Każdy z nas ma coś z hipochondryka – rozmowa z psychologiem Pawłem Droździkiem

Hipochondryk jest przekonany o wszystkich swoich chorobach. Często wręcz histerycznie reaguje na próby „wmówienia mu”, że jest zdrowy.

- Hipochondrycy często są lekceważeni przez otoczenie, a przecież hipochondria to poważne zaburzenie.


- Wszyscy po trosze jesteśmy hipochondrykami, bo każdy z nas nosi w sobie mechanizm obronny pozwalający przekształcać przeżycia emocjonalne w przeżycia czysto fizyczne, objawiające się w ciele. Mrowienie, „motyle w brzuchu”, ból żołądka, kłucie w klatce piersiowej, suchość w gardle, niemożność zasypiania czy konieczność częstszego korzystania z toalety - to nie są objawy choroby, ale wyraz napięcia psychicznego .


- Ciało nam mówi, co czujemy?


- Są takie rodziny, w których komunikacja i okazywanie sobie uczuć przebiega niemal wyłącznie „kanałem leczenia”. Na przykład mówi się: „Oj, słabo coś wyglądasz, łyknij witaminki”, albo: „Masz katar, weź aspirynę”. Nie mówi się o emocjach, sympatiach czy antypatiach, bo to za trudne. Mówi się za to o objawach psychosomatycznych. Nie mówi się: „Nie chce mi się iść na te imieniny” tylko: „Jestem zmęczony i boli mnie głowa”. To jest pewien sposób porozumiewania się ze światem i między sobą. Komunikowanie ważnych treści językiem choroby. Treść może dotyczyć obaw, straty, smutku, czegoś ważnego dla psychiki, ale komunikowana jest ona przez objawy. Dla dorosłego hipochondryka jest to zupełnie nieczytelne, bo te mechanizmy obronne psychiki ukształtowały się u niego w okresie bardzo wczesnego treningu dziecięcego. Nauczył się, że ważne rzeczy komunikuje się przez chorobę, przez ciało. On naprawdę czuje, że go boli!


- Ale jak rozpoznać, czy dziecko naprawdę boli to kolano czy ono tylko za tym stwierdzeniem skrywa jakieś emocje?


- Nie możemy tego rozpoznać w dziecku, ale możemy rozpoznać w sobie. W wielu rodzinach nigdy nie rozmawia się o prawdziwych emocjach. Na przykład w rodzinach alkoholowych zamiast powiedzieć, że boimy się przebywać w jednym pokoju z pijanym ojcem, powiemy, że boli nas żołądek. I czujemy, że naprawdę nas boli. Nie powiemy, że wstydzimy się wyciągać ojca z knajpy, tylko, że boli nas noga i nie pójdziemy po niego do baru. W takiej rodzinie, gdzie myśli są „nie do wypowiedzenia”, a nawet „nie do pomyślenia”, tworzy się swoisty kod zastępczy. Zdarza się również, że osoby nieumiejące okazywać uczuć, przytulać, głaskać są świetnymi opiekunami w chorobie, bo zajmując się kimś osłabionym, mogą tak okazać mu swoje uczucia, dają potrzebną mu uwagę.


- Więc dziecko będzie chorować, by dostać tę opiekę i uwagę.


- Tak, tego się nauczyło, w tym zostało wytrenowane, bo w inny sposób nie może dostać zainteresowania i wsparcia.


- Czyli hipochondria to nawyki? Wyuczone zachowania?


- Do pewnego stopnia tak. Bardzo często hipochondrycy wychowali się w tak zwanych „rodzinach psychosomatycznych”, czyli rodzinach z wytworzonym kodem porozumiewania się poprzez leczenie. To się dzieje zupełnie nieświadomie. Hipochondryk jest przekonany o wszystkich swoich chorobach. Osoba prawdziwie hipochondryczna wręcz histerycznie reaguje na próby „wmówienia jej”, że jest zdrowa.


- Napada się w ten sposób na jej tożsamość?


- Na tożsamość, na istotę. To budzi u hipochondryka panikę, bo musiałby - zaprzeczając swoim chorobom - wypowiedzieć to, co jest dla niego nie do wypowiedzenia. Nie identyfikuje swoich lęków, swoich strachów, bo przedmiot tych lęków jest „nie do pomyślenia”. Nie ma przedmiotu lęku, ale jest lęk. Więc pojawia się inny przedmiot, który wypełni ten lęk i to jest właśnie jakaś choroba, jakieś schorzenie, które można nazwać. I już wiadomo, czego się bać! Przedmiotem lęku staje się choroba. Więc hipochondryk tak długo będzie szukać choroby, chodzić po lekarzach, robić badania, aż ją znajdzie i to go paradoksalnie uspokoi. Odetchnie z ulgą, gdy się okaże, że naprawdę mu coś jest. Psychicznie poczuje się lepiej, bo lęk przestaje być lękiem, a staje się strachem, czymś konkretnym. „Mam cukrzycę, już wiem, z czym mam walczyć i to nie jest moja mama”.


- Coś jak samospełniająca się przepowiednia?


- Tak, to może być i taki mechanizm. Matka dziecka obwinia się za coś. Nawet jeśli nie jest temu winna, może podświadomie szukać kary - na przykład spodziewa się, że zachoruje jej dziecko. Dziecko jest więc ćwiczone w takich oczekiwaniach i w końcu zaczyna zgłaszać jakieś symptomy, niejako na życzenie matki. Ona je szybko wyłapuje, bo podświadomie czeka na nie. I to ją tylko w tej „winie” upewnia – „Aha, miałam rację, dziecko się rozchorowało”. Biega z nim po lekarzach, szuka diagnozy, kupuje leki, a dziecko czuje, że spełnia oczekiwania matki i ma jej uwagę. Tak też powstaje hipochondria. Dziecko jest szkolone w tym, że z spotka się z akceptacją i troską rodzica, gdy zachoruje. Więc jako dorosły też w ten sposób będzie wyrażał swoją potrzebę uwagi – poprzez chorowanie. Z różnych badań wynika, że ok. 70 proc. chorób ma podłoże psychosomatyczne Łatwiej jest nam, ludziom, zajmować się chorobą fizyczną niż stresem, konfliktem z otoczeniem czy innymi problemami życiowymi.


- Wszystko jest w naszej głowie?


- Tak. Przekonują o tym m.in. badania sprawdzające skuteczność akupunktury. W jednej grupie poddano ochotników akupunkturze wykonywanej przez certyfikowanych specjalistów, w drugiej grupie „leczyli” ludzie udający specjalistów, mający jednak jakąś minimalną wiedzę potrzebną, by nikomu nie zaszkodzić. Trzecią grupą zajęli lekarze w sposób tradycyjny. Okazało się, że grupa leczona u akupunkturzystów i grupa leczona przez pseudoakupunkturzystów uzyskała takie same wyniki leczenia dolegliwości. Na tym etapie konkluzja była taka, że akupunktura jest do niczego i niemieckie ubezpieczalnie, dla których wykonywano badania, nie będą jej finansować jako metody leczenia. Natomiast w drugim etapie badań okazało się, że pacjenci obu tych grup osiągnęli lepsze wyniki niż pacjenci leczący się tradycyjnie u lekarzy. Nasuwa się nieodparcie refleksja: nastawienie chorych i wiara, że dana metoda im pomoże, jest fundamentalne w uzdrowieniu. Znowu psychosomatyka!


- Tak więc każdy z nas jest trochę hipochondrykiem…


- Na to wygląda. Farmaceuci potwierdzają, że po emisji reklamy jakiegoś nowego leku, jego sprzedaż gwałtownie wzrasta. Po prostu wszyscy mamy odruch, by o siebie zadbać, między innymi lecząc się samemu.


- A kiedy powinniśmy się zaniepokoić? Może jak otoczenie da nam znać, że ma nas dość, bo ciągle narzekamy?


- Otoczenie – to raz, a dwa - jeśli jakiegoś schorzenia nie da się długo zdiagnozować, albo dotychczasowe leczenie nie daje rezultatów. Wtedy warto zastanowić nad wizytą u psychologa czy psychoterapeuty. Psychoterapia nie koncentruje się na samym objawie, nie koncentruje się na domniemanej czy zdiagnozowanej chorobie, ale na problemach i przeżyciach pacjenta. Na skutek tej rozmowy objawy psychosomatyczne niekiedy ustają.


- Bo pacjent się uspokoił?


- Tak, bo źródło zasilania choroby zostało odcięte. Okazuje się wtedy, że ktoś miał fałszywą padaczkę albo paraliże nerwowe.


- Hipochondria może być zaburzeniem na tle nerwowym?


- Osoby będące pod wpływem hipnozy, gdy dostają komunikat, że zostały oparzone papierosem, reagują zaczerwienieniem ciała. Tak działa nasz mózg w procesach obronnych. Sam byłem świadkiem, jak pewna kobieta, wylewając niechcący na siebie zimną herbatę, odskoczyła jak oparzona, bo myślała, że to wrzątek. I rzeczywiście miała zaczerwienioną nogę, jak po oparzeniu. To jest mechanizm somatyczny. Ciało zareagowało na zagrożenie, na stres. Kobiety karmiące z powodów psychicznych tracą lub odzyskują pokarm. Mogą mieć urojone ciąże lub stracić miesiączkę. Hipochondryk do pewnego momentu wykorzystuje te naturalne objawy nieświadomie, on jest przekonany, że jest śmiertelnie chory. Hipochondrykowi trudno przyjąć, że te objawy mogą mieć charakter psychiczny, nerwicowy. Gdy mu zabierzemy chorobę, powróci lęk.


- Hipochondrykowi może być wygodnie być chorym, bo ma z choroby profity – czyjąś troskę, czyjąś uwagę.


- Albo nie musi czegoś robić. Jeśli ktoś nie lubi swojej pracy, ale z jakiegoś powodu nie może tego przyznać, będzie somatyzował: „Jestem chory i nie muszę iść do pracy”. Hipochondria może być ucieczką od jakiegoś problemu. Czasem jest to trudne do zniesienia dla otoczenia, ale bywa i tak, że i otoczenie czerpie korzyści z czyjejś hipochondrii.


- Choćby takie, że jak ktoś pochyli się nad „chorym”, to może czuć się „dobrym człowiekiem”?


- Komuś może być innym na rękę, że chory nie bierze w czymś udziału. Albo że staje się uzależniony od opieki. Albo, że jest zawsze w domu…


- Czy hipochondria i depresja są blisko?


- Wiele osób nie wiedzących na co chorują, o niezidentyfikowanym źródle cierpienia, pozytywnie reaguje na leki przeciwdepresyjne.


- Znikają objawy choroby, bo chorzy się uspokajają?


- Stąd możemy między innymi przypuszczać, że choroba może mieć podłoże psychiczne. Że jakieś nierozpoznane zaburzenie depresyjne ujawniało się dolegliwościami w ciele. Stany depresyjne przekształcane są w objawy psychosomatyczne. W depresji objawy są często nieoczywiste – na przykład u dzieci może się objawiać agresją, nadpobudliwością. Po dawce leku antydepresyjnego to mija.


- Jak wyjść z hipochondrii?


- Psychoterapia, którą proponuję, nie koncentruje się na likwidacji objawu tylko na osobie, na mówieniu o jej sprawach. Miałem pacjenta, który rzucił papierosy po 20 latach palenia, choć słowem nie rozmawialiśmy o nałogu, tylko o jego problemach. Rozwiązał problem i palenie nie było mu już potrzebne. Mniej więcej tak to działa. Jest jednak cienka granica, jak powiedzieliśmy wcześniej, między hipochondria a prawdziwą chorobą. Człowiek, któremu coś dolega, ma prawo czasem sobie ponarzekać. Dlatego tak trudno zdiagnozować hipochondrię i naprawdę ją wyleczyć. Zawsze warto sprawdzić to najpierw u lekarza, ale i zastanowić się nad swoimi obawami, lękami i emocjami.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Tez często zastanwaiam sie czy należe do hipohondrykow czy moze jestem na cos chora?! Od dłuzszego czasu ciagle mi cos dolega..albo kłopoty z oddychanierm albo mocne bicie serca. Od dłuszego czasu boli mnie przych,na dole po prawej stronie,czy to wyrostek ? :/