Kobieta i finanse – związek niemożliwy?

Kobiety w Polsce żyją z dnia na dzień, połowa nie odkłada nic „na czarną godzinę”. Pozornie to panie trzymają kasę w domu, niestety nie potrafią nią zarządzać.

Socjologowie, co prawda, obwieścili koniec modelu „mąż zarabia i utrzymuje rodzinę, a kobieta jest w domu”, ale mentalność wielu z nas wcale się nie zmieniła. Same najczęściej pracujemy i zarabiamy a jednak podświadomie (a czasem świadomie) finansową odpowiedzialność cedujemy na mężczyznę. Trzymamy w garści domową kasę, ale nie potrafimy nią zarządzać wydając większość zarobionych pieniędzy na bieżące potrzeby. W efekcie, w razie rozwodu czy śmierci współmałżonka, kobiety często zostają z kredytami i długami.

- Ostatnio mówi się o równouprawnieniu, kobiety są coraz silniejsze, wchodzą na męskie terytoria, piastują ważne stanowiska, bez pardonu podbijają nie tylko męskie serca, ale i męskie przyczółki władzy. To prawda, ale nie cała – mówi dr Tomasz Sobierajski, socjolog. - Otóż te same kobiety, które są uważane za rekiny biznesu i osoby szybko podejmujące kluczowe decyzje, w domu stają się potulne i podporządkowują się mężczyźnie.


Czy da się oswoić finanse?

W ramach programu edukacyjnego „Kobieta w świecie finansów” przeprowadzono badania, z których wynika, że większość z nas, bo aż 80 proc., nie lubi myśleć i rozmawiać o swoich finansach. Kobiecą niefrasobliwość finansową potwierdza Marzena Bogdańska, trenerka specjalizująca się w edukacji finansowej kobiet i psychologii sukcesu, mówiąc wprost, że awans społeczny i zawodowy kobiet nie idzie w parze z ich gotowością do wzięcia odpowiedzialności za swoje finanse. - Kobiety zazwyczaj zwlekają z podejmowaniem decyzji finansowych i tkwią w bezczynności – mówi Bogdańska.

Uważamy, że sprawy finansowe są domeną mężczyzn. Na co dzień często jesteśmy zdane na łaskę i niełaskę swoich partnerów. Myślimy, że skoro kocha, to nie zostawi nas w potrzebie. - W rozumieniu kobiet miłość jest pojmowana idealistycznie i nie obejmuje sfery materialnej – potwierdza Marzena Bogdańska. - Nie chcą być postrzegane, jako materialistki. Troszczą się najpierw o sprawy męża i dzieci, a dopiero potem robią coś dla siebie.
Czy to znaczy, że związek kobiety z finansami jest niemożliwy? Marzena Bogdańska uspokaja: - Możliwy, choć czasem niełatwy. Wymaga pracy, jak każdy związek. Zdrowe relacje z pieniędzmi podnoszą jakość życia. Gdy troszczymy się o swój byt, czujemy się szczęśliwsze. Dopiero wówczas możemy zadbać o tych, których kochamy.


Gdy los nas zaskoczy

W razie katastrof życiowych, takich jak rozwód czy śmierć współmałżonka, kobiety często zostają na lodzie, z niezabezpieczoną sytuacją finansową, kredytami do spłacenia, długami do rozliczenia. - Działania pod presją czasu i okoliczności życiowych są często okupione dużym stresem i błędnymi decyzjami, utratą majątku, czy też jeszcze większym zadłużeniem – ostrzega Marzena Bogdańska. - To, jak postępujemy z pieniędzmi, mówi nam o tym, jak postrzegamy i oceniamy siebie same.

A jak się postrzegamy? Jako niekompetentne. Z badań GfK Polonia „Kobieta w świecie finansów” wynika, że choć 40 proc. Polek ankietowanych ma jakieś zobowiązania wobec banków, to dla 60 proc. oferty finansowe są zbyt skomplikowane.


Zmień myślenie dla własnego dobra

Czy można polubić świat finansów? Pieniądze i ich zarabianie jest częścią naszego życia. Każda gospodyni jest księgową i dyrektorem finansowym we własnym domu. – My, kobiety zwykle nie mamy ekonomicznego przygotowania i wiele nawyków wynosimy z domu rodzinnego - przekonuje trenerka edukacji finansowej. - Warto zastanowić się, jak postępowali rodzice z pieniędzmi, co mówili na ich temat i jaką mieli lub mają sytuację finansową... Zwykle w dorosłym życiu powielamy wzorce, które kształtowały nas w dzieciństwie. Prowadzenie domu i zajmowanie się budżetem domowym jest jedną z ról życiowych, którą zwykle wypełniamy bez przygotowania.


Co możemy zrobić?

- Rób listę zakupów i trzymaj się jej.

- Zanim kupisz buty, zadaj sobie pytanie, ile godzin pracy kosztują i czy rzeczywiście są tego warte.

- Załóż swoje konto oszczędnościowe i odkładaj na nim 10 proc. własnego, miesięcznego wynagrodzenia (jeżeli nie pracujesz, to przedyskutuj tę kwestię z mężem i także załóż podobny rachunek oszczędnościowy, przelewając 10-20 proc. wynagrodzenia partnera).

- Przed założeniem konta, sprawdź najpierw ranking tego rodzaju usług, porównaj oprocentowanie, wszystkie koszty i warunki promocji. Potem weryfikuj tę decyzję przynajmniej raz w roku, bo rynek usług finansowych zmienia się dynamicznie.

- Pomyśl o założeniu polisy ubezpieczeniowej na życie, która zabezpieczy cię na wypadek śmierci męża/partnera. Pamiętaj, że polisa terminowa jest tańsza od bezterminowej i znakomicie spełnia funkcję ochronną dla ciebie i twoich dzieci.

- Zdiagnozuj swoją obecną sytuację finansową, policz, jakie masz dochody i na co je wydajesz. Odpowiedz sobie rzetelnie na pytanie, czy w ogóle i ile mi zostaje po opłaceniu rachunków, kosztów utrzymania itp.

- Zapisz się na kursy finansowe dla kobiet (są też bezpłatne).

- Przestań bać się rozmów o pieniądzach.

- Czytaj poradniki finansowe pisane przez kobiety dla kobiet, np. „Bogata kobieta”, „Poradnik finansowy dla młodych kobiet”, „Kobiety i finanse”. Dowiesz się z nich, jak nasze myślenie i nasze emocje wpływają na jeden z najważniejszych związków w życiu - nasz związek z finansami.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    To teraz wiem co chcę robić (albo kim być) w życiu :)

  • 2016-03-31 gość

    szach-mat: I teraz przez Ciebie mam dylemat czy lepiej byś singlem w metropolii czy singlem metropolitą :) Zawsze można zostać singlem metropolitą w metropolii :))

  • 2016-03-31 gość

    I teraz przez Ciebie mam dylemat czy lepiej byś singlem w metropolii czy singlem metropolitą :)

  • 2016-03-31 gość

    szach-mat: Gdybym spojrzał na to od strony medycznej jak sugeruje Ewa to teraz bym był kawalerem albo ..... księdzem :) Teraz to byłbyś singlem, a może metropolitą :)

  • 2016-03-31 gość

    Gdybym spojrzał na to od strony medycznej jak sugeruje Ewa to teraz bym był kawalerem albo ..... księdzem :)