Jak pies z kotem ratują zdrowie

Pies dla sercowców, kot na ukojenie nerwów. Zwierzęta domowe mają właściwości lecznicze!

Ojciec Agnieszki ciągle chodził podenerwowany. Zrzędził, pokrzykiwał na rodzinę z byle powodu, wyolbrzymiał problemy. - Uradziłyśmy z mamą, że znajdę dla rodziców kota – opowiada Agnieszka, nauczycielka z Bydgoszczy. - Niestety tata podsłuchał naszą rozmowę i znów rozpętała się awantura. Krzyczał, że nie chce żadnego kota, że zwierzę w domu to tylko kłopot i w ogóle nie życzy sobie, żebym wtrącała się w ich życie.

Agnieszka jednak była nieugięta. Przy następnej wizycie podarowała rodzicom pręgowanego kociaka. Efekt był niemal natychmiastowy. Tata nie protestował, gdy kociak wgramolił się w nocy do jego łóżka. Dziś kot jest sześciokilowym kastratem, a ojciec Agnieszki co wieczór siada na fotelu i czeka, aż kot wskoczy mu na kolana. Co ważne, tata przestał urządzać sceny z byle powodu, a z dawnymi problemami „nie do rozwiązania”, rozprawia się w mig.

- To jest udowodnione: kot koi nerwy – mówi Tadeusz Bagan, lekarz weterynarii. - Niektórzy twierdzą nawet, że w domach, gdzie mieszkają koty, od drzwi wyczuwa się dobrą energię.

Koty i psy niewątpliwie mają dobry wpływ na nasze zdrowie – psychiczne i fizyczne. Zanim zdecydujemy się na wzięcie do domu zwierzaka, zastanówmy się, co szczególnie nam dolega. Bo inne dobroczynne właściwości mają psy, a inne koty. I inne przeciwwskazania.


Kot dla nerwusów i... alergików

Naukowcy z University of Minnesota dowiedli niedawno, że posiadanie kota zmniejsza ryzyko zawału serca o 30 proc.! Zaskakujące? Tylko pozornie. Bo przecież wynika z uspokajających „właściwości” kotów. Kocie futro roztacza wokół siebie ujemne jony, które koją nasze nerwy i pochłaniają negatywną energię. Głaskanie kota obniża ciśnienie krwi. Co więcej – posiadanie zwierzaka zmusza nas do wzięcia za niego odpowiedzialności. To idealny sposób na przepędzenie smutków u osób, którym doskwiera samotność.

Mitem jest jednak twierdzenie, że kot to najlepszy przyjaciel niezamężnych kobiet. Równie dobrze sprawdza się w rodzinach. Szczególnie tych, gdzie są małe dzieci. - Dziecko wychowywane ze zwierzętami uodparnia się na alergie – potwierdza Tadeusz Bagan. - Epidemia alergii, którą obserwujemy to skutek sterylnych warunków, które staramy się zapewnić dzieciom. Tymczasem, jeśli od małego mają kontakt z sierścią, wytwarzają mechanizm obronny przeciw alergii – tłumaczy weterynarz.


Pies dla brzuchaczy i przewlekle chorych

Zofia, farmaceutka z małej miejscowości pod Włocławkiem z niepokojem przyglądała się swojemu mężowi. Wracał z pracy, siadał przed telewizorem, jadł tłusty obiad i popijał piwem. - Po dziesięciu latach małżeństwa przytył 20 kilogramów! - opowiada Zofia. - Jako farmaceutka martwiłam się o jego zdrowie. Otyłość prowadzi przecież do cukrzycy, chorób kręgosłupa, kłopotów z krążeniem. Próbowałam namówić go na spacery, wycieczki rowerowe, ale jemu ciągle się nie chciało. Kupiłam więc psa.

Mały foksterier (Zofia specjalnie wybrała tę rasę, bo wymaga długich spacerów) z miejsca podbił serce swojego pana. Teraz, zamiast siedzieć przed telewizorem, każdego popołudnia wspólnie pokonują nawet pięć kilometrów. Ostatnie badania krwi wypadły nadzwyczajnie – pierwszy raz od lat obniżył się poziom cholesterolu!

- Polecam psy wszystkim brzuchaczom – uśmiecha się Tadeusz Bagan. A jego zalecenia potwierdzają naukowcy. Badacze z USA, Austrii i Niemiec dowiedli, że właściciele psów rzadziej mają zawały serca, mają lepsze krążenie krwi i lepszą przemianę materii. - I mniej kłopotów z kręgosłupem. Bo ruch jest dobry na wszystko – dodaje Bagan.
Coraz częściej mówi się o diagnostycznych umiejętnościach psów. W 1989 r. głośny był przypadek kobiety, której pies - golden retriever „wykrył” czerniaka. Tak długo wąchał i lizał jedno miejsce, że ta poszła do lekarza.

Zdiagnozowano nowotwór w początkowej fazie. Brytyjscy naukowcy z kliniki w Amersham stwierdzili, że psy potrafią wywęszyć w ludzkim moczu nawet minimalne ilości komórek raka piersi i płuc. Podobne badania prowadzone w Liverpoolu wykazały, że psy rejestrują węchem zmiany w składzie krwi. Potrafią nawet szczekaniem zasygnalizować niedobór glukozy. To ważne dla cukrzyków.


Alergicy mogą mieć zwierzęta

Kasia, dziennikarka z Warszawy nie może zabierać męża do swoich rodziców. Próbowała, ale zawsze kończyło się to tragicznie. Mąż dostawał ataków duszności, potwornego kaszlu i kataru. Wszystko dlatego, że rodzice mają psa, na którego Adam jest uczulony.

Silne alergie to właściwie jedyne przeciwwskazanie posiadania zwierząt. I nie jest prawdą, że sposobem na to jest wybranie rasy bezsierściowej. Źródłem alergenów jest bowiem naskórek, wydzielina gruczołów potowych i łojowych, mocz, ślina i surowica. I nie wystarczy wyprowadzić gdzieś zwierzę przed wizytą alergika. W domu, gdzie mieszka kot lub pies, alergeny czają się wszędzie – w kurzu, w wykładzinach, w obiciach foteli i kanap, w materacach łóżek. I trzeba nawet dziesięciu lat nieobecności zwierzęcia, by się ulotniły.

Na szczęście alergicy też mogą mieć zwierzęta. Pomaga medycyna i zachowanie środków ostrożności. Alergię można leczyć. Nie jest to proste – wymaga stosowania leków objawowych i przewlekłego leczenia przeciwzapalnego, jednak coraz częściej bywa skuteczne. No i musi być wsparte ograniczeniem źródeł alergenów. W domu alergika nie powinno być wyściełanych mebli, sprzątać należy środkami dezynfekującymi, używać odkurzacza z filtrem HEPA 13 i częściej niż u sąsiadów zmieniać pościel, zasłony czy obrusy. - Jeśli alergik decyduje się na zwierzę, to raczej powinien wziąć psa niż kota. Koty mają dużo silniejsze alergeny – przestrzega Tadeusz Bagan.

Właścicielkom kotów planującym dziecko sen z oczu spędza myśl o toksoplazmozie. - Niesłusznie! - uspokaja Bagan. - Ja przez wiele lat praktyki nigdy nie spotkałem się z toksoplazmozą. Oczywiście zalecam ostrożność, ale odradzam panikę.


Toksoplazmoza to pasożytnicza choroba przenoszona przez koty. One mogą się zarazić jedząc surowe mięso, człowiek np. poprzez kontakt z kocimi odchodami. Rzadko daje objawy, natomiast jest groźna dla płodu. Dlatego właścicielki kotów powinny zrobić badania zanim zajdą w ciążę. A gdy już spodziewają się dziecka, niech nie dotykają surowego mięsa, a czyszczenie kuwety zlecą mężowi.


Zadbany, czyli kochany

Warto mieć zwierzę. To banał, ale ono czyni nas lepszym. A w kategoriach zdrowotnych: daje chęć do życia. „Umrzeć. Tego się nie robi kotu”, pisała noblistka, Wisława Szymborska. Starszych i chorych ludzi zwierzęta motywują do codziennych czynności. Konieczność opieki nad nimi często nadaje sens istnieniu.

Dla dzieci zwierzaki bywają niezastąpionym towarzyszem zabaw. Maluchy wychowywane w domach, gdzie jest pies albo kot, łatwiej nawiązują kontakty z rówieśnikami, mają mniej problemów z nieśmiałością, uczą się odpowiedzialności. No i rzadziej cierpią na alergię.

Warunek, by zwierzęta spełniały te wszystkie dobroczynne funkcje jest tylko jeden: musimy o pupili dbać. - Regularnie szczepić, odrobaczać, karmić, wyprowadzać na spacery – przypomina Tadeusz Bagan. To niewiele wobec wdzięczności, którą zwierzęta nam okażą.

Autor: Monika Boniecka

Komentarze