Jesteśmy dziećmi słońca

Wpływ światła na nasze życie jest większy niż nam się wydaje. Nie tylko dlatego, że dzięki promieniom słonecznym organizm wytwarza serotoninę, hormon szczęścia.

Słońce ma wpływ na cały metabolizm naszego organizmu, pracę gruczołów wydzielniczych, procesy detoksykacyjne w wątrobie. Od ilości światła słonecznego zależy poziom melatoniny w organizmie, która reguluje sen. Dlatego tak nam się chce spać zimą, kiedy dni są krótkie. Wielu z nas o tej porze roku najchętniej zapadłoby w zimowy sen. Wiele osób ma tzw. sezonowe zaburzenia nastroju, inni mają depresję zimową.


Wyhodować depresję

Dla mózgu bodźcem do działania jest światło. Badania wykazały, że w warunkach stałej ciemności mózg się „rozregulowuje" - doba wydłuża się dla niego do 48 godzin, w tym jest 24 godziny czuwania i 24 godziny snu. Wielu ludziom wystarczy słabe światło takie, jakie mamy w pochmurny poranek zimowy, aby ich mózg przyjął, że nastaje dzień i trzeba zacząć normalnie funkcjonować. Ale mamy też sporą grupę osób, które potrzebują bardzo silnego sygnału świetlnego. Jeśli światło jest słabe, mózg nie wie, co robić. Osoby, które źle się czują bez światła słonecznego, często cierpią zimą na zaburzenia nastroju. To pierwszy krok do depresji. W ciągu kilku lat możemy sobie wyhodować depresję zimową. Szczególnie podatne są na nią ludzie wrażliwi, o chwiejnej osobowości. W odpowiedzi na potrzeby takich osób (choć nie tylko) powstała światłoterapia, która przywraca chęć do działania, radość życia i przy okazji poprawia funkcjonowanie całego organizmu.


Słońce lub lampy

Można ją stosować w sposób naturalny, przebywając jak najwięcej za dnia na dworze lub korzystając z lamp naśladujących światło dzienne. Dzięki fototerapii osoby z sezonowymi zaburzeniami nastroju i depresją mogą dziś normalnie funkcjonować. Stają się mniej senne, szybciej myślą, lepiej się czują. Fototerapia pozwala przetrwać zimę.

Lampy do fototerapii mają widmo światła w zakresie niebiesko-zielonym i moc od 2,5 tys. do 10 tys. luksów. Działają tym samym w sposób zbliżony do promieni słonecznych. Fototerapię psychiatrzy zalecają stosować rano, czyli mniej więcej 8,5 godziny po zaśnięciu. Jeśli więc ktoś się kładzie spać o północy, to powinien zapalić lampę między siódmą a ósmą.


O poranku czy po południu

Jeśli używamy lampy o natężeniu 2,5 tys. luksów, to trzeba przy niej siedzieć ok. 2 godzin dziennie, natomiast pod lampą o natężeniu 10 tys. luksów wystarczy przebywać pół godziny w ciągu dnia. Część osób lepiej funkcjonuje, nie wiadomo czemu, stosując fototerapię po południu. Warto więc najpierw wypróbować, do której grupy należymy. Przy czym lekarze radzą, abyśmy wszyscy zaczynali od światłoterapii porannej, a jeśli po tygodniu nie poczujemy poprawy, to dopiero wtedy należy spróbować naświetlania po południu.

Z fototerapii można korzystać w niektórych przychodniach i gabinetach lekarskich. Innym wyjściem jest zakup lampy i stosowanie jej we własnym domu.

Autor: Barbara Jagas

Komentarze