Karnawał jak malowanie - makijaż na bal

W karnawale rządzi kolor! Nawet, jeśli nie wybierasz się na wielki bal, odważnie maluj usta i oczy. Tylko podkład musi pozostać niewidoczny.

Wizażyści mawiają, że makijaż jest jak torebka albo buty – dodatkiem, który dopełnia całość. Malując się powinnaś więc wiedzieć nie tylko, jakie kolory pasują do twojej karnacji czy koloru włosów, ale też, w co zamierzasz się ubrać. Główna zasada brzmi: im bardziej wyrazisty strój tym skromniejszy makijaż. I odwrotnie. Jeśli wybierasz się na bal w wystrzałowej kreacji, pomaluj się delikatnie. Jeśli w zwykłej małej czarnej, uzupełnij wizerunek makijażem, choćby czerwoną szminką. To przebój tej zimy.

Co jeszcze jest modne? Szarości, szafirowe błękity, fiolety i złoto. Brunetki mogą pozwolić sobie na zrobienie tzw. smoky eyes, czyli dymnego makijażu oczu. By uzyskać najlepszy efekt, należy nakładać cienie palcami na górną powiekę tak, by smuga wychodziła poza kontur oka. Lekko pomalować dolną powiekę, a w wewnętrznym kąciku oka dodać odrobinę jasnego lub brokatowego cienia. Używając kilku odcieni pamiętaj, że jaśniejsze powinny być bliżej wewnętrznego kącika oka, ciemniejsze na zewnątrz. Jeśli jesteś zmęczona, użyj – nawet w ciągu dnia - złotego lub srebrnego eyelinera. Błysk optycznie otwiera oczy i ukrywa oznaki zmęczenia! Mieszanie kolorów i dodawanie błyszczących drobinek ma wielką zaletę: nie muszą być nałożone superprecyzyjnie.

Malując się nie zapominaj, że makijaż nie służy zamaskowaniu niedoskonałości, a wydobyciu tego, co najpiękniejsze. - Makijaż dopełnia naturalne piękno, wydobywa delikatność, poszczególne detale. Ale nie zamalowuje tego, co chcesz ukryć – tłumaczył w jednym z wywiadów Alexis Dralet, makijażysta L'Oreal, który m.in. maluje gwiazdy na festiwalu filmowym w Cannes.

Dlatego zanim zdecydujesz się na mocne kolory, spójrz w metrykę, a przynajmniej zastanów się, co mówi o niej twoje lustro. Młodym, niestety na świecie nie ma sprawiedliwości, wolno więcej. Mogą eksperymentować z makijażem, mocno podkreślać oczy i usta, próbować niecodziennych kolorów. Kobiety dojrzałe, powinny być ostrożniejsze. One lepiej wyglądają w makijażu lekkim, bardziej świetlistym.

Co trzeba mieć zawsze przy sobie? Szminkę lub błyszczyk, bo pomalowane usta rozjaśniają twarz. Tusz do rzęs wyostrza spojrzenie. Ale i tak najważniejszy jest podkład.


Tajemnica podkładu

On sprawia, że skóra staje się gładka, rozświetlona. A rozświetlenie odwraca uwagę od niedoskonałości cery i tuszuje zmarszczek. O ile w lecie można się bez podkładu obyć – z powodzeniem zastępują go koloryzujące kremy, o tyle w zimie jest konieczny. Co ważne, obecnie podkłady mają przeważnie działanie pielęgnacyjne. Zawierają m.in. witaminę C (działa rozświetlająco), wyciągi np. z białej brzozy (rozjaśnia przebarwienia), peptydy (regenerują komórki), a nawet kwas hialuronowy (wypełnia i wygładza zmarszczki). W drogeriach można też znaleźć kosmetyki, które są połączeniem podkładu z przeciwstarzeniowym serum.

Jeśli masz tłustą cerę, używaj raczej podkładów i rozświetlaczy w pudrze. Płynne są dobre dla kobiet o cerze suchej i mieszanej. Najtrudniejszy przy kupowaniu podkładu jest wybór koloru. Główna zasada brzmi: musi być niewidoczny. Wszystkie przecież wolimy usłyszeć, że ładnie wyglądamy, a nie, że świetnie się umalowałyśmy. Wybierając podkład wypróbuj trzy, które wydają ci się najbardziej odpowiednie. Żeby próba była udana, zrób kreskę na policzku, a nie na dłoni. I wybierz ten, który najmniej odróżnia się od koloru skóry. Niezależnie od tego, jaką masz karnację, pamiętaj, że najlepszy wygląd zapewniają żółte tonacje. One są najbardziej naturalne. Jeśli używasz korektora pod oczy, wybieraj zawsze o ton jaśniejszy niż podkład.

Żeby osiągnąć dobry efekt, musisz podkład bardzo starannie nałożyć. Makijażyści mawiają, że jeśli na malowanie poświęca się pięć minut, trzy powinno się zużyć na położenie podkładu. Można to robić specjalną gąbką, pędzlami, ale na co dzień najlepiej sprawdza się to, co wszystkie potrafimy najlepiej, czyli nakładanie palcami. Dobrze jest zaczynać od środka policzka.

A co z trendami na karnawał 2010? Cera w tym sezonie powinna mieć kolor porcelany. To zresztą uniwersalna zasada makijażu, bo jasna skóra jest bardziej naturalna i daje więcej możliwości. By te możliwości dobrze wykorzystać, warto wiedzieć, jakie kolory najlepiej pasują brunetkom, blondynkom i szatynkom.


Brunetki mogą więcej

Jedyne czego brunetki powinny unikać, to brązowe cienie. Świetnie jest im za to w rozmaitych odcieniach niebieskiego, mogą szaleć z fioletami i zieleniami, dodawać złote akcenty, no i malować oczy bardzo mocno. Nawet na co dzień mogą malować oczy mieszając cienie niebieskie z fioletowymi (im bliżej zewnętrznej części powieki, tym bardziej fioletowo). A na wieczór? Tu już można pozwolić sobie na szaleństwa. Np. obrysować oko czarną kredką, dolną powiekę pociągnąć błękitem i dodać odrobinę złotego brokatu, a górną różnymi odcieniami szarości. Tusz do rzęs – koniecznie czarny. Można wzmocnić makijaż malując również brwi. Pamiętaj, by przed położeniem cieni, wypudrować dokładnie twarz, również oczy – to zapewni trwałość. Nie zapomnij o różu, ten powinien być w ciepłym odcieniu. Ważna zasada: do intensywnie umalowanych oczu nie pasuje szminka. Wybierz raczej błyszczyk w tonacji chłodnego różu. Jeśli uwielbiasz mocne szminki, a brunetkom jest w nich świetne, stonuj makijaż oczu.

Brunetki o bardzo jasnej karnacji i niebieskich oczach, dobrze wyglądają, jeśli pomalują oczy cieniami w odcieniach fioletu lub zieleni. Róż powinny dostosować do typu cery, czyli wybrać raczej zgaszony. No i mogą do woli szaleć ze szminkami. Mocny róż, ostra czerwień, a nawet głęboki fiolet – to ich kolory!


Stonowane blondynki

Blondynki powinny unikać kolorów fluorescencyjnych. One nie pasują do jasnej karnacji. Mogą wzmocnić kolor cery pudrem brązującym, ale nie muszą – jasne cery to przecież hit! Róże powinny wybierać w odcieniach brzoskwiniowych. Zbyt różowe podkreślą tylko zaczerwienienia.

Blondynki mogą do woli robić to, co nie przystoi brunetkom, a więc używać brązowych i beżowych cieni. Na wieczór również grafitowych lub szarych. Mogą przebierać w kolorach maskar: brązowe, orzechowe, niebieskie – wszystkie im pasują. Dobrze wyglądają, jeśli podkreślą oczy złotym, zielonym albo granatowym eyelinerem. Nie pasuje tylko zbyt intensywny makijaż. Smoky eyes? Wykluczone. On przyćmi tylko delikatną urodę. Unikaj różowych i fioletowych cieni – one wydobywają bladość, a nie na tym ci przecież zależy. Wyrazistość lepiej osiągnąć przy pomocy niezawodnej szminki. Na wieczór pomaluj usta głęboką czerwienią, w dzień – w odcieniach beżowo-morelowych. Raczej nie różową, bo ona przy blond włosach wygląda tandetnie.


Szatynki lubią chłód

Szatynkom najlepiej jest w zimnych kolorach. Jeśli na powieki nakładasz brąz albo piaskowy beż, to przełam koniecznie chłodnym złotem albo srebrną bielą. Najlepiej wymieszaj te cienie – wtedy osiągniesz najlepszy efekt. Ponieważ u szatynek makijaż oka jest absolutną podstawą, nie zapomnij o dolnej powiece. W kącikach użyj beżu, całość pomaluj białą kredką. W tuszach masz duży wybór. Uniwersalny jest czarny, ale brązowe, czy modne ostatnio szare też będą wyglądać znakomicie. Na podkład, o ton ciemniejszy niż cera, nałóż róż w łososiowym odcieniu. I biegnij na bal. A, jeszcze szminka. Najlepsza będzie jasna. Dla jej podkreślenia obrysuj usta białą kredką.


Autor: Monika Boniecka

Komentarze