Kobiety i mężczyźni chorują inaczej - dlaczego?

W gabinecie lekarskim panuje pełne równouprawnienie – płeć pacjenta nie ma tu większego znaczenia. Procedury medyczne podczas badania czy zabiegu są takie same. A przecież różnimy się fizycznie i psychicznie – czy nasze choroby mają płeć?

Mężczyźni żyją krócej. W Polsce kobieta dożywa przeciętnie prawie osiemdziesiątki, podczas gdy statystyczny mężczyzna umiera w wieku niespełna 70 lat. Przedstawicielki „słabej płci”, choć żyją dłużej, to jednak częściej cierpią z powodu różnych dolegliwości, przechodzą znacznie więcej operacji. Panie wydają też dwukrotnie więcej na usługi medyczne, przyjmują dużo więcej leków. Dlaczego? Naukowcy szukają przyczyny w genach, hormonach oraz w interakcjach pomiędzy nimi, jednak największe odkrycia wciąż przed nami.


Kobiety chorują, mężczyźni umierają…

– Medycynę płci zauważono stosunkowo niedawno, jeszcze kilkanaście lat temu większość uczestników badań naukowych stanowili mężczyźni – mówi prof. dr hab. n. med. Zbigniew Gaciong, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rzeczywiście, wiele chorób ma podłoże genetyczne, wielkie znaczenie ma też gospodarka hormonalna. Choć w organizmach kobiet i mężczyzn znajdują się te same hormony, to u pań dominującą rolę odgrywają estrogeny i progesteron, u panów natomiast androgeny oraz testosteron. Estrogeny chronią kobiecy organizm między innymi przed chorobami układu krążenia.

– Są one odpowiedzialne za obserwowaną wśród kobiet zwiększoną aktywność układu odpornościowego. Dlatego też panie, w porównaniu do mężczyzn, są bardziej odporne na różnego rodzaju infekcje i choroby zakaźne – tłumaczy dr hab. n. med. Dominik Rachoń, specjalista chorób wewnętrznych. Dodaje, że czasami aktywność układu odpornościowego u kobiet jest tak silna, że zaczyna on atakować własne tkanki i narządy. Określa się to mianem reakcji autoimmunizacyjnych.

Panie chorują inaczej niż mężczyźni. Różnić mogą się zarówno objawy tych samych schorzeń, jak i ich przebieg. Inaczej wygląda również u kobiet rekonwalescencja i powrót do zdrowia. Wiadomo też, że niektóre leki odmiennie zachowują się w męskim organizmie.


Czy serce jest kobietą?

Przez długie lata sądzono, że choroby serca dotyczą głównie mężczyzn. To panowie najczęściej cierpią na nadciśnienie i chorują na miażdżycę. Okazało się jednak, że schorzenia serca, a zwłaszcza choroba niedokrwienna, są po prostu u kobiet trudniejsze do rozpoznania. – W przypadku choroby wieńcowej kobiety mają częściej niespecyficzne dolegliwości, później szukają pomocy lekarskiej, a jednocześnie ryzyko powikłań jest u nich znacząco większe. Zawał u kobiety częściej, niestety, kończy się tragicznie, również wyniki terapii są gorsze u kobiet – tłumaczy prof. Zbigniew Gaciong.

Często mylnie diagnozowana jest u kobiet choroba wieńcowa. I ona może się też objawiać dość nietypowo – bólem pleców, nudnościami, zgagą czy dusznościami, niekoniecznie bólem za mostkiem czy drętwieniem lewej ręki. Bywa, że zawał mięśnia sercowego u kobiet jest mylony z niestrawnością! Ponadto serce kobiety gorzej reaguje na nagłe niedokrwienie. Dzieje się tak, ponieważ jest ono mniej wytrenowane – to panowie częściej uprawiają sporty.


Spokojnie to tylko hormony

Mężczyzn zdecydowanie rzadziej dotyka depresja. To głównie panie cierpią z powodu stanów lękowych, gorzej reagują na stres. Związane jest to z poziomem hormonów – im wyższy poziom androgenów (hormonów męskich), tym odporność na wszelkie „dolegliwości duszy” wyższa. Dlatego też panowie dużo lepiej radzą sobie z nerwami. Na ryzyko wystąpienia depresji mogą wpływać także geny, których aktywność zależy od cyklicznych zmian w poziomie hormonów. Emocjonalna huśtawka dopada niemal każdą kobietę przed miesiączką, a także w okresie ciąży oraz po porodzie. Dolegliwości te mogą występować również w czasie przekwitania – na depresję choruje w tym okresie ok. 30 proc. kobiet.


Zbyt odporne

Współczesna medycyna potrafi wyszczególnić ponad 80 chorób z kręgu autoagresji. Zalicza się do nich między innymi reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane czy zapalenie tarczycy typu Hashimoto lub nadczynność tarczycy w przebiegu choroby Graves-Basedowa. Choć schorzenia te występują u obu płci, to jednak zdecydowanie częściej u kobiet. Dlaczego tak się dzieje? – Układ odpornościowy kobiet jest znacznie bardziej aktywny w porównaniu do układu mężczyzn – tłumaczy dr Rachoń. – Nie ma w tym nic dziwnego, że natura wyposażyła kobiety w silniej działający układ, bowiem to na nie spada przywilej urodzenia potomstwa. Niestety, czasami aktywność układu odpornościowego u kobiet jest tak silna, że zaczyna on atakować własne tkanki i narządy.


Krucho z kośćmi

Panie częściej chorują także na osteoporozę. Wynikać to może z tego, że mają mniejszą niż mężczyźni masę mięśniową i są zazwyczaj mniej aktywne fizycznie, a to właśnie ruch wspomaga uwapnianie kości. Osteoporoza to nic innego jak utrata gęstości kości. Na jej rozwój mają wpływ także estrogeny. Choroba pojawia się, kiedy ich poziom zaczyna spadać. W tym czasie kości kobiet stają się kruche i bardziej podatne na złamania. Oczywiście z wiekiem gęstość tracą również kości u mężczyzn. Mamy wówczas do czynienia z osteoporozą wtórną, zwaną czasem osteoporozą męską. Choroba ta jest skutkiem nadużywania alkoholu, palenia papierosów lub zażywania leków sterydowych.


Zdrowia po równo

Wygląda na to, że natura obeszła się z nami dość sprawiedliwie. Jeśli chodzi o zdrowie, każda płeć ma swoje słabsze i silniejsze strony. Kobiety, owszem, chorują częściej, pokonując w ciągu całego życia szereg przeszkód natury fizycznej i psychicznej, jednakże długość życia zdaje się te utrudnienia w pewien sposób wynagradzać. A o zdrowie musimy i tak dbać – niezależnie od płci!

Autor: Piotr Gołdanowski

Komentarze