Klapsom mówimy nie!

Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która weszła w życie z dniem 1 sierpnia 2010r. zakazuje wszelkich kar cielesnych, nawet klapsa. Uderzenie dziecka będzie traktowane tak samo jak cios zadany dorosłemu.

Co chce zmienić ustawa?

Najważniejszym jej zadaniem ma być wpływ na zmianę sposobu myślenia o wychowaniu. To sygnał dla rodziców i opiekunów dziecka, że bicie nie jest dopuszczalną metodą wychowawczą. Rozmowy ze sprawcami śmiertelnych pobić dzieci pokazują, że kara cielesna, którą wymierzali dzieciom miała na celu je zdyscyplinować, a nie skrzywdzić.
Nowy przepis będzie także sygnałem dla służb społecznych i sądów rodzinnych, że rodzina, w której stosuje się kary cielesne może potrzebować wsparcia i pomocy: psychologa czy kuratora.


A co z „wychowawczym klapsem”?

Zwolennicy metody lekkiego klapsa komentują ten zakaz, jako ingerencję państwa w metody wychowawcze i naruszanie prawa rodziców i rodziny. Krytykują stawianie znaku równości pomiędzy klapsem a biciem, ponieważ takie nadawanie znaczenia stawia w złym świetle zwolenników tradycyjnego wychowywania. Dzięki niemu dziecko uczy się szacunku do rodzica, który poprzez dezaprobatę wyrażoną klapsem motywuje do zmiany zachowania.


Rodzic uczy przemocy

Dawanie dziecku klapsów jest przekazywaniem mu postawy, która pozwala na przemoc. Uczy myślenia, że silniejszy ma rację, a załatwianie spraw siłą jest dozwolone. Dzieci, które były karane w ten sposób, w przyszłości odwzorowują najczęściej takie zachowania, gdyż tylko takie sposoby rozwiązywania konfliktów są im znane.

Niestety stosowanie klapsów często prowadzi do eskalacji przemocy. Rodzic w swojej bezsilności wobec niegrzecznego zachowania dziecka najpierw wymierza jednego klapsa, potem, skoro dalej jest niegrzeczne, daje dwa, a potem trzy. W związku z tym dziecko z obawy przed bólem, a nie przed utratą aprobaty rodzica, ani z szacunku do niego staje się posłuszne.

Klapsy są mało skuteczne, ponieważ uczą dziecko zewnątrzsterowności, tzn. maluch jest grzeczny tylko wtedy, kiedy dorosły jest w pobliżu. Gdy go nie ma, robi, co chce. A przecież w procesie wychowawczym ważne jest to, żeby pewne normy i postawy zostały uwewnętrznione, przyjęte jako własne, ze względu na ich wartości a nie pod wpływem strachu.

Bicie łamie szacunek dziecka do siebie i do innych, jest wyrazem przedmiotowego traktowania. Z myślą o przyszłości swojej pociechy warto pamiętać, że większe sukcesy w mierzeniu się z wyzwaniami w dorosłym życiu będzie miało to dziecko, które jako dorosła osoba będzie miała zaufanie do siebie i innych.

Autor: Andżelika Korczak, psycholog

Komentarze