Kłopotliwy prezent

Właśnie rozpoczął się gorący okres kupowania gwiazdkowych prezentów. Zabiegani i rozemocjonowani tracimy czasem zdrowy rozsądek, kupując co popadnie, co utkwiło nam w pamięci dzięki spotom reklamowym. Czasem popełnić możemy przez to poważny błąd.

Wybierając podarunki kierujemy się zwykle tym, jak bliską jest dla nas osoba obdarowywana, jak bardzo ją kochamy czy lubimy. Bierzemy też pod uwagę jej zainteresowania, zamiłowania i upodobania. W pewnych sytuacjach brać pod uwagę musimy jeszcze jeden element – stan zdrowia obdarowywanego. Bardzo uważać musimy na przykład wówczas, gdy wybieramy prezent dla alergika.


Zwierzątko? Niekoniecznie

„Kup mi pieska!” słyszą często rodzice, a w listach do Mikołaja czytają: „Proszę Cię, Kochany Mikołaju, o malutkiego kotka”. Cóż można zrobić z taką prośbą? Wielu dorosłych przekonało się na własnej skórze, jak trudno jej nie ulec. I tak w naszych domach pojawiają się rozmaite zwierzęta. Oprócz psów i kotów, również chomiki, świnki morskie, papużki i rybki…

Niestety, te wymarzone prezenty, sprawić mogą wiele problemów alergikom. Nietrafionym prezentem może okazać się przede wszystkim kotek. Szacuje się, że od 5 nawet do 30 procent ludzi może być uczulonych na kocie alergeny. Odsetek ten jest szczególnie wysoki w grupie osób, u których stwierdzono inne uczulenia. Kocie alergeny są w ślinie, w wydzielinach gruczołów około odbytniczych, w sierści; doświadczeni alergolodzy podpowiadają, że silniej uczulają samce. Mając kota w domu po prostu nie sposób się z nimi nie zetknąć.

Psy, króliki, chomiki, również mogą być przyczyną alergii. Także ptaki, bo bywamy uczuleni na pióra, i to nie tylko te, które wypełniają poduszki. Niestety, nie oznacza to, że zwierzęta pozbawione sierści i piór możemy bezkarnie trzymać w domach. Cóż bowiem z tego, że uczulenia nie wywołają rybki pływające w akwarium, skoro silnym alergenem bywa ich pokarm?


Uwaga na kołnierzyk!

Rzadsze bywa uczulenie na sierść konia. Jednak, jeśli ktoś już jest na nią uczulony, musi zdawać sobie sprawę z tego, że alergia ta wywołać może bardzo silne reakcje anafilaktyczne. Co gorsza, nie trzeba wchodzić do stajni czy wsiadać na konia, by do niej doszło.

– Miałam pacjentkę, u której wystąpił wstrząs, gdy dostała w prezencie skrzypce – mówi dr nauk medycznych Ewa Gawrońska-Ukleja, specjalista alergolog i chorób wewnętrznych ze Szpitala Uniwersyteckiego im. Jana Biziela w Bydgoszczy. – Rodzice bardzo chcieli, by nauczyła się na nich grać, kupili jej więc ten instrument. A w smyczku są włosy z końskiego ogona... Reakcja była bardzo silna. Na szczęście dziewczynka ta miała już wcześniej stwierdzoną inną alergię, więc rodzice wiedzieli jak postąpić.

Warto więc zdać sobie sprawę, że końskie włosy znaleźć można nie tylko w skrzypcach. Będą też usztywniały kołnierzyki niektórych drogich, eleganckich, markowych koszul, czasem znajdują się także w meblach tapicerskich.


Niebezpieczny pocałunek

Na wielu czekoladach znajdziemy napis, że mogą się w nich znajdować śladowe ilości orzeszków ziemnych, arachidowych, laskowych. To ostrzeżenie dla alergików, którzy i z nimi miewają spore kłopoty. Nie kupujmy więc alergikom czekoladek.

Z tego samego powodu nie obdarowujmy ich również… niesprawdzonymi kosmetykami. Masło lub olejek arachidowy wchodzi bowiem między innymi w skład wielu pomadek. – Alergikom czasem zaszkodzić może nawet pocałunek z osobą, która chwilę wcześniej zjadła kawałek chałwy lub ma na wargach szminkę – dodaje doktor Ewa Gawrońska-Ukleja.

Autor: Małgorzata Januchowska

Komentarze