Kłótnia? tylko „językiem żyrafy”

Rozmowa z Tomaszem Jarmużem psychoterapeutą, współzałożycielem toruńskiego Ośrodka Psychoterapii i Rozwoju Osobistego „PRO”

Zdaniem psychologa Marshalla B. Rosenberga, istnieje prosty sposób na to, by konflikty nie były początkiem końca, lecz początkiem lepszego rozumienia siebie wzajemnie. Trzeba po prostu wiedzieć, jak się kłócić.


„Żyrafa” i „szakal” to symbole odmiennych sposobów komunikacji. Co należy rozumieć pod pojęciem „język szakala” i „język żyrafy”?


To pojęcia odnoszące się do sposobu porozumiewania się zaproponowanego przez amerykańskiego psychologa Marshalla B. Rosenberga. Opracowana przez niego teoria na temat komunikacji (porozumienie bez przemocy – w skrócie PBP), stosowana w praktyce przynosi bardzo interesujące rezultaty. Rosenberg obrazowo opisuje język komunikacji poprzez symbol dwojga zwierząt, mających reprezentować odmienne postawy. Jedno z nich to szakal – przebiegły drapieżca. Jego język jest bezwzględny, manipulacyjny, sprzyjający konfliktom i przemocy. Pojawiają się w nim oceny, sądy, oskarżenia, żądania. Osoba porozumiewająca się takim językiem oczekuje, że to inni spełnią jej żądania, w swoich wypowiedziach atakuje osobę, a nie jej czyny. Osoba taka jest przekonana, że wie lepiej i przez to może narzucać innym własne zdanie.


A co z żyrafą i jej językiem?


Ponieważ wśród ssaków lądowych to zwierzę ma największe serce (waży kilka kilogramów) oraz bardzo długą szyję, umożliwiającą szeroką perspektywę spojrzenia, żyrafa stała się symbolem języka zwanego „językiem serca”. Opiera się on na wyrażaniu uczuć i potrzeb, szczerości, serdeczności, umiejętności słuchania innych, próbie usłyszenia w tym, co mówią, ich potrzeb. Osoby komunikujące się w ten sposób budują relacje bezpieczne, wolne, pełne empatii, oparte na wzajemnym szacunku.


Czy można nauczyć się takiego języka?


Model PBP zakłada 4 etapy i to zarówno w procesie wyrażania, jak i odbioru komunikatów.
Pierwszy z nich to spostrzeżenie. Próbujemy zobaczyć prawdziwie i obiektywnie, co rzeczywiście się stało (jakbyśmy oglądali sytuację nagraną kamerą video). Nie dodajemy tu własnych interpretacji, osądów, przekonań, pomysłów. Po prostu opisujemy: „Trzeci raz w tym tygodniu przychodzisz na spotkanie ze mną 15 minut po ustalonym przez nas oboje czasie”. Kolejnym etapem jest powiedzenie o uczuciach, które pojawiają się w nas w danej sytuacji. Ważne, aby zobaczyć, co naprawdę czuję, nie zaś, co w takiej sytuacji „powinno” się czuć. „Kiedy tak się dzieje, jest mi smutno, jestem zawiedziona…”. Trzecim etapem jest powiedzenie o własnych potrzebach związanych z daną sytuacją.


Podstawowe pytanie, jakie musimy sobie zatem zadawać, brzmi: czego tak naprawdę chcę w tej sytuacji?


Następnym krokiem jest jasne wyrażenie potrzeby: „Nie chcę już więcej czekać na ciebie, kiedy się umawiamy…”. Ostatnim etapem, o którym mówi Rosenberg, jest prośba. Mówmy wprost i konkretnie, czego chcemy od innych. Prosząc, należy mówić o tym, co chcemy, aby było robione, a nie o tym, czego sobie nie życzymy: „Proszę, abyś następnym razem zaproponował taką godzinę, na którą na pewno zdążysz dotrzeć bez spóźnienia...”.


Zgodnie z tą teorią nie należy za wszelką cenę unikać kłótni, bo nawet te, poprowadzone odpowiednim językiem, mogą być budujące.


Chodzi o to, aby tak się kłócić, aby nasi rozmówcy nie czuli się atakowani, nierozumiani, oceniani, bo wówczas, broniąc się, odpowiedzą atakiem. Można przecież komunikować się w sposób respektujący potrzeby obu stron. Z każdego konfliktu, nawet najbardziej zaognionego, może wyniknąć konstruktywne rozwiązanie, o ile obie jego strony poczują, że ich zdanie, przekonanie i wizja rzeczywistości zostaną uszanowane. Dr Rosenberg stosował wielokrotnie i z powodzeniem tę metodę do rozwiązywania zaognionych konfliktów, np. między zwaśnionymi grupami narodowościowymi. Może zatem warto nauczyć się „języka żyrafy” i zacząć go stosować w praktyce codziennego życia.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze