Język żyrafy

Długa szyja, stożkowate uszy i ogromne, pełne dobroci oczy to zapamiętany z dzieciństwa wizerunek przyjaznego afrykańskiego przeżuwacza.

Żyrafa. Bo o niej tu mowa. Nie jest drapieżnikiem, choć żyje wśród lwów i tygrysów, jej podstawowe menu to liście. Jest symbolem łagodności i pokoju. Marshall Rosenberg, amerykański psycholog zajmujący się rozwiązywaniem konfliktów interpersonalnych, wymyślił uniwersalny język łączący i jednoczący wszystkich ludzi, czyli umożliwiający porozumienie się różnych osób: anarchisty z antyanarchistą, profesora z robotnikiem, przestępcy z ofiarą, teściowej z synową, i nazwał go „językiem żyrafy".


Zrozum, nie atakuj

W podręcznikach Rosenberga język ten jest nazywany także metodą porozumienia bez przemocy (skrót: PBP).To pokojowy sposób kontaktowania się z drugim człowiekiem. Jego przeciwieństwem jest „język szakala”. Znamy dobrze to okrutne stworzenie żywiące się padliną. To zwierzęcy zawodowy morderca. Język szakala to język walki i konfliktów z innymi. Zwykle posługujemy się nim na co dzień. Świadomie czy nie.

Podstawowym założeniem języka żyrafy jest przekonanie, że wszyscy mamy takie same potrzeby, a frustracja bierze się stąd, że nie są one zaspokojone. Jeśli zaczniemy o nich mówić i jak się czujemy w związku z tym, to mamy szansę na porozumienie z innymi. Rosenberg wymienia następujące potrzeby: wolności, odnowy fizycznej, współzależności (akceptacji, uznania, bliskości, miłości, szacunku), integralności (autentyzmu, twórczości, sensu, godności osobistej), świętowania, zabawy i wspólnoty duchowej (natchnienia, pokoju, harmonii).

Język żyrafy uczy także porozumienia z samym sobą, co polega na rozpoznaniu swoich potrzeb, a potem ich realizacji. To warunek dobrego samopoczucia i lepszego kontaktowania się z innymi.


Zacznij od siebie

Anna Mills ze Stowarzyszenia Polska Wspólnota Pokoju mówi, że po kursie PBP zrozumiała przyczyny swoich uczuć i zachowań. Już wie, że za emocjami kryją się niezaspokojone potrzeby. – Dawniej często wpadałam w złe nastroje czy stany depresyjne i nie wiedziałam, dlaczego tak jest. Najczęściej obwiniałam za to innych lub niesprzyjające okoliczności. − Próbowała sobie radzić, odwracając uwagę od cierpienia. – Na chandrę szłam do kina czy dyskotekę albo gdzieś wyjeżdżałam − mówi Ania. − To pomagało zmienić nastrój, ale na krótko. Potem chandra wracała.
Kurs nauczył ją zadawania sobie pytań. – Teraz, kiedy jest mi smutno, to szukam potrzeby, która się kryje za tym uczuciem. Dociekam: czy jestem smutna dlatego, że chciałabym mieć więcej odpoczynku czy z powodu niezaspokojonej potrzeby bliskości? – opowiada Ania Mills. Sam fakt uświadomienia sobie potrzeby, jaka kryje się za emocjami, przynosi ulgę. Kolejny krok to działanie w kierunku jej zaspokojenia.

Nie zawsze da się dojść od razu do celu, czasem droga jest kręta i wyboista. Ale warto rozpocząć działanie, to poprawia nastrój. Jeśli więc ktoś za swoim smutkiem odkryje niespełnioną potrzebę miłości, to chociaż jest singlem i nie ma koło niego ukochanej osoby, to powinien przynajmniej spotkać się z przyjacielem, by zaznać poczucia bliskości. Następnym krokiem ku zaspokojeniu potrzeby miłości może być umowa ze sobą, że na przykład raz w tygodniu będziemy chodzili na spotkania towarzyskie, aby dać sobie szansę na poznanie kogoś.


Nie oceniaj, nie krytykuj

Ludzie używający języka żyrafy starają się nie krytykować innych, nie oceniać ich. „Szakale” wprost przeciwnie. Kiedy mama na basenie krzyczy do synka: „Nie skacz, nie biegaj, nie wchodź do wody, ale jesteś nieposłuszny”, to stawia mur między sobą a maluchem przez krytykę i negację jego zachowania. Zamiast tego mogłaby zobaczyć, że dziecko ma potrzebę ruchu i pomóc, a nie przeszkadzać w jej spełnieniu. Najlepiej gdyby powiedziała: „Synku, pewnie chciałbyś pobiegać?”. Na co dziecko najprawdopodobniej kiwnęłoby główką. „To chodź, znajdziemy takie miejsce, gdzie będziesz to mógł zrobić” − odrzekłaby.


Zaakceptuj świat

Stosowanie metody PBP polega na zaakceptowaniu ludzi i ich potrzeb, a także świata, jaki jest. Żyrafy nie próbują bowiem wszystkiego zmieniać na siłę, bo to tylko rodzi frustrację, a nikomu nie zapewnia pogody ducha.
Dwie koleżanki rozmawiają o remoncie mieszkania. Jedna mówi: „Ten remont mnie wykończy, myślałam, że potrwa krócej, a on się ciągnie miesiącami, mam tego dosyć, pył zatyka mi usta, nie mogę siedzieć w tym domu, i wszystko mnie drażni”. Na co druga odpowiada: „Nienawidzę remontów. Pamiętam, jak się męczyłam w ubiegłym roku, to były trzy miesiące koszmaru, coś okropnego” itd., itp. Tak naprawdę obie panie nie słuchają siebie nawzajem, a jedynie nakręcają się narzekaniem. Nie ma to nic wspólnego z porozumieniem. Aby do niego doszło, należałoby z empatią siebie wysłuchać i spróbować określić, jaka potrzeba kryje się za wypowiedziami, na przykład: „Pewnie chciałabyś odpocząć od remontu” − odpowiedziałaby druga osoba albo: „Chciałabyś, aby to krócej trwało?”. W którymś momencie pierwsza z nich odpowie „tak”. I wtedy poczuje ulgę, ponieważ została zrozumiana – na poziomie potrzeb, a także wysłuchana.


Poszukaj potrzeb

Chociaż wszyscy mamy takie same potrzeby, to jedno jest pewne – różnimy się w ich zaspokajaniu. Jeśli jedno z partnerów lubi chodzić na dyskoteki, a drugie woli grać w karty, to stosując język szakala łatwo można się wzajemnie oskarżyć, mówiąc: „Ty mnie nie kochasz, bo nie chcesz chodzić ze mną na brydża, a wolisz jakieś idiotyczne tańce”. Natomiast jeśli zrozumiemy, że oboje zaspokajamy tę samą potrzebę: zabawy, tylko w inny sposób, to na pewno poczujemy się lepiej. Może w przyszłości uda nam się wymyślić jakąś wspólną formę rozrywki...?

Trzydziestoletnią Agatę denerwowały zawsze niedzielne obiadki u jej matki. Komentowała je jako mieszczański obyczaj, nie brała w nich udziału. Natomiast od kiedy pojęła, że obie z mamą mają taką samą potrzebę bliskości i dzielenia się życiem z innymi, a którą tylko zaspokajają w odmienny sposób, poczuła się lepiej i przestała złościć się na matkę. Mało tego, zaczęła do niej przychodzić w niedzielę. – Bo czymże różnią się niedzielne obiadki u mamy od moich czwartkowych spotkań z przyjaciółmi – mówi dziś Agata.


Żyj dniem dzisiejszym

Dlaczego ludzie, którzy poznają się na wakacjach, potrafią być dla siebie mili i cieszyć się swoim towarzystwem? Ponieważ traktują siebie bez obciążeń z przeszłości, nie przeszkadzają im zadawnione urazy czy antypatie (jak jest w przypadku osób, które dobrze znamy). Gdybyśmy mogli traktować: męża, żonę, dziecko, ojca, teściową, koleżankę z pracy jak kogoś nowo poznanego, z ciekawością i uwagą, jakież życie byłoby piękne (!).

Negatywne doświadczenia związane z innymi, nawykowe traktowanie kogoś jak złą teściową, niegrzeczne dziecko czy zgryźliwą żonę uniemożliwiają porozumienie i radość płynącą z kontaktowania się z drugim człowiekiem. W metodzie porozumienia bez przemocy unika się życia w przeszłości i przyszłości, czyli trwałych skojarzeń, żyrafy porozumiewają się ze sobą tak, jakby nic o sobie nie wiedziały. Niektórzy język żyrafy nazywają językiem serca.

Otwórz teraz swoje serce…

Autor: Barbara Jagas

Komentarze