Kolor dobry, kolor zły

Czy barwy wpływają na nasze życie? Na nasze zdrowie? Tak! Prawdę tę odkryto już cztery tysiące lat temu. Ba, powstała nawet nauka, która zajęła się tym tematem, a jej imię to… chromoterapia.

Chromoterapia, czyli terapia kolorami, to jedna z najstarszych metod leczniczych na świecie. U jej podstaw leży przekonanie, że barwy mają dobroczynny wpływ na człowieka oraz że odpowiednio dobrane skutecznie wspomagają leczenie nawet ciężkich chorób. Niemożliwe? A jednak.


Harmonia ducha i ciała

Chromoterapia znana była zarówno w starożytnych Chinach, Indiach, jak i w Egipcie. Wykorzystywana przez wieki do przywracania harmonii w organizmie człowieka doczekała się zainteresowania współczesnych: psychologów, lekarzy, specjalistów medycyny akademickiej. I nic dziwnego. Nie trzeba być naukowcem, by zauważyć, że kolory wywołują u nas różne reakcje. Pobudzają, uspokajają, koją. Wprowadzają w dobry nastrój, bądź wręcz przeciwnie – powodują złe samopoczucie. Ale na tym nie koniec.

Gdy naukowcy zaczęli zgłębiać temat, okazało się, że barwy oddziaływają nie tylko na psychikę, ale mogą też pobudzać metabolizm komórek, mogą stymulować organy wewnętrzne, a odpowiednio dobrane pomagają złagodzić objawy różnych dolegliwości. Ba, zdaniem chromoterapeutów każdy nasz organ wewnętrzny ma nawet swój kolor „opiekuńczy”. I tak: sercu przypisuje się kolor czerwony, wątrobie – żółty, śledzionie i trzustce – pomarańczowy, płucom – biały, nerkom – czarny. Niedobór określonego koloru, na przykład w jedzeniu, które sobie przygotowujemy, ma osłabiać odpowiedni narząd i odwrotnie – nadmiar powodować ma jego nadaktywność. Nie oznacza to oczywiście, że koloroterapia zastąpić może leczenie konwencjonalne, bo nie może. Ale jako jego uzupełnienie chromoterapia sprawdza się rewelacyjnie.

Na czym więc dokładnie polega ta terapia? Czy wystarczy tylko przebywać w otoczeniu konkretnych kolorów, by lepiej się poczuć? To też. Ale oprócz tego terapia kolorami może polegać na: naświetlaniu (m.in. przed specjalnym ekranem, w kapsule SPA), piciu nasłonecznionej wody i jedzeniu wybranych produktów czy kąpieli w kolorowej wodzie. Wcześniej, rzecz jasna, ustalić należy, który z kolorów jest nam potrzebny.


Od lęku po odwagę

By móc jak najlepiej korzystać z właściwości kolorów, warto wiedzieć, jaki dokładnie wpływ na nasze życie mają poszczególne barwy i jak mogą wspomóc nasz organizm. I tak:


KOLOR ZIELONY – uspokaja, wycisza, wprowadza wewnętrzną harmonię. Podobno ma szczególnie dobry wpływ na pacjentów z chorobami serca, wrzodami, bólami głowy, z grypą oraz różyczką. Co prawda w średniowieczu zieleń uważano za kolor symbolizujący katastrofę i zło, ale to już przeszłość. Dziś zieleń kojarzy się przede wszystkim z życiem, naturą i bliskim kontaktem z nią. Jest symbolem uzdrowienia, wolności, nadziei. Osoby, które ubierają się na zielono, mają być optymistycznie nastawione do świata i z chęcią słuchać innych.


KOLOR CZERWONY – terapię tym kolorem chromoterapeuci zalecają w przypadkach anemii, gruźlicy, zmęczenia, zaziębienia, paraliżu i innych ułomności fizycznych oraz umysłowych. Ponoć doskonale sprawdza się w sypialni. I nic dziwnego, to najgorętsza ze wszystkich barw, od najdawniejszych czasów symbolizująca skrajne uczucia: od miłości, pasji, po nienawiść i zemstę. A co do powiedzenia ma nauka? Z badań akademików wynika, że to kolor najmocniej stymulujący ludzką psychikę. Cechami osób lubiących tę barwę mają być: odwaga, pewność siebie oraz… zachłanność.


KOLOR POMARAŃCZOWY – podobno kolor ten pozwala wyzwolić się z „mentalnych ograniczeń”, ma też być „patronem” śledziony i trzustki. A poza tym? Kolorem tym wspomaga się kurację chronicznej astmy, gorączki flegmatycznej, mokrego kaszlu, reumatyzmu.


KOLOR ŻÓŁTY – ma mieć działanie inspirujące, pobudzające procesy myślenia, a nadmiar lub brak tego koloru w naszym otoczeniu manifestować się ma dolegliwościami żołądkowymi, niestrawnością, cukrzycą, egzemą i innymi dolegliwościami skórnymi. A symbolika tego koloru? Mimo że teolodzy przypisywali tej barwie wartości pozytywne, od XII wieku zaczęto kojarzyć ją ze zdradą i fałszem (z tego powodu postać Judasza przedstawiano na płótnach w żółtych szatach). Ponadto kolor ten uznaje się za barwę wrogości, złych zamiarów i bezwstydu (w renesansie włoskie kurtyzany miały obowiązek nosić żółte znaki na ubraniu).


KOLOR NIEBIESKI – niebieskie światło jest chłodzące, ściągające, działa nasennie. Barwie tej mają podlegać wszystkie choroby gardła, chrypka, gorączka, ospa, odra, reumatyzm, wymioty, biegunka, bóle żołądka i zębów, kolki, bolesna menstruacja. Kolor niebieski wpływać ma także na nasze zdolności krasomówcze, na wyobraźnię. Pomagać ma w rozwoju osobowości. Fani koloru niebieskiego mają być uduchowieni, dynamiczni i kreatywni.


KOLOR FIOLETOWY – stosuje się w silnych nerwicach o podłożu psychicznym, przy irytacji, nienawiści, zazdrości, nieuzasadnionym strachu i nerwowości. Fioletem można leczyć też epilepsję, kurcze, reumatyzm, przepukliny, choroby gruczołów. Co jeszcze? Fiolet ma własności kreatywne i duchowe. Sprzyjać ma rozwijaniu w sobie poczucia wartości i poczucia szacunku.


Nie tylko w SPA

O chromoterapii warto wiedzieć coś jeszcze, a mianowicie to, że terapia ta z powodzeniem wykorzystywana jest przy pracy z dziećmi głęboko upośledzonymi. Dzieci, które są ospałe, średnio zainteresowane otoczeniem i które mają problemy z komunikacją, pod wpływem barw „ożywają”: stają się bardziej aktywne, są ciekawe świata, a nawet łatwiej można nawiązać z nimi kontakt. Dzięki odpowiednio dobranym barwom udaje się też pohamować ich agresję. Przy naświetlaniach – całego ciała lub ich części – terapeuci najczęściej stosują kolor zielony, niebieski, żółty i w ograniczonych dawkach – czerwony (nadmiar tej barwy może wywołać u dziecka rozdrażnienie).

Chromoterapia jest oczywiście tylko uzupełnieniem tradycyjnych metod przywracania upośledzonym dzieciom sprawności. „Tylko” i „aż”. Koloroterapia pomaga im bowiem nie tylko rozwijać procesy poznawcze, ale i porządkować otaczający je chaos. W takiej terapii ważne są nie tylko naświetlania, lecz także np. wystrój pomieszczeń, w których odbywają się zajęcia, bo tak jak dla nas – zdrowych, dorosłych – ważne jest, jakimi barwami się otaczamy, tak samo istotne okazuje się to dla niepełnosprawnych dzieci.


Nie ulegaj modzie!

Naturalne przywiązanie lub niechęć do określonych kolorów może wiele powiedzieć o człowieku: m.in. o jego osobowości, o jego stanie ducha. Nie bez powodu wybieramy przecież taki a nie inny kolor ścian w naszym domu, nie bez przyczyny mamy ochotę jednego dnia założyć kolorowe fatałaszki, a innego stonowane, ciemne. Niestety, tę naturalną potrzebę otaczania się konkretnymi kolorami przygasza pęd za modą. Dzisiaj, dostosowując się do panujących trendów, człowiek powoli gubi instynkt. A szkoda, bo otaczające nas barwy mają wpływ na nas i na nasze życie, i to często bez udziału naszej świadomości. Może więc warto wsłuchać się w siebie?

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze