Katastrofa czy nowe możliwości? Kryzys wieku średniego

Niesprawiedliwy dla płci. Mężczyzn zastaje w pełni sił, wciąż atrakcyjnych, kobiety u schyłku zdolności do rodzenia potomstwa, z przemijającą urodą. Gdy mężczyźni przeżywają swą „drugą młodość” i mają na to społeczne przyzwolenie, kobiety muszą szykować się do roli matrony.

„Druga młodość” bywa tematem żartów, ale i niesprawiedliwych ocen. Istnieje społeczne przyzwolenie na szaleństwa statecznych – zdawałoby się – dotąd mężów. O kobietach pragnących udowodnić sobie i światu, że w wieku średnim wciąż są atrakcyjne dla mężczyzn, mówi się pogardliwie „ryczące czterdziestki”.

– Kryzys wieku średniego to moment życiowy, w którym po raz pierwszy konfrontujemy się na serio z obrazem naszego życia jako czegoś, co ma swoją granicę – wyjaśnia psycholog Paweł Droździak. – Perspektywa skończoności życia to jest coś, czego nie można zmienić, więc umysł przyzwyczajony do rozwiązywania problemów i zwalczania zagrożeń radzi sobie z tym faktem na dwa sposoby – wypierając tę wiadomość albo zaprzeczając jej. Wypieranie polega na koncentrowaniu się na sprawach codziennych, natomiast zaprzeczanie na tworzeniu różnorodnego wyobrażenia śmierci jako czegoś, co wcale nie oznacza końca.


Co już zrobiłem, co jeszcze przede mną?

Czterdziestka to umowna połowa życia. Coraz więcej w otoczeniu pojawia się osób zapadających na ciężkie choroby, także wśród rówieśników, rodzice starzeją się i umierają, dzieci dorastają i przechodzą bunt nastolatków, a 40-latek dostrzega nagle, że już nie mówi się o nim „młody”, że już „się dobrze nie zapowiada”, że w tym wieku powinien coś osiągnąć, mieć na koncie jakieś sukcesy, także finansowe. Psychologowie mówią, że to taki moment, kiedy zaczynamy spostrzegać życie całościowo, jako pewien proces, a nie jako ciąg oddzielnych wydarzeń i widzimy, że nie mamy tych dni nieskończenie wiele. Że wciąż mamy te same marzenia do spełnienia, czas mija, a my ich nie zrealizowaliśmy. Czy jest jeszcze szansa, by coś osiągnąć?


Ostatnia szansa

Osobom, którym trudno jest pogodzić się z przemijaniem, powyższe fakty mogą wydawać się przerażające. Ucieczki od samych siebie szukają w ramionach młodszych partnerów. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Szanse obu płci nie są równe. Mężczyźni około czterdziestki są najczęściej w najlepszym momencie swojego życia, ustabilizowani życiowo i zawodowo, znający swoją wartość, wciąż sprawni fizycznie, atrakcyjni dla kobiet. Mogą i często próbują rozpocząć życie raz jeszcze, najchętniej z nową partnerką.

U kobiet jest inaczej, ich uroda, a zatem atrakcyjność dla partnerów zaczyna przemijać, pojawiają się zmiany w gospodarce hormonalnej, następuje okres przekwitania, trudny dla kobiety i jej otoczenia. U mężczyzn zmniejsza się popęd seksualny, u kobiet przeciwnie – potrzeby rosną. Stąd często poszukiwanie nowych partnerów – i kobieta, i mężczyzna 40+ mają już doświadczenie, którym chętnie dzielą się z młodszymi partnerami. Dla kobiet młody mężczyzna rzadko jest jednak trofeum, którym może pochwalić się na forum społecznym, otrzyma łatkę „ryczącej czterdziestki”. Co innego mężczyzna – da światu wyraźny sygnał, że ma wystarczające zasoby – materialne, intelektualne i inne, by zdobyć i zatrzymać przy sobie młodą atrakcyjną partnerkę.


Druga młodość, drugie życie

Z niezgody na przemijanie rodzi się bunt. Z buntu – „wywrotowe” zachowania. Często dość dosłowne, stawiające dotychczasowe życie do góry nogami. – Ponieważ trudno się pogodzić z tym, że możemy przeżyć, zdobyć, doświadczyć tylko skończoną ilość rzeczy, mamy wrażenie, że osiągnęliśmy za mało – tłumaczy Paweł Droździak, psycholog. – Boimy się, że już nie zdążymy czegoś ważnego zauważyć, że stracimy okazję, że może nam się już coś nie powtórzyć. Jest to bardzo stresująca sytuacja. Jeśli na przykład mamy mężczyznę, który w wieku dwudziestu kilku lat wziął ślub, miał ze swoją żoną dzieci i następnie pracował na swój sukces zawodowy, można założyć, że poczuje, że nie doświadczył jeszcze szaleństwa z kobietą. Miał prozę życia, jego partnerka już go nie pociąga, on jej też nie i wtedy bardzo prawdopodobny jest romans. Ponieważ taki mężczyzna ma spore zasoby, które młode kobiety mogą potraktować jako walor, najbardziej prawdopodobny scenariusz to właśnie romans. Wbrew pozorom nie chodzi tu tylko o seks z młodszą.

Chodzi o pewną energię wynikającą z tego zaprzeczenia przemijania i zaprzeczenia śmierci. Kobieta w jego wieku pokazuje mu, chcąc nie chcąc, jego własną przemijalność. To wzbudza strach. Partnerka może coś zrobić tylko pod tym warunkiem, że między nimi jest jeszcze jakaś autentyczna bliskość. Jeżeli od wielu lat ona widzi go jedynie jako dostarczyciela dóbr i organizatora albo ojca ich dzieci, w tym momencie on to poczuje z całą wyrazistością i wpędzanie go w poczucie winy, z chwilą kiedy on się zdecyduje to wszystko porzucić, niewiele pomoże. Nawet pogłębi jego zdecydowanie. Jeśli jednak ta bliskość jest, jeśli o tym bilansie życiowym można rozmawiać, jeśli kobieta w tym wieku jest w stanie jeszcze wprowadzić w ten związek jakąś energię, uda się przez ten kryzys wspólnie przejść.


Na dobre i na złe

Łatwo być w związku, gdy jest się młodym, atrakcyjnym, całe życie ma się przed sobą, dopisuje zdrowie, sprawność intelektualna i fizyczna. Nic, tylko kochać! Życie jednak rzadko realizuje wyłącznie optymistyczne scenariusze. Z czasem pojawiają się choroby, problemy z dziećmi, nieprzewidziane zdarzenia, mniejsze lub większe katastrofy, starzenie się i śmierć. To po to ludzie są razem, żeby się w tych trudnych momentach wspierać. Wiek średni jest przełomem, przejściem od młodości do dojrzałości, do życia bardziej świadomego. Fizycznym objawem u kobiet jest menopauza, u mężczyzn andropauza. Im silniejsza identyfikacja z obrazem siebie jako osoby pięknej i atrakcyjnej, tym takie zmiany trudniej zaakceptować.

W obu przypadkach spadkowi formy fizycznej towarzyszy spadek formy psychicznej, objawiającej się nierzadko depresją. Zwłaszcza jeśli dotychczasowy bilans nie jest dodatni. Nie każdemu uda się do tego czasu stworzyć prawdziwie dobrą, trwałą relację, osiągnąć status materialny i zawodowy. – W momencie kryzysu wieku średniego bardzo prawdopodobne jest, że ktoś taki poczuje się nagle osamotniony i nic niewart – mówi Paweł Droździak. – Młodą, atrakcyjną kobietę łatwiej jednak szybko poznać, niż w ciągu roku czy dwu lat zbudować i zdobyć karierę i trwały związek, dlatego kryzys u takich osób może mieć dużo poważniejszy przebieg, włączając w to najbardziej dramatyczne, autodestrukcyjne zachowania. Tu trudno formułować zalecenia dla partnera, bo zwykle w tym właśnie problem, że nikogo takiego nie ma. Albo raczej jest, ale nie jest to nikt naprawdę silnie z taką osobą związany. To, co leczy, to silny związek. Po prostu dlatego, że taki związek leczy prawie zawsze.

Kryzys jednego z partnerów może przełożyć się na kryzys całego związku. Może ten związek albo zakończyć, albo wzmocnić. I wówczas ten stary także może stać się „nowy”, bo przewartościowany, bardziej otwarty na drugą osobę, na realizację swoich lub wspólnych marzeń. Zwłaszcza że to zwykle jest czas, gdy dzieci opuszczają dom, więc pustkę można wypełnić zwiększoną uwagą na potrzeby własne, partnera i związku.


Zgoda na przemijanie

Można i tak. Zdrowiej, mniej ryzykownie, godnie. Akceptując życie z jego wszystkimi aspektami, także przemijaniem. Akceptując partnera, który też się zmienia. Jesteśmy częścią natury, w której wszystko ma swój początek i kres. Wiek średni jest czasem dojrzałości, zbierania owoców, korzystania z mądrości doświadczeń. Nie zawsze jest łatwo – zmienia się sprawność, zdrowie zaczyna szwankować, ciężary życia nieraz przygniatają zbyt mocno. Wtedy właśnie nieocenionym dobrem okazuje się sprawdzony życiowy partner, który zna nasze słabe, ale i dobre strony, z którym udało się wypracować bliską więź, który być może nie jest tak atrakcyjny jak ktoś zupełnie nowy czy młody, ale z którym lubimy spędzać czas, który zna nasze nawyki i upodobania, na którym mogliśmy wesprzeć się w gorszych czasach.

Jeśli oddzielimy człowieka od jego zachowań, oszacujemy dodatnio dotychczasowy bilans wspólnego życia, to możliwe stanie się również wspólne przejście menopauzy u kobiety, jak i andropauzy u mężczyzny. Wiek średni to także czas na wspaniałe życie seksualne – ogrom doświadczeń, które wciąż można wzbogacać i z którego można czerpać, bez obaw o nieplanowane potomstwo, z uważnością, bez pośpiechu, z większą otwartością. – Wiele kobiet przechodzi wtedy interesującą pozytywną zmianę – potwierdza Paweł Droździak. – Otwierają się na seks. Powód jest banalny: w pierwszym okresie życia działały zakazy wyniesione z domu, przyswojone często poprzez edukację religijną itd. W pewnym momencie jednak kobieta konfrontuje się ze świadomością tego, że pewne rzeczy może przez odmawianie ich sobie nieuchronnie utracić i nagle te bariery pękają. Czasem to jest konstruktywne dla kobiety, o ile nie jest nadmiernie ucieczkowe.

Jak daleko jednak można uciec od siebie? Nie za daleko. Warto przystanąć, wziąć głęboki oddech i nie spodziewając się zbyt wiele, iść dalej. Każdy dzień jest przecież darem, nie zawsze umieramy w wieku podeszłym. Jeśli żyjemy świadomie, to wiemy, że życie może się skończyć w każdej chwili, niekoniecznie za następne 40 lat. Możemy zmienić perspektywę i pomyśleć, ile nam się jednak dotychczas udało i za co jesteśmy wdzięczni. Zgoda na to, że nikomu w życiu nie uda się wszystkiego doświadczyć, wszystkiego przeżyć i zobaczyć, przynosi spokój. I radość z każdej przeżytej świadomie chwili. Bo przecież jeszcze nie wszystko za nami. W języku japońskim słowo „kryzys” oznacza także „szansę”. Nie zmarnujmy jej.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    MOTTO: KOBIETY W MENOPAUZIE MUSZĄ MIEĆ ENERGIĘ, NAJLEPIEJ Z POŻYWIENIA. *****ZDROWIE ORAZ DOBRE SAMOPOCZUCIE MUSZĄ BYĆ WYNIKIEM JEDZENIA, CZYSTEGO ORAZ ENERGETYCZNEGO POŻYWIENIA:Głównie bez toksyn i oczywiście nie powodującego; otyłości czy też cukrzycy typu 2. Zdecydowanie uważam, że konsumowanie różnych produktów spożywczych w oparciu o tabele tzw. INDEKS ŻYWIENIOWY TJ. IŻ PRODUKTU; wystarcza aby menopauzę lub nawet przejściowe osłabienia przechodzić sprawnym żwawym krokiem.