Jak dobrze być nieśmiałym...

Nieśmiali są zwykle lepiej wykształceni i bardziej interesujący niż ich przebojowi koledzy. Czas, by zrozumieli, że nieśmiałość to żadna wada, a zwykła cecha charakteru, z którą można dobrze żyć.

Wielu z nas dobrze zna te sytuacje. W pracy: trwa narada nad rozwiązaniem jakiegoś problemu, współpracownicy błądzą w domysłach, a my, choć wiemy, jak zaradzić sprawie, nie odzywamy się. W szkole dziecka: na zebraniu nie zgadzamy się z opinią nauczycielki, ale wolimy milczeć. Na zakupach: szukamy raczej sklepów samoobsługowych, by uniknąć kontaktu ze sprzedawcą. Na przyjęciu u znajomych: siadamy w kącie, żeby nikomu nie przyszło do głowy o coś nas pytać.


Księżna Diana i połowa ludzkości

Nieśmiali ludzie to prawie połowa mieszkańców świata. Według włoskiego socjologa Bernardo Carducciego główne źródło problemu tkwi w poczuciu wyjątkowości. Autor książki „Nieśmiałość. Nowe odważne podejście”, uważa, że nieśmiałym często przeszkadza przesadna koncentracja na sobie.

Skąd bierze się nieśmiałość? Nie ma jednej przyczyny. Czasem to po prostu wrodzona cecha. Bywa, że zakodowali nam ją rodzice, zbyt surowo traktując w dzieciństwie. Czasem powody są bardziej złożone, zależą od sytuacji i ludzi (np.: zły szef, odrzucona miłość). Seria takich wydarzeń sprawia, że – o ile nie mamy wrodzonego przekonania o własnej doskonałości – nabieramy błędnego przekonania na swój temat. Nieśmiałość jest jak alergia – przeszkadza, ale da się z nią żyć.


Najważniejsza jest rozgrzewka

38-letnia Izabela jest urzędniczką. Biegle mówi po angielsku, a jej uroda zwraca uwagę mężczyzn i peszy koleżanki. Jednak Izabela jest sama i ma niewielu przyjaciół. Nikt, kto zna ją z pracy nie powiedziałby, że jest nieśmiała. Jednak sytuacje towarzyskie to dla niej koszmar. Niedawno urząd wysłał ją na szkolenie w sprawie zdobywania funduszy unijnych. To był trzydniowy wyjazd do turystycznej miejscowości dla 60 osób z całego regionu. Na wykładach Iza brylowała. Zadawała fachowe pytania, zaskakiwała prelegentów głęboką wiedzą o unijnych dotacjach. Na wieczór, jak zwykle na takich szkoleniach, zaplanowano wspólny grill. - Myślałam tylko o tym, że mam złą fryzurę i za krótką spódnicę - opowiada Iza. Obserwowała imprezę przez jakieś pół godziny i… pospiesznie wróciła do pokoju.

To typowy dla nieśmiałych błąd. Fachowo nazywa się konfliktem dążenie-unikanie. Dążenie do nowych znajomości, wyzwań, projektów i jednoczesne unikanie ich ze strachu, że ktoś wychwyci nasze niedoskonałości. Nieśmiali z natury przywiązują nadmierną wagę do pierwszego spotkania, wierzą, że przesądza o losie znajomości a druga strona obserwuje ich równie wnikliwie, jak oni sami siebie.

Jak z tego wybrnąć? Trzeba pamiętać, że odpowiedzialność za podtrzymanie konwersacji spoczywa po równo na nas i osobie, z którą rozmawiamy. Nie należy tracić energii na próby odgadnięcia, jakie wywieramy wrażenie, lepiej poświęć siły na błyskotliwe riposty albo uważne słuchanie rozmówcy. A przede wszystkim: dajmy sobie czas na rozgrzewkę – dobrze jest przeczekać pierwsze chwile w samotności albo porozmawiać niezobowiązująco z kimś, kto wydaje się przyjazny.


Strefa bezpieczeństwa

Nieśmiałym towarzyszy niska samoocena. Uważają, że inni są lepsi i próbują im dorównać. W rezultacie są zwykle lepiej wykształceni i mają niebanalne zainteresowania. Często jednak sądzą, jak 42-letnia Magda, pielęgniarka, że to nic nadzwyczajnego. - Owszem, wiem wszystko o serialach. Bohaterowie „Dr Housa” nie mają przede mną tajemnic, a dziewczyny z „Gotowych na wszystko” mogłyby mnie pytać o kwestie, gdyby zapomniały roli. Ale nie przypuszczam, żeby to kogoś zainteresowało – utyskuje.

Myli się. Konkretna wiedza – o serialach, gotowaniu, rowerach czy krajach azjatyckich, imponuje i buduje prestiż. Co więcej, w świecie, rządzonym przez Internet, pozwala na nawiązywanie znajomości z osobami o podobnych zainteresowaniach. Kilka lat temu nie doszło do spotkania osób uczestniczących w internetowym forum o nieśmiałości, bo... wstydzili się. Ale dlaczego nie miałoby dojść do skutku spotkanie maniaków gotowania na parze czy zapalonych rowerzystek? Otaczajmy się ludźmi, którzy nas rozumieją i cenią – rodziną, przyjaciółmi. Umawiając się na kawę, sprawdźmy wcześniej miejsce, dzięki temu będziemy czuć się spokojnie i bezpiecznie.


Pożądani nieśmiali

Nieśmiałość ma mnóstwo dobrych stron. Dowód? Gdyby nie była potrzebna, nie przetrwałaby wieków ewolucji. Nie wszyscy mogą być przywódcami, ktoś musi wtapiać się w tłum i analizować to, co planują przywódcy. Nieśmiali są zazwyczaj lepiej od nich wykształceni i mają większą zdolność przewidywania. Studzą rewolucyjne zapały i stabilizują sytuację i to nie tylko na wojnie, ale i w przychodni, sklepie czy bibliotece.


Nieśmiali optymiści

Nie pozwalajmy, by nieśmiałość nami zawładnęła. Możemy wspólnie, my i nasza nieśmiałość, korzystać z uroków życia. A gdy zawodzi? Trudno. Świat nie kończy się na jednym spotkaniu albo nieudanej randce. Najważniejsze, że już nie zamykamy się w sobie. Świat uchyla przed nami drzwi.

Autor: Monika Boniecka

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    dove nieśmiali nie dojdą tak daleko jak śmiali dojdą dalej!

  • 2016-03-31 gość

    Może nie jest to wada, ale tylko do pewnego stopnia. Jeśli ktoś jest tak nieśmiały, że jest "szarą myszka" nieumiejącą wypowiedzieć i bronić swojego zdania, i boi się publicznych wystąpień- to tutaj nieśmiałość jest już poważną wadą.

  • 2016-03-31 gość

    Dove, a gdzie ty chcesz zajść, czy może w co :) ? Bez nieuzasadnionego dyskryminowania proszę. Jestem trochę nieśmiały, a żyje mi się dobrze z innymi ludźmi i ze sobą