Klasy i ciupy - zapomniane gry z dzieciństwa

Gier z dzieciństwa się nie zapomina. Dlatego warto odświeżyć zasady klas, gumy, skakanki, hula-hop i ciupów. Twoje dziecko będzie zachwycone mogąc poruszać się w ogrodzie, a ty poczujesz się jak... dziecko.

Pamiętacie zapach kredy, którą na chodniku malowało się zarysy gry w klasy, czerwone pręgi na łydkach – ślady odciśnięte po kilkugodzinnej grze w gumę? Wprawdzie najpopularniejszymi obecnie grami wśród najmłodszych są te komputerowe, ale to wcale nie znaczy, że wasze dzieci mają zostać pozbawione gier na świeżym powietrzu, na skwerku, w ogrodzie, na przydomowych trawniku. Jeżeli zasady tych zabaw zatarły się w waszej pamięci, oto kompendium wiedzy na ten temat.


Gra w gumę

Do tej gry potrzebne są co najmniej trzy osoby i co najmniej 4 metry gumy (kiedyś deficytowej, wypruwanej z bielizny i łączonej w jedną całość z krótkich kawałków). W gumę skacze się absolutnie dowolnie, czyli co się komu przypomni ze szkolnych lat. Może to być np. gra w dni tygodnia. I tak: „poniedziałek” – należy powiedzieć „po” i w tym samym momencie włożyć prawą nogę do środka, a drugą na zewnątrz potem mówi się ,,nie” i przeskakuje na drugą stronę gumy tak, żeby lewa noga była w środku, a prawa na zewnątrz, następnie ,,dzia” i robi się to tak jak na ,,po” i na samym końcu ,,łek”, który robi się tak jak ,,nie”. „Wtorek” – należy powiedzieć „wto” i skoczyć dwoma nogami na jedną gumę, a potem ,,rek” i dwoma nogami na następną część gumy. „Środa” – mówimy: „śro” i skaczemy prawą nogą na wierzch, a lewą pod spód gumy, na „da” stajemy na następną stronę gumy, tylko na odwrót, lewa noga na wierzch, a prawa – pod spód. „Czwartek” – staje się prawą nogą na jednej, a drugą na drugiej gumie i mówi się po prostu „czwartek” lub mówi się „czwar” i wskakuje się do gumy, po czym mówi się „tek” i się z niej wyskakuje (drugą stroną, nie tą, którą się wskoczyło). Mówiąc „piątek” – zaczepia się o jedną gumę i przeskakuje się za drugą gumę, równocześnie skanduje się „pią”, a potem mówi się „tek” i wyskakuje się z gumy tak, żeby się nie zahaczyć. Na końcu jest „sobota z niedzielą”. Mówiąc „so-bo-ta”, robi się tak samo, jak „poniedziałek”, tylko że potem wskakuje się do środka.

Na końcu skandując „z nie” wyskakuje się obiema nogami tak, żeby guma była w kroczu i mówi się „dzie”, a potem trzeba wykonać obrót, tak żeby guma się zaplątała o nogi i krzyczy się „la”. Proste, prawda. Można także inaczej: na wszystkich wysokościach, czyli kostkach, łydkach, kolanach, udach, itd. zaliczać następujące figury tzw. „rzymskie”.


Gra w klasy

Gra w klasy jest dla dwóch i więcej osób. Potrzebne jest szkiełko, kreda albo patyk. Na chodniku rysujemy tzw. chłopka, czyli 3 kwadraty w pionie, 2 – jak gdyby ręce – w poziomie. Potem z nów jeden kwadrat – szyję. Na końcu dorysowujemy do niej spory okrąg (głowę) i dzielimy ją na pół. Pola numerujemy od 1 do 8.
Rozpoczynający grę rzuca szkiełko i stara się trafić w pierwsze pole. Gdy trafi, może rozpocząć skoki (na jednej lub na dwóch nogach, z zamkniętymi oczami, w tej materii jest absolutna dowolność). Trzeba skoczyć kolejno na każde pole, zaś w przypadku podwójnych rozstawić nogi na oba pola. Po dotarciu do „głowy” musi zrobić skok z obrotem i wrócić, zabierając po drodze szkiełko. Następnie rzuca szkiełkiem do kolejnego okienka itd. Kto nie trafi na właściwe pole albo podczas skakania nadepnie na linię chłopka oddaje kolejkę przeciwnikowi.


Zabawa w ciupy

W tę niesłusznie zapomnianą grę może się bawić od 1 do 4 osób. Potrzebnych jest też 6 niewielkich kamyków, mieszczących się w jednej dłoni. Kamyki można rozrzucić na kocu. Jeden z nich podrzucamy do góry i w tym czasie chwytamy dowolny kamyk z koca. Trzeba to zrobić bardzo szybko, by zdążyć złapać w tę samą rękę spadający kamyk. Trzymając w ręku dwa kamyki, podrzucamy kolejny kamyk, a z koca bierzemy następny. Powtarzamy tę czynność, aż wyzbieramy wszystkie kamyki, uważając, by żadnego nie wypuścić z dłoni. Można przedłużyć grę i podczas podrzucania kamyka odkładać na koc po kolei te trzymane w dłoni. Jeśli podczas rzutu nie uda się wykonać zadania, oddajemy kolejkę przeciwnikowi. Wygrywa ten, kto szybciej wyzbiera wszystkie kamyki z koca.


Skakanka

Jak sama nazwa wskazuje, do gry potrzebujemy skakanki. A sama zabawa polega na pojedynku i sprawdzeniu, któremu uczestnikowi gry uda się skakać dłużej i wykorzystać podczas skakania bardziej skomplikowane figury: np. na jednej nodze, żabką (czyli obie nogi złączone) albo krzyżakiem (ze skrzyżowanymi stopami). Można też bawić się w grupie. Wówczas skakanką „kręci” dwoje dzieci, a trzecie musi przez nią przeskoczyć zgodnie z narzuconym mu rytmem. Nie może zaplątać się ani nadepnąć na skakankę. W tej wersji mogą skakać jednocześnie dwie, a nawet trzy osoby, pod warunkiem że skakanka jest odpowiednio długa.


Hula-hoop

Hula-hoop to koło z mocnego tworzywa, spopularyzowane w latach 50. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. W latach 60. i 70. kręcili biodrami z kołem wszyscy. Ostatnio moda powraca, być może za sprawą Beyonce oraz Michelle Obamy, które stwierdziły, że ich sylwetki są w dużej mierze efektem stosowania hula-hoop. Jak w to grać? Po prostu kręcić jak najdłużej. Wprawdzie raczej nie uda nam się pobić rekordu, który podobno wynosi 90 godzin, ale frajdy nam nie zabraknie.


Badminton

Inaczej kometka, gra wyglądająca z boku absolutnie niepozornie, ale wymagająca żelaznej kondycji. Polega na przebijaniu nad siatką lotki za pomocą rakietki. Warto w nią grać, bo oprócz tego, że świetnie wpływa na kondycję, jest bardzo stara. Podobno znana jest od wielu tysięcy lat, uprawiali ją Aztekowie i starożytni Chińczycy. Sama nazwa gry pochodzi od nazwy angielskiej posiadłości VIII księcia Beaufort, która nazywała się właśnie Badminton. To tam około roku 1870 odbył się pierwszy pokaz gry opartej na podbijaniu rakietką lotki wykonanej z korka i piór z zastosowaniem reguł zbliżonych do współczesnych. Chociaż badminton ma jasno określone zasady gry, wymiary pola i długość siatki, my, bawiąc się z naszymi dziećmi, wcale nie musimy ich przestrzegać. Najważniejsza jest bowiem świetna zabawa.

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze