Kocham go ale nie mogę z nim żyć

Wydawał się ideałem, kiedy planowałaś przyszłość u jego boku. To dlatego bez zastanowienia powiedziałaś „tak". Tymczasem po latach wspólnego życia okazało się, że daleko mu do mężczyzny z twoich wyobrażeń.

Każdy zmienia się w ciągu życia. Zdarza się jednak, że drobne niedoskonałości przekształcają się w ogromne wady, których nie zniesie najbardziej wyrozumiała osoba, nawet taka jak ty. Posłuszny i radosny chłopak może okazać się wiecznym dzieckiem niezdolnym do samodzielnego podjęcia decyzji, oszczędny partner, wyjątkową sknerą, a człowiek z pasją, mężczyzną, którego cały świat to jego hobby. Tylko uciekać!


Mój Piotruś Pan

- Kiedy Marcin długo nie mógł się zdecydować na ślub, nawet nie przypuszczałam, że to dopiero początek jego problemów z podjęciem decyzji o wszystkim decydowałam - o wakacjach, szkole dla dziecka, a nawet o tym, co będziemy jeść na śniadanie. I tak przez całe małżeństwo. Czasem czułam, że mam nie jedno dziecko, a dwoje. Marcin wciąż nie był pewien, czego chce. Wprawdzie, kiedy przyszedł kryzys wieku średniego, a wraz z nim nieodparta potrzeba wolności, złożył pozew do sądu, ale już na pierwszej rozprawie wycofał się z tej decyzji. Annie wydawało się, że zrozumiał błąd, dojrzał i chce wrócić. Nawet zgodziła się, ale mąż się nie zmienił, nadal utrudniał jej życie. W końcu to ona powiedziała: dość.

- Przybywa mężczyzn z syndromem Piotrusia Pana - wyjaśnia psycholog, Krystyna Zielińska. - Wiecznych dzieci, które nie chcą dorosnąć. Ich lęk przed dorosłym życiem, zobowiązaniami, odpowiedzialnością za swoje czyny jest tak wielki, że najchętniej wróciliby do czasów dzieciństwa. Tworzą więc swoją Nibylandię - krainę, w której czują się dobrze i bezpiecznie. Szukają coraz to nowych zabawek. Biją rekordy w grach komputerowych, zmieniają zegarki na coraz droższe, samochody na szybsze, a kochanki na młodsze.

Krystyna Zielińska jednak ostrzega. Piotruś Pan chętnie wchodzi w role, które ty dla niego napiszesz. Gdy się pogniewa, zostawia zabawki, nie zastanawiając się, czym jutro będzie się bawił. Niestety, taki mężczyzna, choć czasem milutki i słodki, nigdy nie dojrzeje do roli partnera czy prawdziwego ojca. Nie stanie się nagle odpowiedzialny i decyzyjny.

Jeśli jednak zadowala cię zabawa w życie, możesz z nim pozostać. Jeżeli chcesz się poczuć kobietą u boku mężczyzny i szukasz wsparcia, zapomnij o nim, bo on ci tego nie zapewni. Piotruś Pan często długo żyje u mamusi, gdzie jest mu wygodnie. Nie spieszy się do założenia rodziny, bo to też wiąże się z odpowiedzialnością. Unika też stałych związków. Dopiero przyparty do muru może uleć, ale nie musi. Znudzony obecną partnerką, porzuca ją jak niechcianą zabawkę, ale też nie do końca, bo to wymaga decyzyjności. Psycholog uważa także, że taki Piotruś Pan rzadko buduje szczęśliwe związki.

- Teraz ja złożyłam pozew o rozwód - tłumaczy Anna. - On nigdy tego by naprawdę nie zrobił, a życie z nim było już nie do wytrzymania. Skupiony na sobie, nie dostrzegał potrzeb innych. Najgorsze jest to, że wciąż go kocham. Ale dłużej nie mogę z nim żyć.


Życie ze sknerą

- Chyba wolałabym, żeby Tomek był rozrzutnikiem – wzdycha Dorota, 43-letnia prawniczka. - Myślę, że potrafiłabym jakoś nad tym zapanować. Tymczasem on jest sknerą. I to bez powodu, bo przecież powodzi nam się bardzo dobrze. Tomek jest cenionym adwokatem, ja mam kancelarię notarialną. Naprawdę niczego nam nie brakuje. Tymczasem on zmusza całą rodzinę do oszczędzania. Wciąż ogranicza moje zakupy, już nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam sobie nowy modny ciuch. Dzieciom kupujemy tylko to, co jest rzeczywiście niezbędne. Kiedy nasi znajomi jeżdżą na zagraniczne wycieczki, my spędzamy urlop u rodziny na wsi. Większość zarobionych przez nas pieniędzy musi wpływać na konto, mój mąż twierdzi, że trzeba żyć oszczędnie. Oszczędzamy więc na zapas. Na jakąś czarną godzinę, której mogę nawet nie doczekać.

Najgorsze jest to, że jeśli robię jakieś zakupy, to zawsze z wielkimi wyrzutami sumienia. Nie pamiętam, kiedy cieszyłam się, kupując buty czy torebkę. Gdy żartuję, że zakupy powinny być przyjemnością, Tomek z wielką powagą odpowiada: „Przyjemnością jest oszczędzanie i posiadanie, a nie wydawanie. Widać każdy ma inne przyjemności"

- Właśnie, każdy ma inne przyjemności – komentuje historię Doroty i Tomka psycholog, Krystyna Zielińska. – Ale prawdopodobnie ze skąpstwa męża wynikają jeszcze inne konsekwencje dla tego związku. Nie ma tu nie tylko zagranicznych wyjazdów, ale też wspólnych wyjść, przyjmowania przyjaciół i odwiedzania znajomych. Bo to przecież kosztuje.

- Kiedy się poznaliśmy, myślałam, że Tomek jest oszczędny - wspomina Dorota. - Nigdy nie miał lekkiej ręki do wydawania pieniędzy, ale nawet mi się to podobało. Dawało poczucie bezpieczeństwa. Dziś jego oszczędność przerodziła się w skąpstwo. I bardzo trudno mi z tym żyć. Coraz częściej myślę o rozwodzie.

Psycholog twierdzi, że można funkcjonować w takim związku, ale tylko pod warunkiem, że zapewni się sobie i rodzinie minimum finansowej niezależności. Albo z własnych źródeł, albo z pieniędzy wynegocjowanych od męża-skąpca. Zamiast narzekać na jego sknerstwo, warto spróbować przyzwyczaić go do wydawania pieniędzy. Można np. robić mu prezenty - kiedy poczuje przyjemność z otrzymanej rzeczy, być może przyjdzie refleksja. Niestety czasem nie pomogą ani podarunki, ani twoja anielska cierpliwość dla domowego skąpca. Wtedy warto podjąć decyzję o odejściu - zanim twoje życie stanie się jednym wielkim kontem oszczędnościowym.


Pasja jak obsesja

- Zawsze imponowało mi, że Marek ma pasje - opowiada Joanna, 35-letnia nauczycielka. - Moje życie w porównaniu z jego wydawało się śmiertelnie nudne. Praca w szkole, zeszyty do domu, przygotowania do lekcji. Tymczasem on wracał z pracy i oddawał się swojemu hobby - majsterkowaniu. Nasz garaż zmienił się w prawdziwy warsztat, w którym mój mąż spędzał całe wieczory, a czasem nawet i noce.

Kiedyś cieszyłam się, że sam wszystko umie zrobić, taka złota rączka, ale dziś widzę to inaczej. W dodatku to niejedyne jego hobby. W soboty i niedziele znika z kolegami na ryby, a gdy są mecze piłki nożnej - nie można odciągnąć go od telewizora. I nie ma znaczenia, czy to mistrzostwa świata, czy mecz trzecioligowy. Oczywiście cały dom jest na mojej głowie. Bo Marek ma pasje, które wypełniają mu dokładnie cały tydzień. Wielokrotnie próbowałam z nim rozmawiać na ten temat, ale zawsze słyszę, że ciężko pracuje i musi się zrelaksować. Jego praca to nie przekładanie zeszytów, więc powinnam to zrozumieć. Kocham go, ale mam tego dość. Nie chcę, by dom był dla niego hotelem, a ja - służącą.

- Warto uzmysłowić swojemu kochanemu mężczyźnie, że wspólne życie to nie tylko mieszkanie pod jednym dachem - radzi psycholog, Krystyna Zielińska. Oprócz przyjemności są także obowiązki, w których on też powinien uczestniczyć. A kiedy widzi, że może żyć wygodnie i beztrosko, z pewnością sam z tego nie zrezygnuje. Być może Marek, może podobnie jak twój partner, nigdy sam nie zaoferował ci pomocy. W takim razie trzeba to zmienić. Powinnaś dawać mu do zrozumienia, że jego pasje nie są najistotniejsze na świecie. Możesz wybrać się m z nim do kina, zaprosić na romantyczną kolację do restauracji, albo podrzucić dziecko, jak będzie wybierał się na ryby. Powinien zrozumieć, że to nie hobby jest najważniejsze, ale ty.


Niełatwy wybór

Zostać czy odejść? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza gdy wciąż go kochasz. Ale trudno też żyć z egoistą pod jednym dachem. Dlatego odpowiedz sobie na pytanie, na czym ci zależy i o co walczysz? Wtedy wymagaj, proponuj, wymyślaj swoje sposoby na zmianę tego, co jest. A gdy po latach pracy dojdziesz do wniosku, że wszystkie metody zawiodły, spróbuj odejść. Na pewno nie będzie ci łatwo, ale przecież ty też zasługujesz na szczęście i swoje przyjemności.

Autor: Beata Biały

Komentarze