństwa jego potrzebom fizjologicznym. Lepiej nauczyć go, aby przez kilkanaście sekund przeszedł się spokojnie na luźnej smyczy. Dopiero potem pozwólmy mu się załatwić. Kolejnym błędem jest dawanie priorytetu kontaktom z innymi psami. Nie wypinając go ze smyczy, biegniemy za nim, a gdy go spuścimy, to on pędzi dalej jak pocisk. Spacer nie służy tylko wybieganiu, jest też okazją, by psa wychowywać. Częstym i kuriozalnym obrazkiem w parkach lub na ulicach jest otyły jegomość albo zażywna jejmość ciągnięci bezlitośnie przez modnego beagla lub labradora. O yorkach nie wspominając! A przecież nie o to chodzi we wspólnych spacerach. Podstawą jest odpowiednie podejście do spacerów z naszymi ulubieńcami, a dopiero potem dobór akcesoriów.


Obroża czy kolczatka

Większość tradycyjnych obroży jest ze skóry, ale można dostać też nylonowe lub z łańcuszka. Skórzana jest odpowiednia dla większości psów i zwykle ma grubość 12-50 mm. Dla psów traktowanych jako domowi przyjaciele, a takich przecież jest najwięcej, najbardziej wskazane, wygodne i humanitarne są tzw. szelki. To rodzaj uprzęży nie obciążającej szyi czworonoga, a zarazem bardzo skuteczna „kontrola spacerowa”.

Dławiąca obroża łańcuszkowa lub kolczatka to pomoc szkoleniowa i powinna być używana tylko do tego celu.
Nie wszystkie psy w Polsce są oznakowane elektronicznym „chipem”, dlatego pamiętajmy, aby na obroży zawiesić znaczek z nazwą psa i naszym adresem. Wtedy w razie, zagubienia zwierzęcia, łatwiej będzie go odnaleźć.

Obroży nie należy zaciskać zbyt mocno, ruchliwy piesek, gdy na chwilę stracimy go z oczu, może się gdzieś zahaczyć i poddusić. Pamiętajmy, że podczas spaceru zaczep smyczy zawsze powinien być po prawej stronie psa, tak aby biegł przy naszej lewej nodze.

Dla dużych ras wybieramy mocną smycz z grubej skóry bądź łańcuch ze skórzanym uchwytem. Źle wyszkolone psy, które mogą gryźć smycz, wymagają łańcuszka. Nylonowe smycze to raczej wybór dla ras drobniejszych. Są wygodne, higieniczne w utrzymaniu i miękkie, więc można je nosić w kieszeni. Możemy też dobrać smycz na kołowrotku, która rozwija się na 4 do 6 metrów i dzięki niej łatwo nam psa utrzymać. Pozwala ona bowiem na kontrolowaną przez nas swobodę.


Trening w sprayu

Gdy nasz pies jest już duży i niezbyt przyłożyliśmy się do jego wychowania, myślimy, że jedynym wyjściem jest kolczatka. Oczywiście trzeba kupić sprzęt dobrej jakości, koniecznie taki bez ostrych końców i umiejętnie go używać. Kolczatka sprawdza się, gdy właściciel chce uczyć psa chodzenia na smyczy poprzez korygujące szarpnięcia. Ale jeśli używa obroży skórzanej, to często zamiast korygować zachowanie, wzmacnia je, bo pies się nim nie przejmuje. Właściciel przekazuje mu agresję, więc zwierzak się spina, robi sztywny i z każdym szarpnięciem staje się twardszy. Bywa, że po założeniu psu kolczatki już po pierwszym szarpnięciu się przestraszy i uspokoi. Może jednak skojarzyć bolesne ukłucie w szyję z bliską obecnością obcego człowieka lub psa i zacząć reagować agresywnie, by go odegnać. Dobre szarpnięcie, którym można skorygować zachowanie psa bez użycia kolczatki, to kwestia odpowiedniej techniki. Nie wszyscy to potrafią, dlatego bywa, że to nie pies, lecz właściciel potrzebuje kolczatki. Standardowo nakładamy ją, gdy zwierzę ciągnie, a obrożę, gdy się nie daje odwołać.

Humanitarnym rozwiązaniem są obroże z automatycznymi „atomizerami”, które w przypadku niechcianego szczekania lub niegrzecznego zachowania emitują zapach, np. typu „citronella” w sprayu. Zarówno zapach, jak i sam efekt sprayu są bardzo nielubiane przez zwierzęta. Można to wykorzystywać zarówno w wychowywaniu psów, jak i kotów.
W przypadku podróży samochodem, warto pamiętać o możliwości zakupu specjalnych „pasów dla psa” – zapinanych do standardowych zaczepów w siedzeniach. Ale psa można zapiąć do nich tylko wtedy, gdy ma uprzęż typu „szelki”. Koty należy transportować tylko w specjalnie do tego celu przeznaczonych „klatkach transportowych”.


Coś ty kotku chciał?

Wyprowadzanie psa to doskonały pretekst do odprężającej przechadzki po ciężkim dniu, do której często by nie doszło, gdyby nie zwierzak. Kto jednak powiedział, że nie można wyjść na spacer z kotem? Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, niektóre koty bardzo lubią spacery. Zanim jednak dołączysz do tego grona, koniecznie dobrze przygotuj się do wyjścia. Bardzo modne ostatnio wszelkiego rodzaju obróżki dla kotów (nawet te ozdabiane kryształkami Swarovskiego) nie są zalecane na spacery.

Jedynym bezpiecznym sposobem na przechadzkę z „małym tygrysem” są dobrej jakości szelki na elastycznej smyczy z kołowrotkiem. W każdym innym przypadku nasz ulubieniec może się ulotnić albo niebezpiecznie poddusić.

Konsultacja: lekarz weterynarii Tadeusz Bagan

Autor: Joanna Bartoszewicka

Komentarze