Kobiece wsparcie po polsku, czyli cesarskie cięcie w ogniu krytyki

"A wasze dzieci nie mają urodzin tylko obchodzą wydobyciny i nie ważcie się nazywać prawdziwymi matkami" napisała jedna z polskich matek internautek na forum dla matek, na którym teoretycznie kobiety miały się wspierać. Ten komentarz rozpętał burzę w sieci.

Wpis spodobał się zagorzałym zwolenniczkom porodów siłami natury. „Poród to poród. A cesarka to zabieg. Nie można mówić, że kobieta urodziła dziecko, jak miała cesarkę. Z niej dziecko wyjęte zostało. Ona go nie urodziła. Dziecko się urodziło tak czy inaczej. Ale kobiety mające dzieci przez cesarkę nie mogą mówić, że urodziły dziecko. Były w ciąży, ale nie rodziły (…)” - internautki prześcigały się w opiniach. "Dla tych co nie rozumieją słowa poród. Poród to skurcze, parcie, wysiłek, ból, wyczerpanie, wydanie na świat dziecka własnymi siłami. Drogie mamy po cc (cesarskim cięciu - red.) - nie oszukujcie się i nie pochlebiajcie sobie."


Obrażające, agresywne i wredne komentarze na temat "cesarzowych" szokują. Kobiety, które szkalują inne kobiety powinny się wstydzić. Mieliśmy już do czynienia z pseudo-dyskusją na temat publicznego karmienia piersią oraz przewijania dzieci w miejscach publicznych. Teraz głośno zrobiło się o wydobycinach.



"Matki polki terrorystki przekrzykują się wzajemnie, dając głośno do zrozumienia, że tylko ta, która rodziła naturalnie, może powiedzieć, że urodziła. Reszta nie ma do tego prawa!" - pisze na swoim blogu Mama Trójki. - "Poród siłami natury, nazywany jest przeważnie naturalnym. Jednak w 99% przypadków takim nie jest. Poród siłami natury, naturalny, to taki, który przebiega zupełnie naturalnie. Bez niczyjej interwencji. Mowa tu o interwencji mechanicznej i fizjologicznej. Bez przyspieszania, wywoływania, wyciskania czy innej pomocy. Poród naturalny to również taki bez podania znieczulenia. Przy takim porodzie, naturalne jest tylko wsparcie bliskiej osoby, położnej lub lekarza. Poród zaczyna się sam. Rodząca chodzi, leży lub przybiera taką pozycję, w jakiej jest jej wygodnie. Poród odbywa się we własnym tempie, od początku do wydalenia potomka na świat.
Poród drogami natury odbywa się tak, jak poród naturalny, jednak z interwencją lekarza lub położnej. Interwencją jest wywołanie skurczy porodowych, przyspieszenie przebiegu porodu, np. podanie oksytocyny lub przebicie pęcherza płodowego. Nacinanie krocza, "wyciskanie" lub wyciągnie dziecka kleszczami, również jest interwencją i takiego porodu nie można już nazwać naturalnym.
Cesarskie cięcie-to zabieg chirurgiczny polegający na przecięciu powłok brzusznych i wyjęciu dziecka. Po takim zabiegu kobieta dochodzi do ciebie nawet kilka tygodni dłużej, niż takiej, która rodziła naturalnie czy siłami natury.
Co daje nam faktyczne nazwanie danego rodzaju porodu? To, że dziecko urodzone niezależnie od formy i warunków w dniu przyjścia na świat obchodzi urodziny. Nie ogarniam wyższości rodzenia siłami natury, bo o naturalnym porodzie może mówić najwyżej ułamek rodzących. W czym jest lepsze zmasakrowanie krocza, narażenie się na wysiłek prowadzący do popękania szyjki macicy, wypadania macicy czy pęcherza? A nazywanie urodzin dzieci poprzez cesarskie cięcie wydobycinami jest poniżej jakiegokolwiek poziomu."


A co Wy są sądzicie na ten temat?

Autor: Redakcja

Komentarze